logo
Wtorek, 20 sierpnia 2019 r.
imieniny:

Bernarda, Sabiny, Samuela, Sobiesława – wyślij kartkę

Szukaj w


Wtorek, 20 sierpnia 2019 
XX tydzień Okresu Zwykłego, IV tydzień psałterza 

Wspomnienie obowiązkowe św. Bernarda – opata i doktora Kościoła

Czytania liturgiczne

Wtorek. Wspomnienie św. Bernarda, opata i doktora Kościoła

Z DNIA
Nowy lekcjonarz: Sdz 6, 11-24a; Ps 85 (84), 9. 11-12. 13-14 (R.: por. 9); Por. 2 Kor 8, 9; Mt 19, 23-30;

Stary lekcjonarz: Sdz 6, 11-24a; Ps 85, 11-12. 13-14; 2 Kor 8, 9; Mt 19, 23-30;

ZE WSPOMNIENIA
Stary lekcjonarz: Syr 15, 1-6; Ps 119, 9-10. 11-12. 13-14 (R.: por. 12b); J 15, 9b. 5b; J 17, 20-26;

[biały kolor szat]


(czytania z dnia)
PIERWSZE CZYTANIE  (Sdz 6,11-24a)
Powołanie Gedeona

Czytanie z Księgi Sędziów.

Oto przyszedł anioł Pana i usiadł pod terebintem w Ofra, które należało do Joasza z rodu Abiezera. Gedeon, syn Jego, młócił na klepisku zboże, aby je ukryć przed Madianitami. I ukazał mu się anioł Pana i rzekł mu: „Pan jest z tobą, dzielny wojowniku!”
Odpowiedział mu Gedeon: „Wybacz, Panie mój! Jeżeli Pan jest z nami, skąd pochodzi to wszystko, co się nam przydarza? Gdzież są te wszystkie dziwy, o których opowiadają nam ojcowie nasi, mówiąc: «Czyż Pan nie wywiódł nas z Egiptu»? A oto teraz Pan nas opuścił i poddał nas pod jarzmo Madianitów”.
Wtenczas Pan zwrócił się ku niemu i rzekł do niego: „Idź z tą siłą, jaką posiadasz, i wybaw Izraela z ręki Madianitów. Wiedz, że Ja ciebie posyłam”.
Odpowiedział Mu Gedeon: „Proszę Cię, Panie mój, jakże wybawię Izraela? Ród mój jest najbiedniejszy w pokoleniu Manassesa, a ja jestem ostatni w domu mego ojca”.
Pan mu odpowiedział: „Ponieważ Ja będę z tobą, pobijesz Madianitów jak jednego męża”. Odrzekł mu na to: „Jeżeli jesteś mi życzliwy, daj mi jakiś znak, że to Ty mówisz ze mną. Nie oddalaj się stąd, proszę Cię, aż wrócę do Ciebie. Przyniosę moją ofiarę i położę ją przed Tobą”. A On na to: „Poczekam tu, aż wrócisz”.
Gedeon oddaliwszy się przygotował koźlę ze stada, a z jednej efy mąki przaśne chleby. Włożył mięso do kosza, a polewkę do garnuszka i przyniósł to do Niego pod terebint i ofiarował. Wówczas rzekł do niego anioł Pana: „Weź mięso i chleby przaśne, połóż je na tej skale, a polewkę rozlej”. Tak uczynił. Wówczas anioł Pana wyciągnął koniec laski, którą trzymał w swym ręku, dotknął nią mięsa i chlebów przaśnych i wydobył się ogień ze skały. Strawił on mięso i chleby przaśne. Potem zniknął anioł Pana sprzed jego oczu.
Zrozumiał Gedeon, że to był anioł Pana, i rzekł: „Ach, Panie mój, Panie! Oto anioła Pańskiego widziałem twarzą w twarz!” Rzekł do niego Pan: „Pokój z tobą! Nie bój się niczego. Nie umrzesz!” Gedeon zbudował na tym miejscu ołtarz dla Pana i nazwał go: „Pan jest pokojem”.

Oto słowo Boże.

PSALM RESPONSORYJNY  (Ps 85,.11-12.13-14)


Refren: Pan głosi pokój swojemu ludowi. 

Będę słuchał tego, *
co mówi Pan Bóg: 
oto ogłasza pokój ludowi i świętym swoim, *
którzy zwracają się ku Niemu swym sercem. 

