logo
Czwartek, 09 kwietnia 2020 r.
imieniny:
Marii, Dymitra, Wadima, Heliodora, Gaucheriusza – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
ks. Paweł Kłys
Skarb Kościoła
Idziemy
fot. Josh Applegate | Unsplash (cc)


Po udzieleniu Komunii Świętej, chcąc opróżnić kielich, przesypałem konsekrowane Hostie do drugiego naczynia liturgicznego. Mój proboszcz zareagował błyskawicznie: „Księże, to nie ziemniaki, to Pan Jezus!”.
 
Te słowa ks. Edmunda Sucharskiego, wówczas siedemdziesięcioletniego kanonika – słowa dosadne, ale proste i mądre – z pewnością zapamiętam na całe moje kapłańskie życie! A było to na początku mojej pracy duszpasterskiej.
 
Sakrament sakramentów
W czasie ostatniej wieczerzy sprawowanej przez Jezusa w Wieczerniku – wspominamy ją w Wielki Czwartek – Nauczyciel z Nazaretu, wypełniając tradycję żydowską, spożył ze swoimi uczniami Paschę, ale jednocześnie z tej starotestamentalnej wieczerzy uczynił znak nowego Przymierza: swojego Ciała i swojej Krwi. Ustanowiony wówczas Sakrament uobecniany jest na ołtarzach całego świata każdego dnia i każdej godziny.
 
W ciągu wieków Kościół różnie nazywał ten najważniejszy z darów Boga dla człowieka. Wśród nich, za katechizmem Kościoła, możemy przypomnieć: Łamanie Chleba, Najświętszy Sakrament Ołtarza, Wieczerza Pańska, Bezkrwawa Ofiara, Eucharystia czy Msza Święta. Bezsprzeczny pozostaje fakt, że celebrowanie tego Sakramentu jest wypełnieniem Chrystusowego nakazu: „To czyńcie na moją pamiątkę!” (Łk 22,19b).
 
Kiedy spojrzymy na tradycję Kościoła, zobaczymy, że z czasem w świątyniach budowanych, by oddawać w nich cześć Stwórcy, obok ołtarza, na którym sprawuje się Ofiarę Chrystusa, pojawiło się miejsce służące do przechowywania Najświętszych Postaci. Mowa o tabernakulum.
 
Ta złota szafeczka, umieszczona najczęściej w centralnym miejscu świątyni, mieści w sobie kielichy, w których przechowuje się konsekrowane Hostie. Ich przechowywanie ma podwójne znaczenie. Na pierwsze z nich wskazuje zanoszenie Najświętszego Sakramentu do chorych i umierających (wiatyk). Z czasem jednak zrodził się pomysł, aby adorować Najświętszy Sakrament, wystawiając Go w monstrancji na widok publiczny. Zwykło się mówić w teologii, że Eucharystia jest skarbem Kościoła, stąd przechowywana jest w złoconych naczyniach i w najgodniejszym z godnych miejsc w świątyni.
 
Tajemnicza Obecność

Wchodząc do którejkolwiek ze świątyń katolickich – na całym świecie – od razu można zaobserwować, gdzie znajduje się Najświętszy Sakrament. Informuje nas o tym wieczna lampka. To nawiązanie do świecznika, który palił się w świątyni żydowskiej, informując zgromadzonych, że w miejscu „świętym świętych” znajduje się Bóg. Nas katolików wieczna lampka informuje, że w tabernakulum jest obecny Jezus Eucharystyczny: przechodząc obok, klękamy, oddając Mu cześć i uwielbienie.
 
Pewien młody człowiek, urodzony i wychowany w niemieckiej rodzinie protestanckiej, kiedy przyjeżdżał na wakacje do swoich dziadków do Polski, zabierany był przez nich do katolickiego kościoła. Wspominając po latach ten czas, mówi: „Do dziś, gdy wchodzę do świątyni katolickiej, czy to w Niemczech, czy w Polsce, czy gdziekolwiek indziej, czuje się to coś – tajemniczą Obecność, której u protestantów nie ma”. Czy ja, będąc katolikiem, tę obecność Jezusa odczuwam?
 
Kult Eucharystii
Przez wieki w Kościele katolickim kształtuje się pobożność eucharystyczna i wzrasta kult eucharystyczny, który przekłada się na konkretne nabożeństwa, często połączone z procesjami, tj. przenoszeniem Najświętszego Sakramentu w barwnym pochodzie. Jedną z najbardziej znanych procesji, która jest publicznym wyznaniem wiary, w Polsce praktykowaną od średniowiecza, jest procesja Bożego Ciała.
 
W Uroczystość Najświętszego Ciała i Krwi Chrystusa, obchodzoną w czwartek po Niedzieli Przenajświętszej Trójcy, na ulice i place polskich miast, miasteczek i wsi wyruszają procesje do czterech ołtarzy, przy których odczytywane są fragmenty Ewangelii opowiadające o Eucharystii. Te „manifestacje wiary” w obecność Chrystusa Eucharystycznego wpisują się w wypełnienie słów Jezusa skierowanych do uczniów: „Kto się do mnie przyzna przed ludźmi, do tego i ja przyznam się przed Ojcem moim, który jest w niebie. A kto się mnie zaprze przed ludźmi, tego i Ja zaprę się przed Ojcem moim” (Mt 10,32-33).
 
