logo
Sobota, 03 grudnia 2022 r.
imieniny:
Hilarego, Franciszka, Ksawerego – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
Beata Brożek
Żyjmy długo i szczęśliwie…
Któż jak Bóg
fot. Ian Schneider | Unsplash (cc)


W gąszczu propozycji szybkich sposobów na poprawienie swojego stanu zdrowia rodzi się czasem wątpliwość, co wybrać, komu uwierzyć i co tak naprawdę jest dobre dla mojego organizmu?

 

Czy zaufać cud-diecie, cud-treningowi, cud-psychoterapii, czy może raczej zaakceptować tradycyjne działania, związane z dłuższym oczekiwaniem na skutek i powolniejszą zmianą swoich przyzwyczajeń? Przy takich wątpliwościach na początku pojawić musi się pytanie:

 

Zdrowy styl życia (czyli właściwie jaki?)

 

Człowiek to skomplikowane stworzenie, obdarzone sferami wpływającymi na siebie wzajemnie: fizyczną, psychiczną i duchową. Ale człowiek to przede wszystkim istota duchowa, wyróżniająca się spośród stworzeń duchowością, a zatem i tendencją do stawiania sobie pytań o sens, cel i sposób życia.

 

A skoro wszystkie wymienione sfery dopiero razem tworzą funkcjonalną jednostkę, to niewątpliwie ciało i psychika wymagają odpowiednich nakładów, by stać się „siedliskiem” zdrowego ducha. Definicja zdrowia podpowiada nam, że to właśnie jest dobrostan fizyczny, psychiczny i duchowy. Czasem dodaje się do tej definicji także sferę społeczną, sugerując naszą potrzebę harmonii z otaczającym światem.

 

Zdrowy styl życia to zatem taki, który sprawi, że nasze ciało, uczucia, emocje, duchowość, a także relacje z innymi będą pozwalać nam na komfortowe (czyli dające poczucie spokoju i szczęścia) przeżywanie swojego życia. Skoro na tym polegać ma „stan zdrowia”, to pewnie pojawi się kolejne pytanie:

 

Dobrostan psycho-fizyczno-duchowo-społeczeny (czy to w ogóle możliwe?)

 

Pewnie tak, ale z uwzględnieniem tego, że jesteśmy istotami niedoskonałymi, które codziennie się mylą i które ponoszą konsekwencje popełnianych błędów. Na dodatek żyjemy w zmieniającym się świecie, w relacjach z równie niedoskonałymi istotami, które również nie zawsze osiągają dobry skutek swojego działania.

 

Czy to oznacza, że niewiele od nas zależy i że skutki naszych starań z góry skazane są na niepowodzenie? Bynajmniej. Otaczający nas dynamizm, przemijanie, tym bardziej powinny mobilizować nas do wypracowania takiego stylu życia, który okaże się zdrowy nie tylko dla nas, ale pociągnie innych do budowania swojego codziennego dobrostanu. Tradycyjnie warto rozpocząć od spojrzenia na to, co uchwytne i łatwo mierzalne. A zatem:

 

Czy tylko w zdrowym ciele zdrowy duch?

 

Pojęcie zdrowia nieodłącznie kojarzy nam się z regularnymi wizytami u lekarza, przyjmowaniem leków i suplementów diety. Oczywiście z biegiem lat i pojawiających się defektów, czy zgodnie z zasadami profilaktyki, jest to konieczny element naszego życia. Ale warto nauczyć się słuchać swojego organizmu, poznać zasady, które trzeba respektować dla jego bezpieczeństwa, aby zapobiec wydłużaniu się na starość listy chorób i leków, a przynajmniej stan ten opóźnić.

 

Czego zatem potrzebuje mój organizm, aby mój duch w nim stał się ochoczy, myśli pozytywne, a relacje z innymi mobilizowały do życia? Trzeba tu wziąć pod uwagę wiele czynników. Mój organizm potrzebuje wartościowej, zdrowej diety, odpowiedniej aktywności fizycznej, mądrego odpoczynku, dobrych relacji z innymi. Ale wiemy też dobrze, czego nie potrzebuje, na czele z nadmiernym stresem, szkodliwymi używkami, nadwagą, czy nieracjonalnym stosowaniem farmaceutyków. Lista nakazów i zakazów przy szczegółowych rozważaniach może wydać się długa, a sukces odległy. Co więc może w nam pomóc?

