logo
Sobota, 07 grudnia 2019 r.
imieniny:
Ambrożego, Marcina, Sobiesława – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
Oskar Styczynski
Spotkanie twarzą w Twarz
Któż jak Bóg
fot. James Coleman | Unsplash (cc)


Ikona swoim duchowym oddziaływaniem przenika człowieka i odnawia w nim obraz Boga, zanurzając go już w czasie jego ziemskiej pielgrzymki wiary, w tym, co odwieczne i niezmienne.
 
Mówiąc o kontemplacji chrześcijańskiej nie sposób nie odnieść się do duchowości ikony. Jeżeli więc kontemplacja oznacza „wpatrywanie się”, „patrzenie”, „oglądanie”, to temat ikony nasuwa się niejako samoistnie. Bo czym innym jeśli nie kontemplacją jest wpatrywanie się w ikony?
 
Przez wieki kojarzona z Kościołem prawosławnym, ikona, wróciła w ostatnich latach do łask także w Kościele rzymskokatolickim. Jan Paweł II wyrażał przekonanie, że aby chrześcijaństwo mogło być prawdziwie Chrystusowe, powinno oddychać dwoma płucami tradycji: Wschodu i Zachodu. W XX wieku widoczne stało się w Kościele katolickim zwrócenie się w kierunku prawosławia, a więc także w kierunku kultury i duchowości chrześcijańskiego Wschodu. To zwrócenie się ku prawosławiu musiało zaowocować spotkaniem z ikoną, która stanowi jego nieodłączną część.
 
Zwierciadło Bożej chwały
 
„My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu (gr. eikon)” (2 Kor 3, 18). Ten werset z Drugiego Listu św. Pawła Apostoła do Koryntian dobrze wyraża istotę i cel kontemplacji ikony. Sławny prawosławny teolog, Paul Evdokimov mawiał, że to właśnie ikona jest tym zwierciadłem, promieniującym najwyższym atrybutem chwały Bożej: wewnętrznym światłem oświecającym umysł i serce tego, kto na nią patrzy.
 
Ikona ma na celu spotkanie. Jako taka nie stara się uwiecznić ani natury, ani cech szczególnych Chrystusa i świętych, lecz osobę, i do spotkania osobowego prowadzi. Inny prawosławny teolog, o. P. Florenski, w dziele pt. „Ikonostas i inne szkice” pisze: „Podczas modlitewnej ekstazy ikony bywały często dla ascetów nie tylko oknami, przez które oglądali przedstawione na nich postacie, lecz również drzwiami, przez które postacie te wchodziły w świat doczesny”. W swoich dalszych rozważaniach, odnoszących się do ikony Matki Bożej, Florenski odnotowuje: „Patrzę na ikonę i mówię do siebie: „Oto – Ona sama”. Nie jej wyobrażenie, lecz Ona Sama, dzięki sztuce ikony kontemplowana”. Kontemplacja ikon ma w teologii prawosławia wymiar misteryjny - osoba kontemplowana na obrazie staje się prawdziwie obecna (na sposób duchowy). Ojciec Paweł Florenski stwierdza: „Otóż celem ikony jest wprowadzenie świadomości widza w świat ducha”.
 
Kontemplacja ikony to długotrwałe przebywanie przed świętym obrazem połączone z modlitwą. „Ikona wynika z modlitwy i do modlitwy prowadzi” – pisze kard. Joseph Ratzinger  w książce pt. „Duch Liturgii” – „uwalnia od zamknięcia zmysłów, które dostrzegają jedynie zewnętrzność, materialną powierzchnię, a nie zauważają przezroczystości ducha, przezroczystości Logosu w rzeczywistości. (…) W ikonie to nie rysy twarzy są istotne, w ikonie chodzi o nowe spojrzenie. Ona sama musi wynikać z otwarcia wewnętrznych, duchowych zmysłów, ze zdolności widzenia, które wykracza poza to, co empiryczne, i – jak to ujmuje późniejsza teologia ikony – postrzega Chrystusa w światłości Taboru. Ikona prowadzi patrzącego w taki sposób, że dzięki wewnętrznemu oglądowi, który uzyskał kształt w ikonie, w przestrzeni zmysłowej, sięga on wzrokiem poza to, co zmysłowe, a co jednak do zmysłów przeniknęło”.
 
Stateczny jak Chrystus
 
Duchowa tradycja Wschodu przywiązuje dużą wagę do konsekwencji kontemplacji świętych wizerunków: kontemplacja przemienia człowieka i uzdalnia go do uwielbiania Boga, a człowiek, olśniony duchowym pięknem bijącym z ikony, kontempluje chwałę, której światłość w sercu każdego stworzenia wyzwala śpiew uwielbienia. Ikona swoim duchowym oddziaływaniem przenika człowieka i odnawia w nim obraz Boga, zanurzając go już w czasie jego ziemskiej pielgrzymki wiary, w tym, co odwieczne i niezmienne.
 
Lepiej teraz możemy zrozumieć stateczność ikony. Wizerunki Chrystusa i świętych na ikonach cechuje bijący od nich spokój. Postacie wydają się być nieporuszone, monumentalne, a ich wzrok utkwiony jest jakby już w innej rzeczywistości. Bp M. Janocha w książce pt. „Ikony w Polsce” pisze: „Ikona ujmuje wszelki ruch zazwyczaj w sensie negatywnym: Figury ludzi uwikłanych w doczesność, podległych grzechowi, ukazywane są często w modusie „chwili”, w konwencji ruchu, one należą do „tego świata” i jego przemijalności”. Ta charakterystyczna dla ikony stabilność odróżnia ją od malarstwa zachodniego, które (także w sztuce sakralnej) cechuje się dużym dynamizmem przedstawień. Ikona jest spojrzeniem wprzód, stara się uchwycić to, co wieczne, a odrzuca to, co tymczasowe i niedoskonałe.

Ikony są „zwierciadłem” i „oknem” na niebo
 
„Człowiek kontemplujący ikony” – pisze T. Spidlik w książce pt. „Duchowość chrześcijańskiego Wschodu” – „staje się podobny do postaci Chrystusa i świętych, które na niego spoglądają z obrazów. Ikony są „zwierciadłem” i „oknem” na niebo. Osoba, która wpatruje się w te „okna”, zatapia się w Boskiej wieczności, a jej dusza osiąga upragniony (choćby przez prawosławnego mnicha) stan apatheia, czyli stan niewzruszonego pokoju, wolności od jakichkolwiek namiętności serca i całkowitej władzy nad zmysłami. Poprzez żywy dialog spojrzenia połączonego z modlitwą, kontemplatyk zostaje wprowadzony na drogę przebóstwienia, które przywraca w nim żywy obraz Boga”.
 
Oskar Styczynski
Któż jak Bóg 3/2019 
 
 



Pełna wersja katolik.pl