„W tej Hostyi jest Bóg żywy, choć zakryty, lecz prawdziwy” – śpiewamy w jednej z pieśni kościelnych. Bywa jednak, że Eucharystia może stać dla nas rutyną, a przyjmować Ją możemy z przyzwyczajenia. Na to najczęściej narażeni są ci, którzy są najbliżej świętych czynności, a więc duchowni – którzy codziennie sprawują Eucharystię, siostry czy bracia zakonni – którzy posługują przy ołtarzu lub w zakrystii, ale także wierni świecy, którzy codziennie lub co niedziela idą do kościoła bardziej z przyzwyczajenia, niż pobożności czy wewnętrznego pragnienia lub przynaglenia.
 
Rutyna może doprowadzić do tego, że Chleb Niebieski, stanie jednym z pokarmów przyjmowanych przez nas w czasie dnia. A przecież do przyjęcia Najświętszych Postaci mamy być przygotowani, nie tylko zewnętrznie – godny ubiór, ale i wewnętrznie – przez spowiedź, a także, o czym często się dziś zapomina, post eucharystyczny, który obowiązuje wszystkich. Na godzinę przed przyjęciem Chleba Eucharystycznego nie przyjmujemy żadnych pokarmów stałych ani płynnych, za wyjątkiem wody. Zwolnione z tego obowiązku są osoby chore, która muszą spożyć pokarm. Warto nadmienić, że jeszcze do Soboru Watykańskiego II post eucharystyczny obwiązywał od północy do momentu przyjęcia Komunii Świętej.
 
Szacunek i cześć

W jednym z polskich klasztorów kontemplacyjnych siostry przygotowywały się do świąt wielkanocnych. Sprzątanie dotyczyło klasztoru i kościoła. Wyznaczona nowicjuszka wraz z przeoryszą miały zająć się zakrystią i czyszczeniem naczyń liturgicznych. Kiedy młoda siostra wzięła się za pucowanie kielichów, doświadczona przełożona zwróciła się do niej: „Droga siostro, do czyszczenia naczyń mszalnych zakładamy świąteczny habit, to naczynia święte!”.
 
Ktoś pomyśli: to lekka przesada! Ale czy na pewno? Przecież to właśnie w tych naczyniach przechowuje się Najświętsze Postacie – Ciało i Krew Chrystusa. Cześć, szacunek i miłość do Jezusa na zewnątrz uwidocznia się poprzez piękno naczyń liturgicznych, świeże kwiaty ustawiane przy ołtarzu, czystość bielizny kielichowej oraz często bogato zdobione szaty liturgiczne. To zewnętrzny wyraz kultu eucharystycznego, a nie, jak by niektórzy uważali, zbędny przepych, bufonada i niepotrzebne wydawanie pieniędzy.
 
Jakiś czas temu rozgorzał w Kościele spór związany z tym, czy klękać do Komunii Świętej – jak było to w polskim zwyczaju, czy też przyjmować Eucharystię na stojąco – jak to jest w zwyczaju Kościołów na Zachodzie. Polski episkopat w swoich wskazaniach napisał, że jedna i druga forma jest jak najbardziej poprawna. Przystępując do Stołu Pańskiego na kolanach, wyrażamy naszą cześć i wielbienie oraz małość przed majestatem Boga. Podchodząc na stojąco, wyrażamy szacunek – bo postawa stojąca o nim informuje, oraz gotowość do tego, by po przyjęciu Jezusa zabrać Go i zanieść do świata, do ludzi, do naszej codzienności.
 
Jedna i druga postawa jest jak najbardziej właściwa i dopuszczalna i w żaden sposób nie ujmuje szacunku Panu Jezusowi. Ze względu na powagę liturgii, która wyraża jedność Kościoła, powinniśmy stosować się do zwyczajów powszechnie obowiązujących w danej diecezji. Jeśli wszyscy przyjmują Komunię procesyjnie, a ktoś bardzo chce uczynić to na klęczkach, nie powinien przyklękać pod nogami idących, ale na stopniach ołtarza, i w skupieniu zaczekać.
 
Nawiedzanie Eucharystii

W naszą piękną polską pobożność eucharystyczną bardzo mocno wrosło nawiedzanie Najświętszego Sakramentu. W wielu miastach, ale i wioskach, kościoły są otwarte przez cały dzień i każdy może choć na chwilę wejść, aby pokłonić się Chrystusowi, powiedzieć Mu o swojej miłości. Tak robi wielu wiernych. Wchodzą na chwilę modlitwy i… modlą się krótkimi, znanymi wszystkim od maleńkości modlitwami. „Niechaj będzie pochwalony przenajświętszy Sakrament, teraz i zawsze, i na wieki wieków. Amen”. Czy też: „Chwała i dziękczynienie bądź w każdym momencie Jezusowi w Najświętszym, Boskim Sakramencie. Ile minut w godzinie, a godzin w wieczności, tylekroć bądź pochwalon, Jezu, ma miłości”. Tak proste słowa, a wyrażają tak wiele – miłość człowieka do Boga, dziecka do Ojca.
 
ks. Paweł Kłys
Idziemy nr 22/2018 
 
 



Pełna wersja katolik.pl