Kim są maronici?
Kościół maronicki jest Kościołem katolickim obrządku wschodniego, jedną z najstarszych wspólnot w historii chrześcijaństwa. W Patriarchacie Antiochii w IV w. chrześcijanie inspirowali się duchowością św. Marona, stąd zostali nazwani maronitami. Przypomnę, że zanim św. Piotr udał się do Rzymu, Antiochia była pierwszą „stolicą apostolską”. To tutaj, jak mówią Dzieje Apostolskie, uczniowie Chrystusa po raz pierwszy zostali nazwani chrześcijanami. Kościół maronicki w czasie prześladowań chrześcijan bardzo ucierpiał, ale zachował wiarę. Jako jedyny wśród wszystkich Kościołów wschodnich na przestrzeni wieków pozostawał w pełnej komunii z papieżem. Posługujemy się w liturgii językiem syryjackim (aramejskim zachodnim), którym mówił Jezus. Maronici obecnie zamieszkują Liban, Syrię, Palestynę, Egipt i Cypr, żyją także w diasporach. Największe z nich są we Francji, Australii, Stanach Zjednoczonych i Ameryce Łacińskiej.
Dlaczego przyjeżdżają do Polski?
W Polsce mieszka obecnie prawie tysiąc maronitów. Pochodzą głównie z Libanu, od lat nękanego wojnami, także z Syrii i innych krajów. Wybuch w libańskim magazynie portowym w Bejrucie przed trzema laty, a potem pandemia spotęgowały trudną sytuację w kraju. Obecny konflikt izraelsko-palestyński skutkuje tym, że na południu Libanu od dwóch miesięcy wybuchają bomby. Bardzo dużo maronitów przyjechało do Polski z diaspory na Ukrainie, kiedy w 2022 r. wybuchła tam wojna. Libańczycy w większości przyjechali do Polski w poszukiwaniu pracy. Ci, którzy uciekli z powodu wojny, także z Ukrainy, nie mogą wrócić tam, gdzie mieszkali – to jeden z dramatów życia uchodźcy.
Większość przybywających do Polski z Libanu to małżeństwa mieszane narodowościowo, gdzie mąż albo żona są Polakami. Przyjeżdżają nie po to, by szukać lepszego życia dla siebie, ale by wspomagać rodzinę, która została w ojczyźnie. U Libańczyków silne są więzy rodzinne. Zwykle mogą przetrwać w ojczyźnie głównie dzięki wsparciu, jakie otrzymują od krewnych zza granicy. W Libanie mieszka 4 mln Libańczyków, aż 10 mln rozproszonych jest w Ameryce Łacińskiej i na innych kontynentach. Do Polski przyjeżdżają młodzi ludzie wchodzący w życie, samotni lub z rodzicami, są także studenci. Wszyscy oni przyjeżdżają tu, bo Polska jest krajem katolickim.
Jak więc odnajdujecie się w kraju katolickim, ale odmiennym kulturowo?
Nie każdy Libańczyk jest maronitą i nie każdy jest chrześcijaninem. W Polsce wśród maronitów są obywatele także innych państw, jak choćby Syryjczycy. Ale wszyscy posługujemy się językiem arabskim, mamy podobną tradycję, mentalność, co sprawia, że w tutejszej diasporze maronickiej więzi między nami umacniają się właśnie przez jednoczącą nas wiarę i język.
Mieszkając od trzynastu lat w Polsce, obserwuję, że życie na emigracji, nawet w kraju o normach katolickich i podobnych zwyczajach rodzinnych, naznaczone jest jednak dużymi różnicami kulturowymi i społecznymi. Przeniesienie się do odmiennych warunków jest szokiem. Na początku jest trudno. Libańczycy z zasady posługują się kilkoma językami: arabskim, francuskim, angielskim, do tego znają jeszcze inny język – włoski, portugalski czy polski. Trzeba przyznać, że przyswojenie polskiego jest dla nas trudne.
Możemy uczestniczyć w liturgii i przyjmować sakramenty w Kościele rzymskokatolickim, podobnie jak każdy katolik w Kościele maronickim. Mimo to Libańczycy, czy mieszkają w Polsce od niedawna, czy od wielu lat, stale odczuwają różnice, które wynikają z tradycji głęboko zakorzenionych w ich sercach. Zachodni obrządek liturgiczny różni się od wschodniego, który ma rozbudowane struktury i śpiew. Uczestnicząc we Mszy Świętej w innym rycie, czują tęsknotę za tym, w czym wzrastali od dzieciństwa, mimo że wiara i wartości są tożsame w obu obrządkach.
