logo
Wtorek, 10 grudnia 2019 r.
imieniny:
Danieli, Bohdana, Julii, Romaryka – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
ks. dr Johannes Gamperl
Zaprawdę, święty jesteś, Boże…
Czas Serca
fot. Christin Hume | Unsplash (cc)


Człowiek jest tym bardziej święty, im bardziej odpowiada oryginalnemu wyobrażeniu, które ma o nim Wszechmogący; staje się także coraz świętszy, gdy pozwala świętemu Bogu obecnemu w swoim sercu coraz bardziej je kształtować, a Duchowi Świętemu doskonalić swoją miłość.
 
Z głęboką czcią i uwielbieniem pochylamy się przed Bogiem, naszym Ojcem i Stworzycielem, i przed Jezusem Chrystusem, naszym Odkupicielem i najwyższym, wiecznym Kapłanem. On jest teraz obecny wśród nas, na ołtarzu, przez działanie Ducha Świętego. Jest obecny tutaj, wśród nas, ze swoją miłosierną miłością, którą chce wszystkich do siebie przyciągnąć. Pozwólmy się objąć ramionami Jego miłości! To On nam otworzył wejście i umożliwił dostęp do Ojca, źródła wszelkiej świętości.
 
Bóg jest święty
 
Na początku, przed „wejściem do Przybytku świętych” – przed Przeistoczeniem – uwielbiamy świętość i wielkość Boga. Gdybyśmy mieli przed oczami Jego świętość, to kochając, poznalibyśmy Go jako „samą w sobie absolutną boskość z niezmieniającą się godnością, z jej ogromnym, przewyższającym wszystko majestatem, jej wzniosłość i niedostępność, a poprzez to jej radykalny dystans do stworzeń” – tak pisze dogmatyk Leo Scheffczyk. 
 
Świętość Boga sprawia, że my, Jego stworzenia, możemy paść przed Nim jako Wszechmogącym na kolana w pokorze, by oddać Mu cześć i uwielbienie. Bóg jest cały sobą. Jest uobecnieniem wszelkiego i nieograniczonego dobra. Świętość Boga jest uosobieniem jednej z trzech osób w Duchu Świętym, za której przyczyną wszystko w świecie istnieje i się staje, również świętość ludzi. 
 
Człowiek jest tym bardziej święty, im bardziej odpowiada oryginalnemu wyobrażeniu, które ma o nim Wszechmogący; staje się także coraz świętszy, gdy pozwala świętemu Bogu obecnemu w swoim sercu coraz bardziej je kształtować, a Duchowi Świętemu doskonalić swoją miłość. Duch Święty jest nie tylko świętością, lecz także uosobieniem miłości między Ojcem i Synem. Do tego życia miłości Trójcy Świętej został powołany i wyniesiony człowiek. Co za wielka tajemnica miłości Boga!
 
Uzdrawiająca miłość Boża
 
Wszelkie uświęcenie ma swoje źródło w Ofierze Chrystusa, który jako najwyższy Kapłan poświęcił się za nas. Podczas Ostatniej Wieczerzy, w mowie pożegnalnej powiedział: „A za nich Ja poświęcam w ofierze samego siebie, aby i oni byli uświęceni w prawdzie” (J 17,19). Jezus przyszedł, aby nas uświęcić przez swoją ofiarę na krzyżu, co więcej – by nas uświęcić i uzdrowić, biorąc na siebie nasze winy, dzielące nas od świętości i miłości Boga. Już za czasów Jego publicznej działalności najważniejszą dla naszego Pana sprawą było uzdrowienie człowieka – przede wszystkim uzdrowienie go z grzechu i jego skutków. 
 
Cielesne uzdrowienia powinny się także łączyć z uzdrowieniami z ułomności duszy. Ale tylko miłość może uzdrowić, może uświęcić. Dlatego Jezus okazał nam ją – miłość Jego i miłość Ojca, aż do końca, aż do śmierci na krzyżu. Ona jest sprawcą wszelkiego uzdrowienia i wszelkiego uświęcenia. Jej przyczyną zaś, tym, który działa, jest Duch Święty, Duch miłości, Duch Ojca i Syna. Stąd być chrześcijaninem oznacza powołanie do świętości – w sposobie bycia, w życiu – siłą łaski uobecniającej Ofiarę krzyża w świętej Eucharystii. W ten sposób Msza św. staje się nieodzownym środkiem do świętości.
 
Konieczność uzdrowienia duszy
 
Każdy człowiek chce być cały i zdrowy. Za mało jednak przywiązujemy uwagi do zdrowia i leczenia duszy. Ledwie dostrzegamy ten problem! Kto dzisiaj, tak jak kiedyś Jezus, wskazuje na prawdziwą przyczynę tak wielu chorób, cierpień i krzyży? Jest nią zraniona dusza! A przecież wiemy, że znaczny procent chorób ciała ma swój początek w chorobie duszy. Wielu ludzi wręcz bojaźliwie reaguje na cielesne symptomy choroby, a dla zdrowia duszy czyni najczęściej za mało.
 