Łaska i wierność spotkają się ze sobą, *
ucałują się sprawiedliwość i pokój. 
Wierność z ziemi wyrośnie, *
a sprawiedliwość spojrzy z nieba. 

Pan sam obdarzy szczęściem, *
a nasza ziemia wyda swój owoc. 
Przed Nim będzie kroczyć sprawiedliwość, *
a śladami Jego kroków zbawienie.

ŚPIEW PRZED EWANGELIĄ  (2 Kor 8,9)

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

Jezus Chrystus, będąc bogatym, dla was stał się ubogim, 
aby was swoim ubóstwem ubogacić. 

Aklamacja: Alleluja, alleluja, alleluja.

EWANGELIA  (Mt 19,23-30)

Nagroda za wyrzeczenie podjęte dla Chrystusa

Słowa Ewangelii według świętego Mateusza.

Jezus powiedział do swoich uczniów: „Zaprawdę powiadam wam: Bogaty z trudnością wejdzie do królestwa niebieskiego. Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego”.
Gdy uczniowie to usłyszeli, przerazili się bardzo i pytali: „Któż więc może się zbawić?”
Jezus spojrzał na nich i rzekł: „U ludzi to niemożliwe, lecz u Boga wszystko jest możliwe”.
Wtedy Piotr rzekł do Niego: „Oto my opuściliśmy wszystko i poszliśmy za Tobą, cóż więc otrzymamy?”
Jezus zaś rzekł do nich: „Zaprawdę powiadam wam: Przy odrodzeniu, gdy Syn Człowieczy zasiądzie na swym tronie chwały, wy, którzyście poszli za Mną, zasiądziecie również na dwunastu tronach sądząc dwanaście pokoleń Izraela. I każdy, kto dla mego imienia opuści dom, braci lub siostry, ojca lub matkę, dzieci lub pole, stokroć tyle otrzyma i życie wieczne odziedziczy.
Wielu zaś pierwszych będzie ostatnimi, a ostatnich pierwszymi.”

Oto słowo Pańskie.

 
wczoraj
dziś
jutro
Refleksja katolika

"Zaprawdę, powiadam wam: Bogatemu trudno będzie wejść do królestwa niebieskiego. Jeszcze raz wam powiadam: Łatwiej jest wielbłądowi przejść przez ucho igielne, niż bogatemu wejść do królestwa niebieskiego"
(Mt 19, 23-24)


Jerozolima była opasana murem,  w którym były rożnej wielkości bramy. Jedna brama była tak mała, że objuczony wielbłąd nie mógł się przez nią przecisnąć.  

Czy bogactwo jest czymś złym? Nie w posiadaniu jest problem, ale w egoistycznym używaniu. Ewangeliczny bogacz został potępiony nie dlatego, że był bogaty, ale dlatego, że te swoje bogactwa spędzał tylko dla siebie. Nie chciał widzieć obok siebie biednych, potrzebujących ludzi. 

Bogaci inwestują, budują fabryki, stwarzają nowe miejsca pracy i tym samym mają swój wielki udział w rozwoju społeczeństwa. W przypowieści o talentach, ci ludzie, co pomnożyli majątek swojego pana zostali wynagrodzeni. Nie należy zapominać o tym, że ostatecznie wszystko, co posiadamy jest darem i należy do Boga, przed którym będziemy rozliczani. Bogaci często o tym zapominają. Łudzą się, że to, co posiadają jest ich osobistą własnością, wolną od społecznych zobowiązań i która może być wydana tylko na swoje własne, egoistyczne przyjemności. Takim trudno będzie się zbawić, bo przywłaszczając sobie dary Boże stali się złodziejami. Pan Bóg dał im majątek, aby byli roztropnym włodarzami i dzielili się z potrzebującymi ludźmi i w ten sposób przyczyniali się do społecznego rozwoju. 

diakon Franciszek

diakonfranciszek@gmail.com 

***

Bernardzie, nieba klejnocie,
Oto sławimy cię pieśnią,
A ty oręduj za nami, 
Byśmy zyskali zbawienie.

Twe serce zranił sam Chrystus
Grotem płomiennej miłości
I ciebie dał Kościołowi
Jako pochodnię i tarczę.
Najświętszy Duch cię uczynił
Prawdy niezłomnym heroldem
I głosicielem tajemnic
Znanych jedynie aniołom.
Maryja ciebie natchnęła
Czystym uczuciem synowskim,
A tyś Jej wielkość rozgłaszał
Słowem, co nie ma równego.
Pragnąłeś żyć w samotności,
Świat jednak szukał cię wszędzie;
Bezstronnym sędzią się stałeś
Królów, pasterzy, uczonych.
Niech Bogu będzie na zawsze
Chwała za ciebie, Bernardzie,
Bo tyś ukazał nam drogę,
Która ku Niemu prowadzi. Amen.

