logo
Czwartek, 09 kwietnia 2020 r.
imieniny:
Marii, Dymitra, Wadima, Heliodora, Gaucheriusza – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
s. Monika Hoffmann MChr
Miłość siłą misjonarskich serc i rąk
Profile


"Być misjonarzem to kochać całym sobą Boga aż do oddania – gdy to konieczne – własnego życia.
Również w naszych czasach wielu misjonarzy i misjonarek – księży, osób zakonnych i świeckich – poniosło męczeństwo, dając w ten sposób najwyższe świadectwo miłości"
orędzie na 80. Światowy Dzień Misyjny
papież Benedykt XVI "Miłość duszą misji".
 
 80. Światowy Dzień Misyjny, był nie tylko wspomnieniem czasów minionych, ale powinien być także zastanowieniem się nad obecnym, dzisiejszym zaangażowaniem się pasterzy, kapłanów, zakonników i świeckich w Polsce w misyjne sprawy Kościoła. Świadomość misyjna wiernych w Polsce w dużej mierze zależy od tego, jaka jest atmosfera misyjna w danej parafii. Są parafie, w których o misjach pamięta się tylko w miesiącu październiku w czasie tzw. tygodnia misyjnego. Warto z okazji dnia misyjnego zastanowić się, jak ja osobiście pomagam misjom, czy wspieram misje – modlitwą, ofiarą? Czy sam byłbym gotów dzisiaj wyjechać na misje i głosić Dobrą Nowinę, jako kapłan, czy też osoba świecka? Prawdą jest, że najpiękniejszym darem dla misji jest "ofiara z samego siebie", ale sprawa misji to nie tylko obowiązek misjonarzy. Każdy z nas powinien choćby w najskromniejszym stopniu starać się pomóc misjom przez modlitwę, świadectwo życia i wsparcie materialne. Wtedy to ja sam staję się misjonarzem.
 
Drogi Czytelniku!
Z niemałym lękiem pochylam się nad klawiaturą komputera by napisać choć kilka słów o Brazylii. Lęk, który być może spowodowany jest niedostateczną ciągle wiedzą o Kraju, w którym dane jest mi poświęcać kolejne dni mego misjonarskiego życia. Minął dopiero rok, a może już rok od niesamowicie zaskakującego mnie wyjazdu do Ameryki Południowej. Mimo iż jestem misjonarką już od "jakiegoś" czasu to jednak świadomość misji, tej tak bardzo bezpośredniej, aż do tego momentu była mi dość odległa. Dziś stała się ona i moim udziałem, bynajmniej w jakimś stopniu.
 
Może jeszcze w niewielu miejscach Brazylii dane mi było być (tu myślę o Południu Brazylii-Rio Grande do Sul, Paraná i obecne miejsce mego pobytu - Rio de Janeiro) to czasem wydaje mi się, że zdołałam już wiele zobaczyć, zobaczyć na tyle by jeszcze szerzej otworzyć nie tylko oczy, ale i serce, by zakasać rękawy, by stanąć w pełnej gotowości do służby Chrystusowi w bliźnim, by spojrzeć z miłością na tego, który jest moim bliźnim, który stoi obok mnie i potrzebuje więcej, więcej miłości, opieki, fasoli czy ryżu ... Potrzeba "zakasać rękawy", gdyż: "Żniwo jest wielkie, ale robotników mało, proście, więc Pana żniwa..."
 
Pozwólcie iż podzielę się moimi spostrzeżeniami, na dziś jeszcze może kogoś, kto jest poniekąd "obserwatorem". Ale zdaje mi się, że może to być możliwe tylko do momentu, kiedy nie zaczniesz Czytelniku mówić językiem tych ludzi, kraju, w którym się znajdujesz, poznasz ich kulturę i zwyczaje, co jest ich bogactwem, ale i co jest biedą... Owa bieda zdaje się, iż uderza najwięcej, jest doprawdy okrutna, jak zawsze...
 
 
1 2 3  następna
 



Pełna wersja katolik.pl