Czy maronici otoczeni są w Polsce opieką duszpasterską?
Nie istnieje jeszcze stałe duszpasterstwo maronitów w Polsce, ale już przygotowujemy się do uruchomienia go w takiej formie. Kiedy po pandemii liczba Libańczyków w Polsce znacząco wzrosła, otrzymaliśmy prośbę od kard. Kazimierza Nycza, jako ordynariusza odpowiedzialnego za wiernych obrządku wschodniego, o zorganizowanie opieki duszpasterskiej dla maronitów. Otwarte zostały procedury, rozpoczęły się rozmowy z patriarchatem Kościoła maronickiego w Libanie. Od tamtego czasu minęło 2,5 roku. Niedawno patriarcha Kościoła maronickiego kard. Bechara Boutros Rai mianował arcybiskupa delegata dla maronitów w Polsce oraz nowego subdiakona w mojej osobie do rozpoczęcia takiej misji duszpasterskiej.
Jak wygląda życie religijne maronity w naszym kraju?
Kardynał Rai, odpowiadając na zapotrzebowanie wielu wiernych, podpisał akt zawierzenia dzieła apostolskiego w Polsce Maronickiej Fundacji Misyjnej, powstałej w 2018 r. Fundacja zaprasza księży i zakonników, aby pomagali wiernym mieszkającym w Polsce, sprawując liturgię, udzielając sakramentów.
Libańczycy czy maronici rozproszeni są w całej Polsce, mieszkają w okolicach dużych aglomeracji, gdzie łatwiej o pracę, jak Warszawa, Kraków, Wrocław, Gdańsk, Szczecin, Białystok. Raz w roku staramy się odwiedzać różne części Polski, wtedy biskup danej diecezji wskazuje nam kościół, gdzie możemy sprawować liturgię. Ostatnio, w październiku, odbyliśmy długą podróż od Gdańska aż po Kraków, odwiedzając różne miasta i miasteczka, gdzie celebrowaliśmy Eucharystię. Rozległość terytorialna Polski jest dla nas wyzwaniem, trzeba objechać kraj trzydziestokrotnie większy od Libanu. To męczące, ale owocne. Udzielamy chrztu, bierzmowania. Wierni często proszą o spowiedź czy rozmowę duchową.
Nowy rok 2024 będzie rokiem wielu inicjatyw dla wspólnot maronickich. Chcemy co kwartał przygotowywać rekolekcje i odwiedziny wiernych w dużych miejscowościach w Polsce, aby nie czuli się pozbawieni liturgii we wschodnim obrządku. Stworzyły się tam małe, ale silne wspólnoty, spotykające się na liturgii. Przyjechało już kilkunastu kapłanów naszego obrządku z różnych stron świata. Trzeba tu wspomnieć o ich zaangażowaniu w ogólnopolski dzień skupienia dla wiernych Kościoła rzymskokatolickiego w Polsce, którzy należą do licznych już grup czcicieli św. Szarbela.
Jak przygotowujecie się do świąt Bożego Narodzenia i jak je przeżywacie?
Zwyczaje są podobne jak w Kościele rzymskokatolickim, ale Adwent u nas w liturgii trwa sześć tygodni. Przygotowujemy się, rozważając tajemnice Bożego wcielenia, począwszy od osoby św. Jana Chrzciciela, św. Józefa, aż do życia Maryi. W Kościele maronickim zrozumienie tajemnicy wcielenia Chrystusa ściśle wiąże się z dziełem stworzenia świata. Przez Adwent rozważa się w różny sposób, jak Bóg przybliża nam te tajemnice. Msze Święte roratnie są tradycją wyrosłą i praktykowaną tylko w Kościele katolickim. U nas charakterystyczna jest nowenna przygotowująca do Bożego Narodzenia, rozpoczynająca się 16 grudnia. Każdego dnia rozważania przybliżają nas do misterium Narodzenia Jezusa. Każdy sakrament to odkrywanie Bożego wcielenia. Poznawanie, jak bardzo Bóg chce przybliżyć się do człowieka, byśmy mogli go odczuwać. Prowadzi nas do tego także Boże słowo.
W święta Bożego Narodzenia sprawujemy liturgię ze specjalnymi obrzędami, z odmawianiem Trisagionu (Po trzykroć święty) w języku syryjackim, rozważającego tajemnicę wiary. Śpiewamy kolędy, także w kościele. Świętujemy w gronie rodzinnym, spotykamy się w domach, obdarowujemy się prezentami, co jest wyrazem radości z wcielenia Boga Żywego.
Rozmawiała Irena Świerdzewska
Idziemy nr 52-53/2023