logo
Sobota, 04 kwietnia 2020 r.
imieniny:
Benedykta, Izodora, Wacława – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
Michał Piekara
Życie w wolności
Magazyn Salwator


Żyjemy tak, jakbyśmy dom mieli, lub tak, jakbyś­ my domu nie mieli. Nie ma innej możliwości.
 
Albo jesteśmy pewni Bożej miłości i jej doświadczamy, albo w nią nie wierzymy i jej nie dostrzegamy. Życie w przekonaniu, że mamy dom, oznacza codzienne kroczenie w Bożej miłości i przedstawianie jej innym swoim życiem. Jednak wielu żyje tak, jakby domu nie miało. Wielu czuje się sierotami. Być może ty również. Boisz się uwierzyć Bogu, gdy mówi, że cię kocha, ponieważ sam nie kochasz samego siebie. A gdy czujesz się niekochany przez samego siebie, wówczas trudno ci uwierzyć, że ktokolwiek, łącznie z Bogiem, mógłby cię pokochać. Myśl o tym, że On mógłby cię osobiście ukochać, wydaje się zbyt piękna, by mogła być prawdziwa. Być może w ogóle nie dostrzegasz w swoim życiu chwil, kiedy Bóg okazuje ci miłość, twoje serce. Byś zobaczył swoją niemoc i oparł się na Nim. Byś powrócił do Niego.
 
Przepaść
 
Pismo Święte mówi nam wprost, że "nasze winy wykopały przepaść między nami a naszym Bogiem" (Iz 59,2). Jest to przepaść, której sami nie możemy przekroczyć. Nie możemy trwać w świetle i mroku jednocześnie. Wybierając tkwienie w grzechu, wybieramy trwanie w ciemności. A w ciemności nie możesz widzieć wyraźnie, nie potrafisz właściwie oceniać ludzi i samego siebie. Wybierając trwanie w grzechu, wybieramy oddzielenie od Boga. Grzechem jest wszystko to, co sprzeciwia się Bożej miłości i Bożemu planowi dla twojego życia. Jeśli rozumiesz, jak wielką miłością ukochał cię Bóg, wtedy dopiero jesteś zdolny do tego, by zrozumieć, jak bardzo ranisz Jego serce swoimi i masz wrażenie, że tej miłości i akceptacji zupełnie nie doświadczasz. To rodzi pytanie: Dlaczego?
 
Dlaczego nie doświadczam tej miłości? Dlaczego jest we mnie tyle niepokoju, lęku, rozgoryczenia, smutku, gniewu? Dlaczego ranimy się w rodzinach? Dlaczego tak łatwo przychodzi mi krzywdzić innych? Dlaczego tak trudno jest mi wybaczać? Wreszcie dlaczego cierpią niewinni? Skąd tyle zła na świecie, jeżeli Bóg jest miłością? Dlaczego?
 
Dzieje się tak, ponieważ wciąż jeszcze nie zdecydowałeś się wrócić do domu Ojca. Ponieważ wciąż jeszcze nie odważyłeś się porzucić swego grzechu. I Bóg wykorzystuje relacje, których nie potrafimy naprawić, pytania, na które nie potrafimy odpowiedzieć, problemy, których nie umiemy rozwiązać, aby obnażyć nasze serca. By obnażyć grzechami, ponieważ każdy z nich oddziela cię od Niego. Wtedy dopiero możesz zrozumieć, że sam siebie skazujesz na cierpienie i samotność, ponieważ wychodzisz z centrum miłości Ojca. Karą za grzech jest śmierć (Rz 6,23). Śmiercią jest wieczne oddzielenie od Ojca, który cię kocha. Na skutek twoich złych wyborów i trwania w uporze, by nie powrócić do Niego i nie poprosić o Jego przebaczenie, odziedziczysz śmierć i samotność. Ponieważ nie tylko Bóg ma plan dla twojego życia. Również Szatan ma taki plan. A każdy twój grzech przybliża cię do realizacji jego planu dla ciebie. Albo pełnisz wolę Ojca, albo pełnisz wolę Złego – nie ma innej możliwości. Ponieważ nawet wtedy, kiedy wypełniasz własny plan dla swojego życia, nie wypełniasz zadań zleconych ci przez Boga.
 
