logo
Niedziela, 05 kwietnia 2020 r.
imieniny:
Ireny, Katarzyny, Kleofasa, Wincentego – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
Jolanta Anna Hernik RMI
Życie konsekrowane powołane do permanentnej odnowy
Magazyn Salwator


Wstęp
 
Życie konsekrowane jest w istocie ciągłym powołaniem do pójścia za Chrystusem i przystosowaniem się do Niego.
 
Bez wątpienia żyjemy w epoce głębokich i szybkich przemian. Trudno jest przewidzieć przyszłe rozwiązania. Zdarza się, że wśród osób konsekrowanych jest tzw. tęsknota za starym. Tymczasem przyszłość nie jest dzieckiem jakiegoś mniejszego Boga, lecz jest zamieszkała przez Pana wszechświata i historii. Osoby konsekrowane wciąż stoją przed zadaniem badania tego, co nowe. Kiedy życie i mentalność ulegają globalnej, głębokiej przemianie (a dzisiaj się to dzieje), Duch Święty nie jest nieobecny. Chodzi o uchwycenie i przyjęcie Jego opcji, bez sterylizowania każdej nowości pod pretekstem ryzyka, że przyjęcie jej będzie wymagać wiele trudu. Chodzi też o dostrzeżenie wśród nas proroków i danie im odpowiedniej przestrzeni, tej przestrzeni, której już udzielił sam Duch Święty, by mogła nastać nowa pora dla charyzmatu i życia konsekrowanego.
 
Świadomi godności osoby stworzonej na podobieństwo Boga Trójcy
 
"Bezpośrednio po II Soborze Watykańskim wyłoniła się nowa koncepcja osoby, która bardzo dowartościowała jednostkę i jej inicjatywy" – czytamy w dokumencie Kongregacji ds. Instytutów Życia Konsekrowanego i Stowarzyszeń Życia Apostolskiego, Życie braterskie we wspólnocie. Ta nowa koncepcja osoby to zauważenie, że jestem żywym obrazem Boga wobec wszystkiego innego, jestem oryginalną prawdą objawienia i zasadniczym wymiarem chrześcijańskiej koncepcji człowieka. Osoba ludzka nie jest nigdy środkiem, nawet dla Boga, lecz celem, chociaż nie jest celem dla samej siebie, jako że może być zrozumiana tylko w Bogu i w odniesieniu do Boga.
 
Powiedzieć, że jako człowiek jestem celem, to potwierdzić, że powinienem być miłowany, szanowany i oceniany dla samego siebie, dla samego faktu, że jestem osobą, niezależnie od jakiejkolwiek motywacji; to podporządkować wszystko inne –struktury, działania, prawodawstwo, itp. – integralnemu dobru człowieka, jego pełnemu rozwojowi naturalnemu i nadprzyrodzonemu, zgodnie z miłosnym zamysłem Boga wobec człowieka. Z tego wynika, że człowiek nie może być manipulowany, oszukiwany ani traktowany instrumentalnie. Człowiek ma prawo do prawdy. Bóg kocha mnie "dla mnie samej/samego" (Gaudium et Spes, 24). We współczesnym życiu zakonnym na szczęście podkreśla się wartość osoby, co ma pozytywny wpływ na życie wspólnotowe. Niemniej jednak pozostaje jeszcze długa droga do przebycia.
 
Sobór Watykański II, mówiąc o przełożonych zakonnych, podkreśla, że mają oni kierować swoimi siostrami/braćmi "z szacunkiem należnym osobie ludzkiej" (Perfecta caritatis 14). To samo powtarza nowy Kodeks Prawa Kanonicznego (por. Kan. 618), posługując się słowem jeszcze bogatszym w treść niż słowo szacunek: poszanowanie, które oznacza szacunek święty, niemal liturgiczny.
 
Bez wątpienia dzisiaj osoba konsekrowana odczuwa silnie to wszystko, co się odnosi do jej ludzkiej godności, prawa bycia sobą, domagania się autonomii, decydowania o samej sobie, poszanowania osobistej godności i opcji wypływających z jej własnego sumienia. Osoba pragnie i żąda, by uważano ją za kogoś, kto jest odpowiedzialny za własne zachowanie oraz może aktywnie uczestniczyć w sprawowaniu wspólnych zadań.
 
Jedną z wielkich zasług II Soboru Watykańskiego było przybliżenie tajemnicy Kościoła do ­wszystkiego, co w sferze ludzkiej odkryła nauka i świadomość współczesności. Sam Kościół poddał refleksji i uwypuklił swoją bosko-ludzką strukturę oraz świadomość swego bycia w świecie. Sformułował ponownie swoje nastawienie i perspektywy, rzucił wiele światła na swoją nową sytuację historyczną w procesie stałego rozeznawania i nawrócenia.
 
Niegdyś należało naśladować wzorce tradycyjne. Dzisiaj akcent jest kładziony na czymś innym: na doświadczeniu osobistym, na znaczeniu i wpływie uczuciowości, sfery emocjonalnej, na energii i strukturze podświadomości, na historii sukcesów i frustracji, na całej autobiograficznej stronie osoby, jej bogactwie, niepowtarzalności itd.
 
Podkreśla się i rozwija wartość przyjaźni i równości, dzielenia uczuć i odczuć, miłości ludzkiej, przyznaje się więcej miejsca wolności, dynamice serca i lepiej rozumie się jej decydującą rolę w zachowaniach osobistych i wspólnotowych. Więcej się wie na temat świadomych i nieświadomych dynamizmów warunkujących wiele zachowań. Żyje się bardziej podejrzliwie, a zarzuca naiwną, tradycyjną prostotę.
 
Sformułowano i określono ponownie, i to z różnych punktów widzenia, wartość ciała, płciowości, uczuciowości, przyjaźni, ludzkiej miłości – czystości-dziewictwa, praktykowania miłości chrześcijańskiej we wspólnocie zakonnej.
 
Trzeba powiedzieć, że na przestrzeni wielu lat osoby konsekrowane nauczyły się nowych słów/ sformułowań z dokumentów Kościoła, lecz mimo to wielokrotnie zachowują idee nie tylko dawne, ale wręcz nieaktualne. Zmieniło się ich słownictwo, lecz mentalność pozostała prawie niezmieniona. I w dalszym ciągu myli się wiele spraw: ubóstwo ewangeliczne z ekonomią, prawdziwą jedność z uniformizmem, wierność ze zwyczajami, pokój ze spokojem, posłuszeństwo ze ślepym podporządkowaniem, kontemplację z klauzurą, zjednoczenie z byciem razem, gorliwość apostolską z szałem działania, modlitwę z modleniem się, przezorność z tchórzostwem, autorytet z autorytaryzmem lub permisywizmem, personalizm z indywidualizmem, odpowiedzialność z troską, wolność z niezależnością itp.
 
Rodzi się nieuniknione pytanie: jak przejść od litery do ducha, od tekstów do praktycznego zastosowania w życiu? Jak praktycznie przyswoić sobie treści sformułowane tak, aby nie było to tylko bierne przyswojenie umysłowe?
 
Jeśli w naszym sercu nie ma Bożego ciepła, Jego miłości, Jego czułości, w jaki sposób możemy my, biedni grzesznicy, rozgrzewać serca innych?
 
1 2  następna
 



Pełna wersja katolik.pl