logo
Niedziela, 05 kwietnia 2020 r.
imieniny:
Ireny, Katarzyny, Kleofasa, Wincentego – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
O. Leon Knabit OSB
Spowiedź
Poważne sprawy - poważne odpowiedzi


Ojca Leona słów kilka:


Po co mam takie rzeczy opowiadać?

Temat spowiedzi jest jednym z kluczowych punktów zapalnych pomiędzy katolikami i osobami niewierzącymi. Kto to słyszał, żeby o swoich intymnych sprawach, słabościach i upadkach, opowiadać człowiekowi takiemu samemu jak ja, a może nawet mniej wiarygodnemu etycznie. Po co mam takie rzeczy opowiadać? Pojawia się również bardziej złożony problem. Wiele osób twierdzi, że księża chcą wiele wiedzieć, chcą trzymać w ręku człowieka, żeby móc potem te wiedzę wykorzystać.

Święta zasada

Czy na pewno tak to jest? Osoby duchowne obowiązuje święta zasada – tajemnica spowiedzi. Jak wielokrotnie stwierdzono, nie zdarzały się przypadki świadomego jej złamania, a jeżeli już – to niezwykle rzadko. Świadome zdradzenie tajemnicy spowiedzi kończy się odebraniem prawa spowiadania, a w ciężkich wypadkach może nawet grozić degradacją księdza i ekskomuniką, bo to jest nic innego jak sprzeniewierzenie. To przypomina sytuację, kiedy ktoś ma cudze pieniądze i je sprzeniewierzy. Podobnie w przypadku tajemnicy spowiedzi, kapłan ma dostęp do cudzego wnętrza, prawdy i nieprawdy, grzechów. Jeśli, nie daj Boże, dzieliłby się tym z kimkolwiek – to źle. Taki może być właśnie jeden z największych grzechów kapłana – bo niszczy zaufanie całkowicie do tak ważnej rzeczywistości, tak wspaniale oczyszczającej. I dlatego, z racji całkowitej pewności, że kapłana obowiązuje tajemnica spowiedzi,  ludzie przychodzą oczyścić się i pojednać z Panem Bogiem.

"Odpukanie" po prostu?

Jednak tutaj pojawia się jeszcze jeden, zasadniczy problem. Spójrzmy, z jaką łatwością ludzie opowiadają publicznie, w telewizji, o swoich słabościach czy grzechach, w rozmaitych reality show. I nikt nie ma pretensji o to, że się z niego wyciąga, czasem aż atakuje się prowadzącego że był niedelikatny, nietaktowny, że stawiał pytanego w niezręcznej sytuacji. Więc jak to jest? Czy w takim razie opowiadanie swoich intymności w sekrecie w konfesjonale jest uważane za złe, a publiczne, przed kamerami – nie?

Z tymi spowiedziami oczywiście różnie bywa. Zdarza się, że ciężko znaleźć księdza w konfesjonale, coraz częściej niestety zdarza się, że ludzie odchodzą nie do końca zadowoleni. Odpowiedzialność spoczywa oczywiście na spowiedniku, bo nie każdy potrafi stanąć na wysokości zadania. Spotykamy się niestety z tymi przykrymi wypadkami, że spowiednik przez swoją niemądrą działalność, argumentację, zbytnią ostrość, skrupulatność albo powierzchowne traktowanie penitenta – "odpukanie" po prostu – potrafi zniechęcić i zrazić. Słyszymy nieraz, że "od ostatniej spowiedzi powiedziałem sobie koniec z kościołem, koniec ze spowiadaniem".

Komu odpuścicie, będą odpuszczone…

Sakrament Spowiedzi ma dwa elementy: jeden teologiczny tzn. wyznaję grzechy przed kapłanem, ale Jezusowi – i otrzymuję przebaczenie – świadomość oczyszczenia, spokoju. Drugi to aspekt psychologiczny tzn. jest to rozmowa, podtrzymanie na duchu, wskazanie kierunku postępowania. Jeśli ten drugi element nie zadziała to przynajmniej ten pierwszy jest jasny – mam odpuszczone grzechy. "Komu odpuścicie, będą odpuszczone, komu zatrzymacie będą zatrzymane." A kiedy zdarza się, że nie udzielamy odpuszczenia grzechów? To jest sprawa miłości, wyrozumiałości, mądrości i stanowczości spowiednika oraz szczerości i otwartości człowieka, który się spowiada.

Wtedy mówię: zawstydź się

Czasem ktoś przychodzi i zupełnie nie żałuje za swój grzech, nie ma w duszy szczerego żalu za to, że to, co było arcy-przyjemne i miłe, może się nie podobać Panu Bogu. Wtedy zdarza się, że mówię: zawstydź się.

"Panie Boże, patrz jaki ja jestem, nie dorosłem do tego. widzę, że Ty kochasz, widzę, że mi wyznaczasz inną drogę a ja się cieszę, że utaplałem się w błotku i będę się taplał dalej. Przykro mi, Panie Boże. Stuknij mnie w łeb, żebym zrozumiał, o co chodzi!"

 
 



Pełna wersja katolik.pl