logo
Sobota, 04 kwietnia 2020 r.
imieniny:
Benedykta, Izodora, Wacława – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
dr H. J. BOPP
Homeopatia
Apologetyka


 Homeopatia, jak i inne praktyki paramedyczne, cieszy się coraz większym uznaniem w społeczeństwie, a nawet w świecie lekarskim. Jest to "wiedza", pochodząca z początku XIX wieku. W przeciągu całej swej historii rozwijała się ona poza wpływem medycyny naukowej, która poczyniła w tym czasie olbrzymi krok naprzód. Stało się to możliwe dzięki rozwojowi fizjologii i biochemii. W konsekwencji udało się wyprodukować rewolucyjne leki: antybiotyki, lek przeciwgruźliczy, insulinę, szczepionki itp.
 
Od czasów „twórcy” homeopatii – Samuela Hahnemanna – „wiedza” homeopatyczna pozostawała faktycznie oddzielona od medycyny. J. T Kent, wielki amerykański mistrz homeopata, kładł duży nacisk na rozdzielenie tych obydwu szkół: Nie istnieje – pisał – żaden ważny powód, dla którego należałoby zagłębiać się w ciemne i fałszywe ścieżki rutyny medycyny tradycyjnej. Istnieją umysły niezdolne by pojąć mądrość homeopatycznych zasad, lekarze praktykujący homeopatyczną i alopatyczną pseudomedycynę – „bękarta”. Zasady terapii homeopatycznej są przez nich tak samo źle zrozumiane i stosowane jak zasady terapii alopatycznej(La science et l'art d'homéopathie, s. 174–175).
 
Zadziwiające jest, że w ostatnich latach owa linia podziału stopniowo zanika. W ramach homeopatii praktykujący ją zbliżają się w kierunku szkoły oficjalnej. Na przykład niemiecki homeopata, dr D. Leeser, studiuje aktualne odkrycia z dziedziny biochemii i przystosowuje je do swych poszukiwań homeopatycznych. Ze strony zwykłych zaś lekarzy, a przede wszystkim aptekarzy, wciąż powiększa się liczba tych, którzy próbują leczyć swych chorych lekami homeopatycznymi. We Francji homeopatia nauczana jest na wydziałach farmacji. W kraju tym istnieje około 1500 zarejestrowanych lekarzy homeopatów. Lekarze francuscy, niemieccy i szwajcarscy mają możliwość regularnego uczęszczania na kursy dokształcające w tej dziedzinie „wiedzy”. W regionach francuskojęzycznych rzadko spotkać można aptekę bez wypisanego wielkimi literami na witrynie szyldu Homeopatia. Jednocześnie liczba chorych, którzy połykają homeopatyczne tabletki oraz płynne preparaty, stale rośnie.
 
Na pewno należy przyznać słuszność homeopatom, kiedy potępiają zapisywanie silnych leków, mających niebezpieczne skutki uboczne, w wypadku chorób banalnych, na przykład antybiotyków przy najlżejszej infekcji grypowej czy hydrokortyzonu przy każdym bólu w stawach. Homeopatia zawdzięcza swój rosnący sukces wśród chorych temu, że przedstawia samą siebie jako „medycynę osoby”, medycynę naukową, dysponującą lekami indywidualnymi i zarazem naturalnymi. Tymczasem często słyszymy o biegających od lekarza do lekarza pacjentach, którzy nie mogą nigdzie znaleźć skutecznej pomocy. W konfrontacji z uniformistyczną medycyną oficjalną, w której nie ma już miejsca na zainteresowanie człowiekiem, atrakcyjna staje się oferta lekarza homeopaty. Ten z dużą uwagą interesuje się chorym, po czym leczy go środkami specjalnie „przystosowanymi” do jego osoby.
 
Dla chrześcijanina staje się jednak konieczne poznanie źródeł i doktrynalnych podstaw homeopatii, gdyż musi on patrzeć – na nawet najmodniejsze praktyki czy filozofie – w świetle posłuszeństwa swemu Panu.
 
SAMUEL HAHNEMANN, OJCIEC HOMEOPATII
 
Słowo „homeopatia” powstało stosunkowo niedawno, bo w końcu XVIII wieku. Utworzone zostało przez niemieckiego lekarza Samuela Hahnemanna z greckiego słowo homoios (analogia, podobieństwo) oraz pathos (ból). Homeopatią nazywa się zatem system terapeutyczny, polegający na leczeniu chorych przy pomocy takich środków, które wywołują objawy identyczne (analogiczne) z tymi, które chce się zwalczyć.
 
Już Hipokrates (ok. 460–377 przed Chrystusem) ustanowił dwie zasady leczenia: zasadę przeciwieństw oraz zasadę podobieństw. Klaudiusz Galen (138–201 po Chrystusie) leczył choroby swojej epoki, opierając się na zasadzie przeciwieństw. Jest ona podstawą medycyny klasycznej, czyli alopatii (z greckiego: allots – różny oraz pathos – ból).
 
Zasada ta w najprostszym ujęciu polega na tym, że na przykład cierpiącemu na biegunkę podajemy środek wywołujący zaparcie i odwrotnie: w przypadku zaparcia leczymy chorego środkiem na przeczyszczenie.
 
 
 
1 2 3 4 5 6  następna
 



Pełna wersja katolik.pl