logo
Czwartek, 06 sierpnia 2020 r.
imieniny:

Jakuba, Sławy, Wincentego – wyœlij kartkę



 Mimo 10 podejść do spowiedzi wymiękam.
Autor: Zniszczony (22 l.) (---.28.48.76.iwacom.net.pl)
Data:   2019-10-25 18:34

Witajcie. Jestem 22-letnim, który mocno pobłądził w życiu. Alkoholizm apodyktycznego ojca, nałóg pornografii, masturbacja plus brak wsparcia sprawiły, że już w tym wieku jestem wrakiem człowieka. Nie widząc już żadnego ratunku zacząłem się modlić jeszcze w okresie szkoły średniej, co skutkowało wewnętrznym przynagleniem, by iść do spowiedzi, ale kiedy już upatrzyłem sobie księdza... nie daję rady do niej iść. Zrobiłem rachunek sumienia, podjeżdżałem pod kościół i 9-10-krotnie kończyło się to wymięknięciem. Nie chodzi o to, że boję się reakcji księdza, zwyczajnie kiedy jestem już w drodze mija wszelki ból i zastanawiam się po co tu przyjechałem, skoro w moim życiu nie jest wcale tak źle. Następnie wracam do domu i ból wraca ze dwojoną siłą i spadam niżej niż byłem, uświadamiając sobie, że fizycznie, psychicznie i duchowo jestem martwy. Po kilku nieudanych próbach próbowałem motywować się tekstami na kartce, które sam pisałem, dotyczących nawet rodziny, którą zawodzę, ale wtedy nawet to mi nie pomaga. Dziś chciałem zrobić to po raz kolejny, ale skończyło się jak zawsze. Zamiast tego pojechałem do marketu i pisząc ten post pierwszy raz od dawna upijam się piwem, bo nie daję już rady żyć. Nałóg zrujnował moje zdrowie. I fizyczne i psychiczne. Nie widzę już żadnego światła poza Bogiem, ale nie potrafię do niego wrócić, mimo że tak bardzo chcę. Nieważne czy w drodze do kościoła myślę o rodzinie czy o cudach, które działy się w Kościele jak ten w Sokółce, zawsze próba wejścia do niego kończy się tak samo. Nie rozumiem czemu niektórzy degeneraci ot tak się nawracają nie czując żadnego oporu, a ja męczę się już tak długo i nie mogę tego zrobić. Czy to oznaka silnego zniewolenia? Opętania? Nie wiem już co mam robić, naprawdę.

Pomódlcie się za mnie choć krótko. Nie mam już nikogo, kto mógłby mi pomóc. Jeśli szatan istnieje, to zdemolował mnie tak bardzo, że już nie dam rady się wyrwać. Nałóg spustoszył mnie tak mocno, że w połączeniu z silną nerwicą jego skutki odczuwam tak, że zasypiam z różańcem w ręku nie wiedząc czy w ogóle się obudzę na drugi dzień. Jestem człowiekiem totalnie upadłym, ale nie wiem już gdzie iść i gdzie szukać. Miałem napisać obszerną wiadomość, ale kiedy już ją napisałem wydała mi się żałosna i rozmyśliłem się wiedząc, że ktoś kto czyta to po drugiej stronie ma przecież swoje problemy. Dziękuję za każdą modlitwę.

 Re: Mimo 10 podejść do spowiedzi wymiękam.
Autor: Karol (---.adsl.inetia.pl)
Data:   2019-10-25 19:40

Szczęść Boże,

Pomodlę się w Twojej intencji.
Czy modliłeś się do Świętej Rity? Ona pomaga w trudnych sytuacjach.
Czy modliłeś się frazą: 'Jezu, Ty się tym zajmij? Powiedz Bogu 'Jezu, Ty się tym zajmij' i walcz ze swoimi problemami a Bóg działa.
Jesteś bardzo wrażliwym człowiekiem i dlatego tak Ci trudno. Ale to bardzo dobrze że jesteś wrażliwy, bo nie jesteś obojętny na zło. Masz wielką wartość, bo Pan Jezus umarł, byś osiągnął szczęście na wieki. Mimo że nie jestem obok Ciebie to jestem z Tobą duchowo, bardzo Ci współczuję i bardzo pragnę Twojego szczęścia i radości.