 

Czy duchowość chrześcijańska ułatwia utrzymanie dobrego zdrowia?

 

Powinna w tym pomagać. Piąty punkt Dekalogu zobowiązuje także do dbałości o własne zdrowie i troski o zdrowie bliźniego. Nauczanie Kościoła pełne jest wskazań dotyczących wartości poszanowania swojego ciała, wyciszania nadmiernych lęków czy budowania umacniających relacji ze Stwórcą i innymi ludźmi.

 

Wreszcie duchowość człowieka wierzącego pozwala na jasną odpowiedź na pytanie o sens życia i sposób jego przeżywania. Ma to fundamentalne znaczenie dla zbudowania odpowiedniej hierarchii wartości. Nasze ciało, a więc i zdrowie, nie będzie przesadnie przebóstwiane, a dbałość o fizyczność będzie prawdopodobnie bardziej wyważona. Nasz duch stanie się lokomotywą ciągnącą wytrwale nasze ciało poprzez koleje życia.

 

Od czego rozpocząć walkę o zdrowie?

 

Od uczciwego bilansu i akceptacji. Najpierw muszę, może w porozumieniu z mądrym lekarzem, odpowiedzieć sobie na pytanie o to, jakie są moje realne problemy i z czego wynikają. Jeśli jest nim otyłość, to czy rzeczywiście wzięła się z tego, że „prawie nic nie jem”, czy może jednak przebijam poziom 4 tysięcy kalorii na dobę? Przy dodatkowym założeniu, że z ulubionego fotela oddalam się średnio trzy razy dziennie do własnej lodówki i raz do pobliskiej Żabki. Jeśli palę, to palę, a nie „właściwie nie palę, bo się nie zaciągam”.


Musimy zaakceptować siebie jako człowieka ułomnego, który jednak wiele potrafi w swoim życiu zmienić. A następnie stworzyć racjonalny plan zmiany tego wszystkiego, co rujnuje moje zdrowie i ogranicza moją szansę na osiągnięcie dobrostanu. A zatem:

 

Po co nam uczciwa analizy grzechów zdrowotnych?

 

Czy jest ktoś bez grzechu? Nie. Po co więc właściwie walczyć z błędami, które niszczą wszystkich, i których porzucenie wymaga ciągłego wysiłku, jeśli i tak muszę kiedyś umrzeć? Tu możemy dorzucić jeszcze popularne stwierdzenie: „starość się Panu Bogu nie udała”.


Panu Bogu udało się wszystko. Tylko my nie staramy się odróżnić szkodliwych defektów, które zafundowaliśmy sobie sami, przywiązując je niczym koło młyńskie do szyi, od problemów oczyszczających, które spowodują, że pozornie przytłoczeni nimi, zaczniemy wyczuwać odpowiedni środek ciężkości naszej egzystencji.

 

Jakie zagadnienia warto przemyśleć szukając odpowiedniego środka ciężkości? Te, które dotykają nas codziennie: jaki wpływ na nasz organizm ma stres? Dlaczego i jak trzeba go ograniczać? Czy odpowiednia dieta może okazać się skutecznym sposobem w walce z pandemią? Jakie mogą być konsekwencje nieracjonalnej antybiotykoterapii? Czy istnieje tani i zdrowy sposób na poprawę nastroju i obniżenie poziomu stresu? I pewnie jeszcze kilka innych, ważnych zagadnień, nad którymi pochylimy się w następnych spotkaniach.

 

Pytania do refleksji:


1. Czy spełniam podstawowy warunek skutecznej walki o zdrowie: czy chcę być zdrowy?
2. Czy spowiadam się z grzechów przeciwko zdrowiu i życiu? (III i V przykazanie Boże)
3. Czy biorę pod uwagę wszystkie sfery mojego zdrowia: fizyczną, psychiczną, duchową i społeczną?
4. Czy potrafię uczciwie określić swoje problemy zdrowotne i możliwe źródła ich pochodzenia?
5. Czy jestem optymistą, bo wiele ode mnie w życiu zależy?

 

dr n. med. Beata Brożek
Któż jak Bóg 6/2022

 
 



Pełna wersja katolik.pl