Zranione serce i grzech
 
Grzech w twoim życiu jest zwykle wynikiem ran w twoim sercu. Grzech w twoim życiu jest skutkiem twojego sierocego serca. Każde nieuzdrowione zranienie staje się przestrzenią, którą Szatan będzie chciał wykorzystać, aby cię zwodzić i kusić, a na końcu spowodować twój upadek. Zranieni ludzie zadają rany innym. Sam zobacz! Jeśli nie widzisz swojej wartości, będziesz zbyt dumny, by prosić o przebaczenie. Wybierzesz drogę chowania uraz, a to niszczy relacje z innymi ludźmi. Szczególnie z tymi najbliższymi. Chłód emocjonalny, który również zadaje ból ludziom, na których tak naprawdę najbardziej nam zależy, wynika z lęku przed wyrażaniem i przyjmowaniem miłości. Nieczystość, korzystanie z pornografii mogą być wynikiem rany spowodowanej odrzuceniem i brakiem bliskości. Zazdrość wyrasta z bolesnego przekonania, że trzeba być lepszym niż inni, by być kochanym, akceptowanym i zauważanym. Izolowanie się od ludzi, liczenie tylko na siebie w przekonaniu o swojej samowystarczalności to grzechy pychy, która ma swoje źródło w doświadczonej w przeszłości samotności i opuszczeniu. Jeśli ktoś ważny zawiódł twoje zaufanie, wówczas będziesz nieufny i tak bardzo ostrożny w relacjach z innymi, że aż samotny. A samotność nie jest pragnieniem Boga dla ciebie i dla tych, którym odbierasz szansę czerpania z twojego serca tego, co dobre. Jeśli twoje serce krwawi, żal i złość mogą kierować cię w stronę agresji, wybuchowości, cynizmu lub wycofania. W każdym z tych przypadków Szatan triumfuje, ponieważ czyni cię niezdolnym do okazywania i dzielenia się miłością z innymi. Spójrz na swoje grzechy i zobacz, w jakich zranieniach mają one swój początek. Być może masz takie doświadczenie, że od lat mierzysz się z tymi samymi grzechami, upadasz wciąż w tych samych przestrzeniach i być może nawet straciłeś już ochotę do dalszej walki. Dopóki drzwi twego serca przez nieuzdrowione zranienia są otwarte na działanie Złego, dopóty będzie on wchodził do niego nieproszony. Dopiero uzdrowienie zranień daje szansę na uporanie się z nawracającymi grzechami, ponieważ Szatan nie ma drzwi, przez które mógłby wchodzić do twego serca.
 
Proś Ducha Świętego, aby pokazał ci twoje zranienia i wynikający z nich grzech. W krótkiej modlitwie poproś Go o światło, abyś mógł zobaczyć najciemniejsze i najbardziej skryte zakamarki twego serca. Zaufaj Mu, ponieważ On przyjdzie, aby przekonać cię o twoim grzechu (J 16,8). Pamiętaj, że jest tylko jeden grzech, którego Bóg nie może ci wybaczyć – to grzech, którego Mu nie wyznasz. Najtrudniej zobaczyć popełnione grzechy w sercu. A zatem te, o których wiesz tylko ty i Bóg. Szatan będzie cię zwodził, pokazując, że twoje grzechy nie są wcale tak wielkie. Będzie próbował podsuwać ci usprawiedliwienia i będzie cię zachęcał, byś generalizował i nie nazywał swoich grzechów wprost, ale jak najogólniej. Będzie szantażował cię wstydem, poczuciem zranienia, bylebyś tylko nie zobaczył swego grzechu i nie wyznał go. Pamiętaj, że tego, co Bóg kocha, tego Szatan nienawidzi. A ponieważ Bóg kocha cię i pragnie twej świętości, abyś mógł doświadczać w pełni Jego miłości, Zły będzie chciał cię powstrzymać w nawracaniu się do Boga. Uczciwość w nazywaniu i wyznawaniu grzechów otwiera nasze serca na łaskę Boga. Bez tej łaski nie jest możliwe doświadczenie nawrócenia i wewnętrznego uzdrowienia. Moc wyznania grzechów kryje się w prostocie ich nazywania, bez ignorowania ich oraz bez usprawiedliwiania.
 
Most
 
Sam z siebie nie możesz pokonać przepaści, która oddziela cię od Boga. Nie możesz zrobić nic. Karą za grzech jest śmierć. I ktoś musi tę śmierć ponieść. I poniósł. Bóg posłał swego Syna, Jezusa, aby ofiarował swoje życie, umierając na krzyżu i abyś ty w ten sposób mógł dostąpić zbawienia. Czym w ogóle jest zbawienie? By odpowiedzieć na to pytanie, warto najpierw powiedzieć, czym jest potępienie. Potępienie to wieczne oddalenie od Boga, to spędzenie wieczności w przeraźliwym opuszczeniu i samotności. Potępienie jest cierpieniem. Zbawienie jest wiecznym przebywaniem w obecności Boga. Kiedy nasze ciało zmartwychwstanie po śmierci, będziemy mogli stanąć twarzą w twarz z Bogiem. Nie będziemy doświadczali cierpienia, chorób ciała i duszy. Będziemy zjednoczeni z Bogiem. Nie rozumiem, co to znaczy, ponieważ mój umysł nie jest w stanie tego ogarnąć, ale tego pragnę! Chcę ci teraz zadać najważniejsze pytanie w twoim życiu: Czy będziesz zbawiony? Chcę ci opowiedzieć o tym, jak wyglądała moja droga poszukiwania odpowiedzi na to pytanie.
 