 Re: Mimo 10 podejść do spowiedzi wymiękam.
Autor: Róża (---.versanet.de)
Data:   2019-10-25 20:26

Witaj,

Nie jesteś Zniszczony, jesteś ukochanym Dzieckiem Bożym :-) Jezus ogromnie tęskni za Tobą i nie może się doczekać już tej chwili, kiedy przyjdziesz do Niego i będzie mógł Ci wybaczyć wszystkie grzechy, przytulić Cię najserdeczniej i obsypać Cię obfitymi łaskami. Przeczytaj, jak Pan Cię kocha i pragnie.

Rozmowa miłosiernego Boga z duszą grzeszną.
- Jezus: Nie lękaj się duszo grzeszna swego Zbawiciela, pierwszy zbliżam się do ciebie, bo wiem, że sama z siebie nie jesteś zdolna wznieść się do Mnie. Nie uciekaj dziecię od Ojca swego, chciej wejść w rozmowę sam na sam ze swym Bogiem miłosierdzia, Który Sam chce ci powiedzieć słowa przebaczenia i obsypać cię Swymi łaskami. O, jak droga Mi jest dusza twoja. Zapisałem cię na rękach Swoich. I wyryłaś się głęboką raną w Sercu Moim.
- Dusza: Panie, słyszę głos Twój, który mnie wzywa, abym wróciła ze złej drogi, ale nie mam ani odwagi, ani siły.
- Jezus: Jam jest siłą twoją, Ja ci dam moc do walki.
- Dusza: Panie, poznaję świętość Twoją i lękam się Ciebie.
- Jezus: Czemuż się lękasz, dziecię Moje, Boga miłosierdzia? Świętość Moja nie przeszkadza Mi, abym ci był miłosierny. Patrz duszo, dla ciebie założyłem tron miłosierdzia na ziemi, a tym tronem jest Tabernakulum i z tego tronu miłosierdzia pragnę zstępować do serca twego. Patrz, nie otoczyłem się ani świtą, ani strażą, masz przystęp do Mnie w każdej chwili, o każdej dnia porze chcę z tobą mówić i pragnę ci udzielać łask.
- Dusza: Panie, lękam się, czy mi przebaczysz tak wielką liczbę grzechów, trwogą mnie napełnia moja nędza.
- Jezus: Większe jest miłosierdzie Moje, aniżeli nędze twoje i świata całego. Kto zmierzył dobroć Moją? Dla ciebie zstąpiłem z nieba na ziemię, dla ciebie pozwoliłem przybić się do krzyża, dla ciebie pozwoliłem otworzyć włócznią Najśw. Serce Swoje i otworzyłem ci źródło miłosierdzia, przychodź i czerp łaski z tego źródła naczyniem ufności. Uniżonego serca nigdy nie odrzucę, nędza twoja utonęła w przepaści Miłosierdzia Mojego. Czemuż byś miała przeprowadzać ze Mną spór o nędzę twoją. Zrób mi przyjemność, że mi oddasz wszystkie swe biedy i całą nędzę, a Ja cię napełnię skarbami łask.
- Dusza: Zwyciężyłeś, o Panie, kamienne serce moje dobrocią Twoją, oto z ufnością i pokorą zbliżam się do Trybunału Miłosierdzia Twego, rozgrzesz mnie Sam ręką zastępcy Swego. O Panie, czuję jak spłynęła łaska i pokój w moją biedną duszę. Czuję, że mnie na wskroś ogarnęło Miłosierdzie Twoje, Panie. Więcej mi przebaczyłeś, aniżeli się ośmielałam spodziewać, albo pomyśleć byłam zdolna. Dobroć Twoja przewyższyła wszystkie moje pragnienia. A teraz zapraszam Cię do serca swego przejęta wdzięcznością za tyle łask. Błądziłam, jak dziecię marnotrawne po manowcach, a Tyś mi nie przestawał być Ojcem. Pomnażaj we mnie miłosierdzie Twoje, bo widzisz jak słabą jestem.
- Jezus: Dziecię, nie mów już o nędzy swojej, bo Ja już o niej nie pamiętam. Posłuchaj, dziecię Moje, co ci pragnę powiedzieć, przytul się do Ran Moich i czerp ze Źródła Żywota wszystko, czegokolwiek serce twoje zapragnąć może. Pij pełnymi ustami ze Źródła Żywota, a nie ustaniesz w podróży. Patrz w blaski Miłosierdzia Mojego, a nie lękaj się nieprzyjaciół swego zbawienia. Wysławiaj Moje Miłosierdzie. (Dzienniczek św. Faustyny, 1485)

