Jeden denar był w czasach Pana Jezusa dziennym wynagrodzeniem za pracę robotnika. Sześć tysięcy denarów odpowiadało co do wartości jednemu talentowi. Zadłużony sługa, który winien był dziesięć tysięcy talentów, nigdy nie byłby w stanie spłacić tak wielkiego długu. To wyolbrzymienie ma ukazać wielkie miłosierdzie Boga, który wyciąga nas z rzeczywistości grzechu, jeśli oddamy Jemu należną cześć i tak jak ów sługa wyznamy: Okaż mi cierpliwość, a wszystko ci oddam.
Wśród wielu środków, które pomagają odnaleźć właściwy kierunek, jest jałmużna – obok postu i modlitwy jedna z trzech głównych form pokuty. O jej wielkiej roli przekonany był Syrach: „Zamknij jałmużnę w spichlerzach twoich, a ona wybawi cię z każdego nieszczęścia. Lepiej niż tarcza mocna, niżeli ciężka włócznia za ciebie walczyć będzie z wrogiem”. Eklezjastyk jasno wskazuje, że jej rola nie kończy się w momencie spełnienia, tj. ofiarowania przedmiotu ubogiemu, lecz dalej pracuje.
Codziennie dajemy coś z siebie innym ludziom. Z pobieżnych nawet obserwacji wynika, że niektórym osobom dawanie to przychodzi łatwiej, innym zaś sprawia ono znaczną trudność. Niektórzy z nas więcej zatrzymują dla siebie, inni natomiast chętniej dzielą się sobą oraz tym, co posiadają. Jaka jest miara dawania? Gdzie leży granica między braniem a dawaniem? Ile z siebie mogę dać innym? A ile od innych mogę przyjąć dla siebie?
W Ewangelii Łukasza widzimy scenę, jak pewni ludzie przynoszą do Jezusa osobę sparaliżowaną. Z powodu tłumu muszą opuścić tego człowieka przez otwór w dachu. Jaka to lekcja dla animatorów? Myślę że to zachęta do pomysłowości i determinacji w prowadzeniu ludzi do Chrystusa.
Do roli telewizyjnego kaznodziei nikt go nie przygotował. Nie miał też na kim się wzorować, gdyż był pierwszym we Włoszech duchownym występującym regularnie przed kamerami. Miał za to piękny, „radiowy” głos i był fotogeniczny – kamera go lubiła. A do tego mówił w sposób spokojny i ciepły. I to zadecydowało, że przez kolejnych piętnaście lat jego program stale gościł na antenie, ciesząc się niesłabnącą popularnością.
Maryja zasługuje na kontemplację także dlatego, że w Niej widzimy to, do czego i nas Bóg Ojciec powołał przed wiekami. Maryja, jako Matka Zbawiciela i nasza Matka, pragnie też gorąco wspierać przemianę naszych serc. Gdy Ją naśladujemy, to w końcu okazuje się, że upodobniamy się do naszego Brata i Zbawiciela, Jezusa Chrystusa! I ten jeszcze motyw, by być blisko z Nią. Skoro nasze powołanie jest tak wielkie i godne (jak przypomina to św. Paweł), i skoro jesteśmy tak drodzy i cenni w oczach Boga (por. Iz 43, 4), to zasługujemy na to, by zawierzyć siebie Sercu tak dobrej i wspaniałej Matki.
Żyć bez ręki, bez nogi, bez oka… Niemożliwe? A jednak. Choć przyjdzie to z trudem, to jednak jest to do wykonania. A bez duszy, bez serca, bez woli… Czy da się tak żyć? Czy bez relacji z Bogiem jesteśmy w stanie przeżyć? Odpowiedź jest bardziej skomplikowana.
Wspólnota nie wymaga identyczności poglądów, lecz umiejętności brzmienia w harmonii mimo różnic. Św. Augustyn pisał: „Upominaj bratnią miłością, nie z pragnienia zaszkodzenia, ale dla uzdrowienia”. Z kolei papież Franciszek w encyklice Fratelli Tutti apeluje o budowanie „kultury spotkania”. Prawdziwe przebaczenie i korekta braterska nie są aktem wyższości, lecz wyrazem troski o więź.
Cały świat, wszystko, co nas otacza, wyszło spod Bożej ręki. Bóg powołał wszystko – z nicości do istnienia. Stworzył, bo chciał, niczego nie musiał; jest zawsze całkowicie wolny w swoim chceniu i działaniu – kocha. Wszystko więc jest w jakiejś relacji ze swoim Stwórcą. W wymiarze zupełnie podstawowym jest to bycie podtrzymywanym w istnieniu. Im dany byt jest bardziej „skomplikowany”, tym ta relacja jest bardziej złożona: wielowymiarowa, wielowątkowa, bogatsza. Komu wiele dano, od tego wiele wymagać się będzie (Łk 12, 48). Relacja Boga do człowieka jest wyjątkowa. Domaga się dojrzewania, by zaspokoić dwustronne pragnienie.
Gdy po trudzie szukamy odpoczynku, kierując się duchowością chrześcijańską, odpowiadamy Chrystusowi, który zaprosił swoich przyjaciół, aby znaleźli u Niego ukojenie, ponieważ Jego Serce jest ciche i pokorne. Lecz cóż to za odpoczynek? Święty Mateusz przytacza cztery określenia pochodzące od Pana Jezusa, które kształtują sposób naszego odpoczywania przy Jego Sercu: „Przyjdźcie do Mnie…”, „Znajdziecie ukojenie…”, „Weźcie moje jarzmo na siebie…” i „Uczcie się ode Mnie…” (Mt 11,28–29).