Przez większość swego życia myślałem, że nie jestem dość dobry, by zasłużyć na zbawienie. Kiedy myślałem o końcu swego życia, a robiłem to bardzo rzadko, stawiałem sobie pytanie: Czy moje życie było wystarczająco dobre, by Bóg dał mi zbawienie? Byłem przekonany, że moje zbawienie zależy od tego, jak wygląda moje życie. Zatem starałem się żyć dobrze, najlepiej, jak potrafiłem, z nadzieją, że Bóg doceni to, że chcę Mu służyć, że się modlę, czytam Pismo Święte, chodzę regularnie do kościoła. Jednak mimo to każdy upadek i grzech przypominał mi, że nie spełniam wymagań, które Bóg nam stawia. Zadałem sobie pytanie: Czy gdyby Bóg tu i teraz sądził twoje serce, dostąpiłbyś zbawienia czy potępienia? Przez wiele lat starałem się zasłużyć na zbawienie. Aż nadeszła chwila, kiedy usłyszałam coś, co zmieniło moje życie. Pewnego dnia głoszący konferencję powiedział, że odkąd jest zbawiony, jego życie nie jest takie samo. Zastanawiałem się, jak to możliwe, by z taką pewnością mówił o swoim zbawieniu. Co więcej, nie mówił o tym w odniesieniu do przyszłości, ale tu i teraz! Nie dawało mi to spokoju, drążyło moje serce. Aż wreszcie, w najmniej oczekiwanym momencie, zrozumiałem. Zbawienie nie jest wynikiem moich starań, ale łaski, jaką Bóg chce mi okazać. Na zbawienie nie mogę zasłużyć, ponieważ ono jest nam dane za
 
darmo. Jak wielką odczułem ulgę! Dzieje się tak dlatego, że zbawienie przyjmuje się przez wiarę, kiedy wyznajemy Jezusa jako swojego jedynego Pana i Zbawiciela i wierzymy w Niego. Moc przyjęcia Dobrej Nowiny o zbawieniu nie tkwi zatem w naszym intelekcie, ale w sile naszej wiary. Łaska zbawienia jest ukryta w prostocie jej przyjęcia. Nie dysponuję absolutnie niczym, czym mógłbym odkupić samego siebie. Ani moje dobre życie, ani uczynki miłosierdzia, ani gorliwa modlitwa nie mogą mi dać zbawienia. Dopóki myślałem, że mogę zbawić sam siebie, dopóty żyłem w ogromnym kłamstwie. Dopóki starałem się zasłużyć na swoje zbawienie, dopóty nie mogłem go osiągnąć. Ponieważ za każdym razem, kiedy działałem tak, jakby to od moich uczynków zależało moje zbawienie, czyniłem sam siebie swoim zbawicielem. Uważałem, że to moje uczynki, moje dobre życie, moje akty miłości mają mi dać dar zbawienia.
 
Być zbawionym przez wiarę oznacza, że przyjmujesz Jezusa jako swojego Pana i Zbawiciela i wierzysz w przebaczenie i odpuszczenie grzechów, które On ci ofiarowuje mocą swojej krwi. To uznanie, że w przeszłości żyłeś w grzechu oraz ciemności i że nie kroczyłeś drogą zbawienia, którą Bóg dla ciebie przygotował. Być może przez wiele lat, tak jak ja, próbowałeś stać się prawym przed Bogiem za sprawą swoich dobrych uczynków. Teraz jednak wiesz, że nie możesz nic uczynić, aby ocalić samego siebie. Jest tylko jedna droga do zbawienia, a jest nią przyjęcie Jezusa do swego życia.
 
Jeśli pragniesz być zbawiony, uklęknij wieczorem przed Bogiem i wyznaj Mu swoje grzechy, a potem powierz Mu swoje życie w prostych i szczerych słowach. Oddaj Mu to, kim jesteś i co masz, nawet jeśli uważasz, że to nie jest wiele warte. Poddaj pod Jego panowanie każdą dziedzinę twego życia. Uznaj, że tylko On może cię zbawić, nie ty sam. Uwierz, że nie musisz dłużej zasługiwać na miłość Boga i swoje zbawienie. To najważniejsza decyzja w twoim życiu. Nic, co dotychczas osiągnąłeś, zbudowałeś, stworzyłeś i wypracowałeś nie będzie miało żadnego znaczenia, jeśli nie przyjmiesz zbawienia. Ta jedna decyzja wykracza bowiem poza ten czas. A wszystko inne pozostanie.
 
Michał Piekara
Salwator 1/2015
 
fot. Kincse_j Early in the morning  
Pixabay (cc) 
 
 



Pełna wersja katolik.pl