Będę jutro na Mszy św. i przyjmę Komunię św. w Twojej intencji, aby Pan dodał Ci odwagi :-)

 Re: Mimo 10 podejść do spowiedzi wymiękam.
Autor: Jx (---.dab.02.net)
Data:   2019-10-25 21:04

Pan Bóg Cię kocha. I czeka na Ciebie.
Jestem w Twoim wieku. Kilka lat temu popadlam w nałogi. Czułam, ze dzieja sie ze mna bardzo zle rzeczy. Odlaczylam sie od Boga. Coraz bardziej o Nim zapominalam. Gdy bylo juz naprawde zle właśnie resztki wiary mnie nawrócily. Jezusowa Miłość jest nieskończenie WIELKA. Modle sie codziennie o wybaczenie i o sile wybaczenia samej sobie. Długa droga przede mną. Zawiodłam swoich bliskich, popelnilam tragiczne błędy. Zdrada, narkotyki, alkohol... Ale jestem teraz na właściwej drodze. Tylko dzięki Bogu. On bardzo chce, żebyśmy byli szczęśliwi. Z największego bagna potradi nas wyciągnąć i oświetlić drogę. Tobie tez sie ida. Bardzo w to ufam. Pomodle się dzisiaj w Twojej intencji Bracie. Kazdy z nas jest taki kruchy i ma slabosci. Mniejsze lub większe. Noe skreslaj siebie. Jeates dzieckiem Bozym. Bog bardzo Cie kocha. I da Ci sile albys odwazyl sie z Nim spotkac w Sakramencie Pokuty i pojednania.

 Re: Mimo 10 podejść do spowiedzi wymiękam.
Autor: Ј (---.austin.res.rr.com)
Data:   2019-10-25 23:11

Być może wymiękasz dlatego, że jednak zaczynasz wchodzić w dialog z pokusą, nie zdając sobie z tego sprawy. Spróbuj kolejny raz, ale z silnym postanowieniem, że wejdziesz do kościoła i podejdziesz do konfesjonału BEZ WZGLĘDU na myśli chodzące Ci po głowie i uczucia (lub ich brak).

Nie wymagaj od siebie pełnej kontroli nad myślami i uczuciami. Nie przejmuj się, że takiej nie masz. Gdybyś jednak nie potrafił zapanować nad nogami, byłby to sygnał, że potrzebujesz szczególnej pomocy (klik).

 Re: Mimo 10 podejść do spowiedzi wymiękam.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2019-10-25 23:52

Może spróbuj się umówić na spowiedź poza konfesjonalem.
Kolejność: Podejść do wybranego księdza, poprosić o spokojną rozmowę, opowiedzieć mu to, co napisałeś na forum, umówić się na spokojną spowiedź - moze wolisz na siedząco, w rozmównicy itd.
Tylko nie nastawiaj się od razu na nie, proszę.
Jesteś młody. Może jakiś duszpasterz studentów itd. (NIE JEST ważne, czy jesteś studentem). Chodzi mi o to, że to naturalne, że młody mężczyzna podchodzi do duszpasterza akademickiego z prośbą o rozmowę. Takich przypadków, rozmów, są setki, nie musisz się czaić, ksiądz się raczej nie zdziwi, po to jest posłany.

I weź to na rozum, nie na uczucia. Nieważne, że mija wielki ból i tracisz przekonanie co do potrzeby spowiedzi. Ty masz sprawę do załatwienia i ja załatwiasz. Facet zadaniowy!

Nałogi się leczy, są sposoby. Im wcześniej, tym lepiej.
Nie daj sobie wmówić, że jesteś martwy. Martwi na forach nie pisują. Zgadza się?
Żyjesz i dysponujesz tym życiem.

Nie wiem, skąd jesteś. Podpowiedziałabym kontakt do spowiednika w Poznaniu, Wrocławiu i Częstochowie.