 

 ***
 
 
Kazanie św. Bernarda, opata
 
(Kazanie 83, 4-6: Opera omnia, Edit. Cisterc. 2 [1958] 300-302)
 
Miłuję dlatego, bo miłuję, miłuję po to, by miłować 
 
Miłość sama przez się wystarcza; w sobie samej i ze względu na siebie znajduje upodobanie. Ona stanowi zasługę, ona też jest nagrodą dla siebie. Poza sobą nie szuka dla siebie uzasadnienia ani korzyści. Jej korzyścią jest miłowanie. Miłuję dlatego, bo miłuję, miłuję po to, by miłować. 
 
Jakże wielką rzeczą jest miłość, jeśli tylko zwraca się ku swej przyczynie, jeśli kieruje się ku swym początkom, jeśli wracając do swego źródła, czerpie zeń nieustannie, aby na nowo wypłynąć. Spośród wszystkich poruszeń duszy, spośród wszystkich uczuć i przeżyć, jedynie miłość pozwala stworzeniu odpowiedzieć swemu Stwórcy wzajemnością, wprawdzie nie równą, ale podobną. Albowiem gdy Bóg miłuje, niczego innego nie pragnie, jak tego, by być miłowanym. Miłuje nie dla czego innego, jak tylko po to, by Go miłowano, wiedząc, że ci, którzy miłują, mocą tej miłości dostępują szczęścia. 
 
Miłość Oblubieńca albo raczej Miłość, która jest Oblubieńcem, niczego innego nie pragnie, jak tylko wzajemnej miłości i wierności. Niech zatem wolno będzie Umiłowanej odwzajemnić się miłością. Jakże bowiem nie miałaby miłować Oblubienica, i to Oblubienica Miłości? Czemu nie miałaby być miłowana Miłość? 

Słusznie przeto zrzekając się wszystkich innych uczuć, cała poświęca się wyłącznie miłości, starając się odpowiedzieć na miłość wzajemną miłością. A choćby nawet cała zamieniła się w miłość, cóż to jest wobec owego niewyczerpanego źródła Miłości. Bynajmniej nie tą samą gorącością miłują: miłujący i Miłość, dusza i Słowo, oblubienica i Oblubieniec, Stwórca i stworzenie. Różnica w tym wypadku nie jest mniejsza niż pomiędzy człowiekiem, który pragnie, a źródłem wody. 
 
Cóż zatem? Czy ustanie i zniknie zupełnie pragnienie tej, która oczekuje zaślubin; czy ustanie tęsknota wzdychającej, żar miłującej, wierność ufającej, dlatego że nie potrafi dotrzymać w biegu olbrzymowi, że nie umie współzawodniczyć w słodyczy z miodem, w łagodności z barankiem, w białości z lilią, w jasności ze słońcem, w miłości z Tym, który jest Miłością? Choć bowiem stworzenie miłuje mniej z powodu swej ograniczoności, to jednak jeśli miłuje ze wszystkich sił, wówczas niczego nie brakuje takiej miłości. Wszak obejmuje wszystko. Dlatego miłować w ten sposób znaczy tyle, co święcić gody, ponieważ nie można tak bardzo miłować i być mniej miłowaną. Doskonały bowiem i pełny związek polega na wzajemności oblubieńca i oblubienicy. Chyba że ktoś nie dowierza, iż dusza jest miłowana przez Słowo i pierwej, i bardziej.

***

Człowiek pyta:

W Prawie Mojżesz nakazał nam takie kamienować. A Ty co mówisz?
J 8,5

***

KSIĘGA III, O wewnętrznym ukojeniu
Rozdział XXXI. O ODSUNIĘCIU WSZYSTKIEGO, CO STWORZONE, PO TO, ABY DOTRZEĆ DO STWÓRCY
 
1. Panie, trzeba mi jeszcze więcej Twojej łaski, jeżeli mam dojść tam, gdzie żadne stworzenie, gdzie nic nie mogłoby stanąć mi na drodze. Bo dopóki coś mnie zatrzymuje, nie mogę swobodnie wzlatać ku Tobie. Tak pragnął swobodnego lotu ten, kto powiedział: Kto mi da skrzydła, jako mają gołębie, a wzlecę i odpocznę? Ps 55(54),7

Cóż spokojniejszego nad proste spojrzenie? Mt 6,22; Łk 11,34. I któż swobodniejszy od tego, kto nic nie pragnie ze świata? Trzeba więc wznieść się ponad wszystko, co stworzone, trzeba siebie samego w zupełności opuścić i wznieść się nawet ponad własny umysł, by ujrzeć, że Ty, Sprawca wszystkiego, nie masz nic wspólnego ze stworzeniami.

