Komentarz do pierwszego czytania
Abraham był posłuszny Bogu i postąpił według Słowa Bożego. Jego postawa zaskakuje i zadziwia, co więcej, wręcz nas zawstydza. Patriarcha zaufał Panu bez zastrzeżeń i stawiania warunków. Nie dostał przecież gotowej mapy swojej podróży, nie wiedział, dokąd zmierza. Otrzymał polecenie i obietnicę, które przyjął bez szemrania. Zostawił to, co znane i poszedł w nieznane. Opuścił swoją ziemię i rodzinny dom, by pójść za wskazaniem Adonai. Uchwycił się słowa Boga i wypełnił je, choć na pewno nie było mu łatwo. Postawa i posłuszeństwo Abrahama będą potem wspominane przez setki izraelskich pokoleń.
Przypatrując się temu patriarsze, pomyślmy o naszym odniesieniu do Boga. Jak bardzo wierzymy Jego słowu i na ile przyjmujemy Jego obietnice? Wiara to nieustanne bycie w drodze za Panem, to podążanie za Jego głosem, to gotowość do pójścia w nieznane, to umiejętność zobaczenia, że On nie zapala na naszej drodze wszystkich lamp. On udziela swego światła tylko na odległość kilku kroków. W ten sposób uczy nas ufności i zawierzenia. Taka logika ma głęboki sens. Czy gdyby od razu odkrył przed nami wszystkie nasze dni, zgodzilibyśmy się wyjść na drogę, którą nam przygotował? Bóg jest z nami, nie mamy się czego bać. On czuwa nad wszystkim.
Komentarz do psalmu
Psalmista jest przekonany o tym, że Bóg towarzyszy tym, których stworzył. On jest blisko szczególnie tych, którzy Mu ufają i chcą żyć w Jego obecności i bliskości. Autor psalmu wierzy w dobroć Boga. Objawia się ona w Jego słowach i dziełach. Pan jest dobry i sprawiedliwy i tego samego oczekuje od ludzi. Nikomu nie skąpi swej łaski. Psalmista podkreśla, że spojrzenie Boga łączy się ze wzrokiem tych, którzy oczekują od Niego ratunku i pomocy. On nie odwraca oczu od tych, którzy czują się czymkolwiek zagrożeni, jest z nimi i słucha ich. Jak mądry jest ten, kto wsparcia, łaski i ochrony oczekuje od Boga! Takiej pomocy nie może dać żaden człowiek. Psalmista w swoim wyznaniu i błaganiu zwraca uwagę na jeden ważny szczegół. Prosi o łaskę proporcjonalną do nadziei pokładanej w Panu. Tym samym zauważa, że wielkość obdarowania zależy od naszej ufności. Może więc każdą naszą modlitwę warto zacząć od błagania o przymnożenie zaufania i nadziei względem Boga? A dopiero potem trzeba prosić o to, czego potrzebujemy. Czy umiemy szczerze przyznać: Panie, ja wierzę i wiem, że możesz dać mi wszystko, co jest zgodne z Twoją wolą? Bóg jest hojny i daje wiele, tylko, czy my jeszcze w to wierzymy?
Komentarz do drugiego czytania
Święty Paweł przypomina, że wiara jest łaską i darem. Nie otrzymaliśmy jej za nasze zasługi, ale z postanowienia Bożego. Wiara nie jest ideologią ani zbiorem dogmatów. To żywa relacja człowieka z Bogiem i Boga z człowiekiem. Bycie chrześcijaninem i katolikiem nie oznacza jednak, że nasze życie automatycznie będzie łatwe, bezproblemowe i święte. Myślenie i działanie według zasad Ewangelii wcale nie jest proste. Św. Paweł zdaje się przypominać Tymoteuszowi, że dla wierzących w Chrystusa trudy i przeciwności są chlebem codziennym. Sami z siebie możemy im ulec i poddać się. Apostoł Narodów radzi, by pokonywać je mocą Bożą. Skąd ją czerpać? Od Jezusa Chrystusa, który nas wybrał i oświecił swoim światłem. Nikt nam nie obiecał, że nie doświadczymy przysłowiowych kłód rzucanych pod nogi, że w naszej codzienności nie będzie komplikacji. Św. Paweł radzi otwarcie: „weź w nich udział”. Od czego zacząć? Od modlitwy, byśmy umieli przyjmować nie tylko to, co dobre, ale też wszystko co trudne, co jest przeciwne naszym oczekiwaniom. Nie jest łatwo wyzbyć się w takich okolicznościach narzekania i buntu, nie jest przyjemnie otrzymywać zło za dobro. Prośmy wtedy o siłę, o mądrość, o pokorę, o to, byśmy umieli przeżywać wszystko w duchu Ewangelii. Światło, które z niej płynie, jest większe od naszych ciemności.
Komentarz do Ewangelii
Widzenie na górze Tabor poruszyło uczniów Jezusa. Zachwyt jaśniejącym chwałą Mistrzem szybko jednak przerodził się w lęk i strach, kiedy usłyszeli głos Boga Ojca. Bali się już patrzeć na przemienionego Jezusa. Podnieśli się dopiero na wyraźną Jego prośbę. Medytując nad tą sceną, warto zapytać siebie o własny stosunek do Chrystusa. Czy On nas jeszcze zachwyca? Czym nas pociąga ku sobie? Dlaczego chcemy za Nim podążać? Czy w szczerości serca możemy powtórzyć za św. Piotrem, że dobrze nam z Jezusem? A jak jest z naszą bojaźnią względem Boga i Jego słów? I nie chodzi tu o zwykły lęk i strach, ale o uświadomienie sobie, kim jest Pan, a kim my, Jego stworzenie. Jak szanujemy Jego dary i nakazy? Jak traktujemy Jego wolę?
Dziś wielu ludzi stawia się w miejsce Boga, chcą o wszystkim decydować sami, chcą urządzać swoje życie i świat według własnych zapatrywań. Słuchają siebie, swoich pragnień i pożądań, a nie tego, co mówi Pan. Dlaczego nie słuchają Syna Bożego? Może dlatego, że Go odrzucili, że uznali, że Go nie potrzebują, albo dlatego, że Go zagłuszyli? Gdyby wszyscy na nowo zwrócili się do Boga, ten świat byłby inny, lepszy, pełen pokoju i mądrości. Bóg nie chce, byśmy trwali w lęku i ciągłym pokłonie. Oczekuje bojaźni, ale też wzywa do powstania i życia według tego, co dał nam w Jezusie. Nie ma lepszej opcji.
Agnieszka Wawryniuk
Bractwo Słowa Bożego
mateusz.pl