 Re: Mimo 10 podejść do spowiedzi wymiękam.
Autor: Asia (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2019-10-26 01:19

Spróbuj jeszcze raz. A jeśli znowu ci się nie uda, to jeszcze raz. Nie poddawaj się. Napisałeś, że tak bardzo chcesz wrócić. I to jest ważne. On to widzi i cały czas walczy o ciebie. To dzięki Niemu wracasz kolejny raz. Próbujesz mimo wcześniejszych nieudanych podejść. On ci daje siłę, żeby przyjść kolejny raz. Idzie tam razem z tobą. Nie poddawaj się, proszę. Spróbuj kolejny raz i idąc do kościoła jakby mocniej ściśnij Go za rękę. Poproś Go, żeby cię zaprowadził do konfesjonału i nie pozwolił stchórzyć. Z tym bólem, który mija w drodze to jest tak, jak nieraz z bólem zęba. Człowiek decyduje się pójść do dentysty, bo boli go ząb. Umawia się na wizytę, idzie, ale w drodze albo już w poczekalni nagle okazuje się, że ząb przestał boleć i jest dobrze. I wtedy pojawiają się takie właśnie myśli, że po co iść, skoro mnie nie boli. Teraz, w tym momencie nie boli, ale potem ból wróci. Ząb sam się nie naprawi. Potem może być tylko gorzej. I twój ból też znika tylko na chwilę, na jakiś czas. Wtedy, pod kościołem. To szatan próbuje ci wmówić, że wszystko jest ok. On ci podsuwa te myśli. Ale Bóg cały czas walczy o ciebie. To dzięki Niemu podejmujesz kolejne próby. Nie poddawaj się, proszę. Nie rezygnuj. Napisałeś, że zasypiasz z różańcem w ręku. I może do spowiedzi też spróbuj iść w taki właśnie sposób - z różańcem w ręku. Weź go ze sobą, do kieszeni i jeśli znowu zaczną się pojawiać te myśli, żeby wrócić, że przecież nie jest tak źle, to wtedy weź go do ręki i mocno ściśnij. To tak jakbyś brał Ją za rękę - Maryję. Ona ci pomoże. Potem, po wyjściu z auta, idąc do kościoła, wchodząc do środka też cały czas trzymaj ten różaniec w ręku. Nawet w czasie spowiedzi. Ona ci pomoże. Zaprowadzi do konfesjonału.

Nie poddawaj się. Bóg jest z tobą i bardzo cię kocha. Czeka na ciebie w konfesjonale, ale jednocześnie idzie tam razem z tobą. Jest cały czas obok. Bliżej niż myślisz. Będę cię wspierać modlitwą.

 Re: Mimo 10 podejść do spowiedzi wymiękam.
Autor: Brygida (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2019-10-26 14:07

Też miałam z tym problem. Próbowałam wrócić do Boga po dłuższej przerwie. Do kościoła chodziłam normalnie, ale kiedy miała być spowiedź, bałam się do niego wejść. Nie liczyłam ile razy próbowałam. Żałuję, że w pewnym momencie przestałam próbować na kilka lat, zwyczajnie się poddałam, a jednocześnie bałam się, że nie zdążę się wyspowiadać do końca życia. Później przyszła mi taka myśl, żeby odmówić nowennę pompejańską w tej intencji i napisać do parafii, której wcześniej nawet nie brałam pod uwagę. Odpisał ksiądz, umówiłam się z nim i poszłam. W końcu się udało. Kiedy walczy się o coś ważnego, a relacja z Bogiem jest bardzo ważna, nie należy się poddawać.

 Re: Mimo 10 podejść do spowiedzi wymiękam.
Autor: Justyna (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2019-10-27 20:38

Przestań o sobie źle myśleć. Odpowiedz sobie na pytanie "czy chcę się zniszczyć, czy nienawidzę siebie?" Przestań życzyć sobie źle i myśleć o sobie w kategoriach nieudacznika. Jesteś DDA a więc widzisz się w krzywym zwierciadle jako nic nie warty? Może warto przepracować pewne sprawy u psychologa/psychiatry.
Może będziesz musiał iść 30 razy do kościoła, od Ciebie zależy czy CHCESZ się poddać.
Zacznij myśleć że to ty Ty masz wpływ na swoje życie, Ty swoim myśleniem wpędzasz się w czarną rozpacz, nerwicę, depresję ...
Mówisz "idę"i idziesz, bez zastanawiania się. Ta ulga po, ta radość i wewnętrzne szczęście jest tego warte. Potem łatwiej o bliższą relację z Bogiem, naprawianie swojego świata.
Powodzenia.