Jeżeli człowiek nie oderwie się od stworzeń, nie zdoła swobodnie zwrócić się ku sprawom Bożym Ps 31(30),23. I dlatego tak mało jest ludzi zdolnych do zachwyceń Dz 10,10; 11,5, bo niewielu potrafi oddzielić się zupełnie od wszystkiego, co stworzone i przemijające.

2. A do tego potrzebna jest wielka łaska, która by duszę uniosła i porwała w górę ponad nią samą. Dopóki człowiek nie wzniesie się duchem i nie uwolni się od stworzeń, i nie zjednoczy się cały z Bogiem, póty niewiele waży to, co wie i co posiada. Długo będzie mały i przyziemny, kto ceni sobie wszystko inne, ale nie jedno, jedyne, potężne i wieczne dobro.

A co nie jest Bogiem, jest niczym i powinno być uważane za nic. Jest wielka różnica między mądrością człowieka oświeconego w duchu i pobożnego a wiedzą wykształconego i nawet rzetelnego uczonego. O ileż szlachetniejsza jest ta nauka, która płynie z góry, z natchnienia Bożego, od tej, jaką umysł ludzki może zdobyć sam swoim żmudnym wysiłkiem.

3. Niektórzy szukają sposobów prowadzących do życia kontemplacyjnego, ale nie starają się ćwiczyć w tym, co do niego prowadzi. Wielką przeszkodą jest to, że pozostajemy przy zewnętrznych oznakach i uczuciach, nie dbając o prawdziwe umartwienie.

Nie wiem, co to jest, co nas popycha i czego chcemy, ale pragnąc uchodzić za ludzi uduchowionych, wkładamy tyle trudu i jeszcze więcej wysiłku w rzeczy przemijające i nędzne, a tak rzadko albo wcale nie myślimy w pełnym skupieniu o naszych sprawach wewnętrznych.

4. Niestety! Ledwie osiągnęliśmy jakie takie skupienie, już nas coś odrywa i nigdy nie możemy do końca dokładnie przemyśleć naszych spraw. Nie zwracamy uwagi na to, gdzie umieszczamy nasze uczucia, i wcale nie bolejemy nad tym, że nie są czyste. Wszelka bowiem istota została skażona Rdz 6,12 - i dlatego nastąpił potop. 

Ponieważ zaś nasza sfera uczuć została skażona, oczywiście i działanie, jakie z niej wynika, musi być skażone i świadczy o braku siły wewnętrznej. Owoc dobrego życia rodzi się z czystego serca 1 Tm 1,5.

5. Zważa się na to, kto ile zrobił, ale jaką podstawę ma jego działanie, o tym nikt nie myśli. Czy jest dzielny, piękny, bogaty, utalentowany, może dobrze pisze, ładnie śpiewa, dobrze pracuje, to tylko każdego obchodzi, ale milczy się o tym, czy jest ubogi w duchu, cierpliwy i łagodny, pobożny i skupiony w sobie. 

Z natury widzimy tylko zewnętrzne pozory, obdarzeni łaską zwracamy się ku głębi. Natura często się myli, łaska zaś ufa Bogu i nie dozna zawodu.
 

Tomasz a Kempis, 'O naśladowaniu Chrystusa' 
wczoraj
dziś
jutro
Komentarz liturgiczny
Logika bezinteresownego daru

Świat mierzy dziś życie człowieka miarą skuteczności. Za wartościowych uznaje takich ludzi, którzy coś osiągnęli lub mogą się czymś wykazać. Często dajemy się nabrać na taki sposób wartościowania ludzkiego życia i przenosimy to na naszą relację z Bogiem. Widzimy ją wtedy czysto po ludzku. Apostołom również nie była obca taka mentalność. Widać to w pytaniu Piotra: „Co za to otrzymamy?” (Mt 19, 27). Ludzka logika wymienności: „Coś Ci, Boże, ofiaruję, a w zamian Ty dasz mi Twoje dary”. Po pierwsze: Co ja mogę Bogu ofiarować w zamian za to, czym On mnie obdarza? Nic! Po drugie: Boże dary są całkowicie darmowe, są bowiem konsekwencją Jego natury, która jest „bezinteresownym darem z siebie” (Trójca Przenajświętsza). Jeśli więc potrafię codziennie dziękować za wszystko Bogu, to i całe moje życie może stać się bezinteresownym darem. 
 