Z medycznego punktu widzenia wiemy, jak bardzo jest ważne, by jak najwcześniej rozpoznać chorobę i zacząć ją leczyć. Bóg, źródło wszelkiego uświęcenia, chce nas uzdrawiać i uświęcać przez Jezusa Chrystusa, który poprzez Mszę św. wchodzi w nasze życie i w całą naszą rzeczywistość.
 
Jakże bardzo dusze są poranione przez odziedziczony brak zaufania do Boga, mający swą przyczynę w grzechu pierworodnym! Winne tym ranom są przewinienia innych ludzi, nasza własna skłonność do grzeszenia oraz grzechy popełnione w przeszłości. Te często nie będą już nawet jako takie rozpoznane i dlatego mogą wyrządzić duszy jeszcze większą krzywdę. Już papież Pius XII nazwał zagubienie poczucia grzechu najcięższym grzechem naszego wieku. 
 
Jakże wiele zniszczeń wyrządza grzech poprzez swoje ciemne kanały z wielorakimi rozgałęzieniami! Siedem grzechów głównych: pycha, chciwość, nieczystość, zazdrość, nieumiarkowanie, gniew i lenistwo, to źródła, z których wypływa strumień zła, dlatego stały się bronią złego – szatana, będącego „zabójcą człowieka od samego początku” jak nazywa go Chrystus Pan. 
 
Jednak każdy człowiek ma zakodowane w głębi podświadomości także negatywne przeżycia, bolesne wspomnienia i niespełnione życzenia, które niejako prowadzą w niej własne życie. Bóg chce nas uzdrowić siłą Ducha Świętego, jeżeli Mu przekażemy właśnie w czasie Przeistoczenia nasze wnętrze. On jest przecież zdrojem świętości, źródłem uzdrowienia. 
 
Powołani do świętości
 
Bóg może i chce uświęcić nasze istnienie od samego początku, od naszych pierwszych dni. Już w sakramencie chrztu św. otrzymaliśmy Boże życie, które w swojej skuteczności powinno się coraz bardziej rozwijać – im jesteśmy starsi, im bardziej prosimy o dar Ducha Świętego, im częściej zwracamy się do uświęcającej i uzdrawiającej miłości Bożej – jak człowiek, który pozwala się ogrzać promieniom słonecznym.
 
Świętość naszej egzystencji, to znaczy kochającej obecności Boga w naszej duszy, będzie i musi się rozwijać oraz prowadzić przy pomocy łaski Bożej do świętości życia i postępowania. Z naszej egzystencji musi zarazem podążać życie. Droga prowadząca do tego, to droga świętości.
 
Dlatego nasz Pan zaprasza nas do świętości. „Bądźcie więc wy doskonali, jak doskonały jest Ojciec wasz niebieski” (Mt 5,48). A Piotr, pierwszy papież, wzywa nas: „[Bądźcie] jak posłuszne dzieci. Nie przystosowujcie się do waszych dawniejszych żądz, gdy byliście nieświadomi, ale w całym postępowaniu stańcie się wy również świętymi na wzór Świętego, który was powołał, gdyż jest napisane: Świętymi bądźcie, bo Ja jestem święty” (1 P 1,14-16). 
 
I taka jest wola całego Kościoła, a szczególnie II Soboru Watykańskiego, który mówi w swoim przesłaniu: „Wszyscy więc chrześcijanie zachęcani są i zobowiązani do osiągania świętości i doskonałości własnego stanu. Niechaj tedy wszyscy starają się należycie kierować swymi uczuciami, aby korzystanie z rzeczy ziemskich i przywiązanie do bogactw wbrew duchowi ewangelicznego ubóstwa nie przeszkodziło im w osiągnięciu doskonałej miłości” (KK, 42).
 
Prośmy o ludzi świętych
 
Świętość nie jest więc przeznaczona tylko dla niektórych w Kościele, nie jest jakimś interesującym hobby dla szczególnie utalentowanych ludzi, lecz wszyscy chrześcijanie są do niej powołani, gdyż wszyscy powinni być zdrowi na duszy. 
 
„Ponieważ Kościół jest tajemnicą w Chrystusie, musi być rozumiany jako znak i narzędzie służące do osiągnięcia świętości. W najtrudniejszych sytuacjach w dziejach Kościoła zawsze na początku odnowy stali święci. Dzisiaj koniecznie potrzebujemy świętych, których musimy sobie wytrwale wypraszać od Boga, tak mówił nasz Ojciec święty Jan Paweł II. Bóg obdarzył swoimi świętymi wszelkie czasy w historii. Również nam ich da, odpowiednich na nasze czasy, jeśli będziemy się o to modlili. Prośmy o to również Maryję, Królową wszystkich świętych.
 
Prośmy o to szczególnie, kiedy kapłan we Mszy św. podczas Przeistoczenia modli się: „Zaprawdę, święty jesteś, Boże, źródło wszelkiej świętości!”. 
 
ks. dr Johannes Gamperl
tłum. z jęz. niem.: ks. Jacek Kubica SCJ
Czas serca, 103/2009 
 
 



Pełna wersja katolik.pl