.Jeśli nawet uznalibyśmy, że Boga nie ma, a świat i nasze życie podlegają wyłącznie prawom ewolucji, to fakt istnienia religii przemawia za tym, że była nam ona do czegoś potrzebna. Wykształciła się, bo miała ważne znaczenie adaptacyjne. Co więcej, wydaje się, że również dziś jest nadal potrzebna: religia może być źródłem życiowej siły. Kiedy spojrzymy na religię jako pewien fenomen kulturowy, zauważymy, w jaki sposób może ona wpływać na nasze funkcjonowanie.
„Tam, gdzie wznosi się wyniosły szczyt, uwaga kieruje się ku niemu, a jego majestatyczność, jego niedostępność czy trudność zdobycia, kryjące go chmury i śniegi niczym siwy włos wieńczący głowę starca, spływające w doliny lodowce, fascynują i onieśmielają. (…) Bliższe nieba niż wszystkie otaczające je miejsca na ziemi, góry mają również swe miejsce w symbolice wzlotu duszy do Boga, transcendencji, wzniosłości, tego, co najwyższe.
Nauczyciele – wychowawcy obserwują wśród uczniów niepokojące zachowania dotyczące braku podstawowych umiejętności związanych z samoobsługą. Skąd się to bierze? Przyczyna tkwi w dzieciństwie i nazywa się wyręczanie. Robimy wszystko za dziecko z obawy, że się pobrudzi, że coś zniszczy, że się uderzy, że jest za małe, że to niebezpieczne. Zbyt szybko pomagamy dziecku, widząc, że ma z czymś trudności.
Odkrywanie głębokiego sensu dzisiejszej Ewangelii jest szczególnie ważne w naszych - niezbyt przyjaznych dla wiary - czasach. Bo czyż ta kobieta, która miała już pięciu mężów, nie jest obrazem współczesnej poranionej przez grzech ludzkości? Kościół i głoszona przez niego Ewangelia są dla współczesnego człowieka rzeczywistościami coraz bardziej obcymi, podobnie jak religia żydowska była obca dla Samarytan. A przecież Samarytanka w spotkaniu z Jezusem odnalazła nadzieję...
W naszej zabieganej, poszarpanej i powierzchownej codzienności trudno nam dojść do wyciszenia i skupienia. Nie potrafimy nieraz znaleźć czasu na odpoczynek, a co dopiero na dłuższą (np. pięciominutową) modlitwę. Jednak biografie wielu świętych pokazują, że kontemplatywny stan, a nawet mistyczne doświadczenia często były ich udziałem właśnie w tym okresie życia, gdy byli zajęci mnóstwem spraw. Przykładem może być Ignacy Loyola, a w naszych czasach Matka Teresa z Kalkuty czy Jan Paweł II.
Lubię mówić, że człowiek ma w sobie pewien dynamizm. I ten dynamizm nas pcha w różnych kierunkach, często zupełnie bezużytecznych. No bo tak naprawdę co nam z tego przyjdzie, że będziemy wiedzieli, czy na jakiejś planecie jest dwutlenek węgla, czy go nie ma? A jednak chcemy to wiedzieć.
z Michałem Hellerem rozmawia Wojciech Bonowicz
Wybór prezentu dla osoby głęboko wierzącej to zadanie, które wymaga nie tylko dobrego smaku, ale przede wszystkim wrażliwości i zrozumienia tego, co jest dla niej ważne. Dobry prezent religijny to nie byle jaki gadżet z kościelnego sklepiku - to przemyślany podarunek, który towarzyszy człowiekowi w codziennym życiu duchowym i staje się źródłem siły, refleksji i bliskości z Bogiem.
[artykuł sponsorowany]
Okres dorastania i wczesnej młodości jest bardzo podatny zarówno na wpływy zewnętrzne, jak i osobiste poszukiwanie odpowiedzi na pytania egzystencjalne (kim jestem?; co wybrać?; kogo naśla-dować? itp.). Młodym ludziom nie jest łatwo odnaleźć się w dorosłym społeczeństwie, zwłaszcza jeśli zmiany zachodzące w różnych aspektach życia w tym społeczeństwie są nieoczekiwane, wielokie-runkowe i często niejednoznaczne pod względem etycznym, aksjologicznym czy relacji międzyludz-kich, zwłaszcza tych dotyczących sfery uczuciowej.
Młodzi powstańcy, akowcy, żołnierze armii Andersa, żołnierze gen. Maczka, rtm. Pilecki, Danuta Siedzikówna, tysiące znanych i nieznanych z nazwiska wyklętych – zamordowanych w ubeckich katowniach, zagazowanych w niemieckich obozach śmierci, zaszczutych w PRL-u – oni wszyscy nosili w sobie coś, co dzisiaj wielu ludziom wydaje się abstrakcją: miłość do Polski.
Umiejętność rozpoznawania i nazywania emocji jest bardzo ważną częścią procesu budowania relacji w małżeństwie na każdym etapie cyklu rozwoju relacji. Bez nazywania emocji znajdziemy się w pułapce własnych nastrojów. Przekreślimy jakiś etap naszego wspólnego życia tylko dlatego, że w danym momencie czuliśmy złość. Często się zdarza, że terapia ludzi w związkach polega w sumie na znalezieniu słów do nazwania tego, co przeżywają.