Nie pozwól mi, Panie, mierzyć mojego życia tylko tym, co sam potrafię. Niech moje serce codziennie wyśpiewuje hymn dziękczynienia za to, że jest obdarowywane przez Ciebie, i samo pragnie stawać się bezinteresownym darem.
 


Rozważania pochodzą z książki
ks. Janusz Lekan
Edycja Świętego Pawła
www.edycja.pl
wczoraj
dziś
jutro
Refleksja maryjna

Wniebowzięcie i godność ciała

Wniebowzięcie Maryi, przedstawiając cel ostateczny, jakiemu przeznaczone jest nasze ciało, objawia całą jego godność. Tym samym pozwala nam zrozumieć, jak zgubny dla człowieka jest upadek ciała charakteryzujący nasze czasy.

To ciało, które Bóg podarował nam jako nieodłączną część naszej osobowości, cudowny pośrednik tajemniczego życia ducha i zewnętrznego świata, wehikuł komunikacji, a zatem wspólnoty istot, w dzisiejszej mentalności jawi się głównie jako zbezczeszczona i skażona świątynia.

Wraz z liberalizacją wszelkich tematów tabu i likwidacją hipokryzji, rozpowszechnił się w społeczeństwie pewien sposób mówienia, zachowywania się , przedstawiania się i życia, które dalekie od wolności, wydaje się raczej być absurdem tryumfu perwersji, jeśli nie nawet manii czy obsesji patologicznych.
W takiej sytuacji, tą która wychodzi jako pokonana jest ludzka natura: pozbawiona korony pierwotnego szacunku, jest manipulowana, tłumiona, poddana wszelkim kaprysom i egoizmowi.

W takiej sytuacji znajdujemy się wobec pierwszego groźnego przypadku zanieczyszczenia: zanieczyszczenia człowieka i źródła jego życia.

G. Biffi

teksty pochodzą z książki: "Z Maryją na co dzień - Rozważania na wszystkie dni roku"
(C) Copyright: Wydawnictwo SALWATOR,   Kraków 2000
www.salwator.com

wczoraj
dziś
jutro

Mój Królu, ponieważ sam wiesz, co to znaczy być kuszonym, zlituj się nade mną i zabierz tę pokusę ode mnie lub daj mi siłę, abym ją przezwyciężył!

Z ‘Dziennika Duchowego' Sługi Bożego ks. Franciszka Jordana (1848-1918),
Założyciela Salwatorianów i Salwatorianek

Modlitwa na dziś
Boże, Ty sprawiłeś, że święty Bernard, opat, przejęty gorliwością o twoją chwałę płonął jak ogień i oświecał Twój Kościół, spraw za jego wstawiennictwem, abyśmy napełnieni tym samym duchem postępowali jak dzieci światłości.
Amen.

 



Patron Dnia



Św. Bernard
 
opat i doktor Kościoła

Św. Bernard urodził się pod Dijon we Francji w roku 1090. Mając dwadzieścia dwa lata wstąpił do opactwa cystersów w Citeaux, pociągając za sobą 30 towarzyszy młodości. Trzy lata później założył opactwo w Clairvaux i był jego przełożonym aż do śmierci. Św. Bernard był nie tylko gorliwym opatem swojej rodziny zakonnej, lecz wywarł wpływ na życie Kościoła w swojej epoce. Położył kres schizmie Anakleta w Rzymie, obalił herezję Abelarda i zdemaskował błędy Arnolda z Brescii. Z polecenia papieża głosił drugą krucjatę. Nadzwyczajny dar wymowy zjednał mu tytuł Doktora Miodopłynnego. Był jednym z największych piewców Matki Bożej. Zostawił wiele homilii i modlitw ku Jej czci, które aż do dzisiaj karmią naszą pobożność. Umarł w Clairvaux 20 sierpnia 1153 roku.

jutro: św. Piusa X

wczoraj
dziś
jutro