 Re: Mimo 10 podejść do spowiedzi wymiękam.
Autor: Malgosi3 (---.147.41.222.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2019-10-29 17:17

Do wszystkiego potrzebujemy Bożej łaski. Spróbuj odmówić jakąś krótką nowennę, np. do Patrona dobrej spowiedzi. Każdy ma inny etap drogi i nie da się tak stuprocentowo trafić z dobra odpowiedzią. A możliwości jest wiele.
Sa tacy którzy pokusie rozkazują w Imię Jezusa - i mają utorowaną drogę :) Wcale sie nie przejmuj, że aż tyle podejść miałeś i rezygnowałeś. Nie przejmuj się, z tym boryka się wielu. Tylko walcz i nie poddawaj się - to właśnie robisz i juz prawie można uznać Cie zwycięzcą; właśnie dopóki walczysz.

Zniechęcenie, rozpacz, przesadnie negatywne myślenie o sobie pochodzi od sił ciemności - więc widzisz jaka walka toczy sie o Twoją duszę. Życzę powodzenia, byś podszedł do konfesjonału i przeżył radość ze spotkania z Jezusem Miłosiernym.

 Re: Mimo 10 podejść do spowiedzi wymiękam.
Autor: Estera (---.kosman.pl)
Data:   2019-10-30 01:02

Walczysz, a to najważniejsze.
Wybierz się może do spowiedzi do któregoś z zakonów. Sądząc po adresie internetowym, jesteś z Łodzi, tam są np. Dominikanie.
Nie pisz na kartkach, jakim jesteś nieudacznikiem i jak bardzo zawodzisz, to tylko pogarsza sprawę. Napisz, że tam, w konfesjonale, czeka ktoś, kto Cię kocha ponad życie i chce tam Ciebie ze wszystkim, z czym przychodzisz. On i tak wie, co w Tobie siedzi i tylko czeka, żeby przytulić i wybaczyć.

Sugeruję też terapię, najlepiej na ten moment DDA. Pomoc psychologiczną otrzymasz przy ośrodkach terapii uzależnień i w poradniach psychiatrycznych i psychologicznych.
I nie mów, że nałóg zmarnował Twoje życie, bo to życie dopiero zaczynasz. To, jakie będzie, zależy tylko i wyłącznie od Ciebie.

 Re: Mimo 10 podejść do spowiedzi wymiękam.
Autor: Katarzyna (---.unknown.vectranet.pl)
Data:   2019-11-07 22:26

W Łodzi w Sanktuarium Świetości Życia posługuje z modlitwą o uzdrowienie ks. Łukasz Prausa. W ostatnią sobote miesiąca bodajże. Sprawdź w internecie. Z Bogiem.

 Re: Mimo 10 podejść do spowiedzi wymiękam.
Autor: dante (---.static.ip.netia.com.pl)
Data:   2019-11-11 20:44

Masz całe życie przed sobą. Jako facet jesteś odporniejszy na nałóg niż kobiety. Jeśli zapragniesz nie pić, nie będziesz. Co więcej staniesz się wspaniałym człowiekiem który zdobędzie miłość i rodzinę i kiedyś z dumą spojrzy w przeszłość na swe dokonania.
Poszukaj pracy która da ci wdzięczność ludzi. Może coś jak PCK choć na chwilę. Zobacz że także możesz być bardzo potrzebny innym i że spotka cię za to wdzięczność tylko bez jaj - postaraj się. Kolejne kroki będą już prostsze i będą twoimi własnymi.

Wiem jak wygląda nałóg, wiem jak tracisz szacunek otoczenia, wiem też jak wygląda marskość wątroby OD PIWA i umieranie na raty... Po co ci to skoro możesz mieć piękne życie jakie tylko sobie zbudujesz?

Bóg dał ci wolną wolę i patrzy czy twój pionek zagra czy upadnie na szachownicy. Wybór jest twój.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: