Pamiętam, że jako dziecko z utęsknieniem czekałam na maj, by móc chodzić popołudniami z mamą po szkole na nabożeństwa majowe. Wydawały mi się one niezwykle piękne, trochę tajemnicze, jakby nie z tego świata. Do dziś mam przed oczami przygaszone światła świątyni, dym kadzidła unoszący się w powietrzu, wystawiony Najświętszy Sakrament oświetlony skupionym światłem i wspólny śpiew. Na nabożeństwa majowe do mojej warszawskiej parafii przychodziły tłumy – gdy śpiewano Litanię loretańską, kościół niemal drżał w posadach od głosów wiernych.
„Jeżeli mnie miłujecie, będziecie zachowywać moje przykazania.” Czy słowa Jezusa są warunkiem miłości? Czy stanowią groźbę? Warto zastanowić się nad ich sensem, bo jest to wskazanie specyficznej logiki. Słowa te stawiają przed nami podstawowe pytanie o relację pomiędzy uczuciem a działaniem, a także między deklaracją a codzienną praktyką. Z reguły wszelkiego rodzaju przykazania traktujemy jako nakazy i zakazy, które w sposób istotny ograniczają naszą wolność.
Kształt nowotestamentowego portretu Maryi tworzą kolejne pociągnięcia pędzlem słowa, dokonane przez autorów biblijnych. Próbując odtworzyć obraz Maryi, można w Nowym Testamencie odszukać fragmenty i zdania, które się do Niej odnoszą i ułożyć je ze względu na czas ich powstania w porządku chronologicznym. Okaże się wtedy, że pierwszym, choć bardzo skromnym i mało indywidualnym "pociągnięciem pędzla" w tworzonym wizerunku Maryi jest zdanie z Listu św. Pawła do Galatów: "Gdy jednak nadeszła pełnia czasu, zesłał Bóg Syna swego zrodzonego z niewiasty, zrodzonego pod Prawem" (Ga 4,4).
Odbyłem wiele rozmów z braćmi, którzy starali się mnie odwieść od decyzji o opuszczeniu zakonu. Prosili: „Zastanów się, przemyśl, jeszcze masz czas”, ale byłem na tyle słaby i zdeterminowany, że nie podjąłem walki o swoje życie zakonne…
– z bratem zakonnym, Dariuszem Ciszkiem OFMCap rozmawia Wojciech Czywczyński OFMCap.
W tytule tego artykułu jak najbardziej chodzi o chrzest. O nic innego, jak tylko o ów pierwszy z sakramentów, który czyni dziecko czy dorosłego chrześcijaninem. Świadomie nie użyłem w tytule słowa „chrzest”, lecz sformułowania „obrzęd nadania imienia”. Dlaczego? Przede wszystkim dlatego, że w świadomości wielu nam współczesnych jest to jeden z głównych powodów, dla którego chcą, by kapłan polał głowę dziecka wodą. I od tego momentu Basię nazywa się Basią, a Kamila Kamilem. Bo w kościółku nadano mu imię.
W pismach ks. Bronisława Markiewicza znajdujemy wiele zapisków wprost i nie-wprost mówiących o tym, że był on negatywnie oceniany przez innych. Gdzie szukać przyczyn tego stanu rzeczy? Nie chodziło tylko o jakąś sporadyczną krytykę czy nieprzychylne słowa. Ze strony osób bliższych (przełożonych) Ojciec Założyciel niejednokrotnie doświadczał głęboko raniących decyzji, które niweczyły jego szlachetne plany służby najuboższym. Od osób dalszych (obserwatorów jego działań) mógł stale spodziewać się kąśliwych uwag, dystansu, wytykania palcami i oszczerstw.
Kościół jest przede wszystkim miejscem zbawienia – o tym nigdy nie możemy zapomnieć. Bóg pragnie nas zbawić i po to założył Kościół. Największy sprzeciw budzi prawda, że poza Kościołem nie ma zbawienia, głoszona już przez starożytnych Ojców Kościoła: Extra Ecclesiam nulla salus (św. Cyprian). Prawda ta jednak ma głęboki sens i w istocie nikogo nie wyklucza. Formalna przynależność do Kościoła nie jest żadną gwarancją zbawienia, gdyż człowieka zbawia tylko sam Bóg...
Coraz bardziej się przekonuję, że gdy Bóg nas stwarzał, „ulepił” w nas różne możliwe kierunki rozwoju. Jest ich dużo. Na które się otworzymy, w takim kierunku będziemy się rozwijać i tam znajdziemy pełnię naszego życia. Bóg ma wobec nas szeroką wizję, nie wąziutką.
Nie bez powodu wczytujemy i wsłuchujemy się w ten dziwny dialog dopiero w okresie wielkanocnym, oczekując na dopełnienie misterium paschalnego przez Wniebowstąpienie i Pięćdziesiątnicę: uczniowie bez pomocy Ducha Świętego nie są w stanie wniknąć w rzeczywistość Trójcy przekazywaną przez słowa Jezusa – dlatego wikłają się w rozumowania, które nie przynoszą sensownych konkluzji; dopiero oświecenie umysłu przez Ducha Świętego pozwala im przejrzeć.
Matematyczna racjonalność świata sugeruje, że jeżeli Bóg myśli świat, to myśli go do końca, bez żadnych dziur czy Newtonowskich poprawek. Bóg Leibniza jest artystą doskonałym. Odstąpienie od wyjaśniania świata samym światem jest metodologicznym błędem i teologicznym bluźnierstwem. Zadziwienie racjonalnością świata zamienia się w kosmiczną modlitwę.