logo
Środa, 23 września 2020 r.
imieniny:
Bogusława, Liwiusza, Tekli, Konstancjusza – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
Ewelina Pitala
Ścieżkami wiary
Wydawnictwo JUT


Ścieżkami wiary to zbiór wywiadów z ludźmi powszechnie znanymi i osobami zaangażowanymi w działalność dla dobra innych. Wszyscy są katolikami – swoją wiarę wplatają w codzienne życie, problemy, radości, a także tragedie. Ich piękne i głębokie zwierzenia fascynują i wzruszają – nie są zwykłą, suchą relacją, ale świadectwem kroczenia za Chrystusem i dojrzewania w wierze.


Wydawca: Wydawnictwo JUT 
Rok wydania: 2011
ISBN: 978-83-62293-89-6
Format okładki: 125x195
Liczba stron: 456
Rodzaj okładki: Miękka
 
 


 
Staram się mądrze pomagać (7)


Wiele osób przychodzi do organizacji i mówi, że umieją robić wszystko nieźle. Takich osób potrzebujemy najmniej. Organizacje poszukują ludzi, którzy mają sprecyzowane zainteresowania, posiadają jakieś określone umiejętności i wiedzą, ile czasu mogą poświęcić tygodniowo. Wtedy łatwiej znaleźć odpowiednie zadanie.

Bardziej użyteczny jest wolontariat stały niż "akcyjny". Czasem wolontariat przeradza się w pracę. Mamy koleżankę, obecnie szefową dużego działu, która kiedyś była wolontariuszką. Przyszła do nas jako studentka, pisała teksty na stronę oraz komunikaty prasowe, pomagała organizować koncerty, zbiórki i inne eventy. Dała się poznać jako odpowiedzialna i zaangażowana osoba, brała na siebie coraz więcej zadań i po pewnym czasie została zaangażowana na część etatu. Dzisiaj odpowiada za ważny dział. Naturalnie nie każdy wolontariusz zostanie u nas i będzie pracownikiem, ale dużo zależy od niego samego.

Niestety, wciąż brakuje w Polsce wolontariatu ludzi starszych. Osoba, która dzisiaj kończy pracę, ma 60 lat, a jeśli idzie na wcześniejszą emeryturę, to jeszcze mniej. Jeżeli nie jest schorowana, to wciąż pozostaje człowiekiem w pełni sił, mającym ogromne doświadczenie i umiejętności. To są ludzie bezcenni!

Samo ich doświadczenie życiowe może przydać się w bardzo różnych miejscach. Wiele organizacji marzy, żeby kogoś takiego znaleźć, bo młodzi ludzie przychodzą najczęściej "na chwilę". Niezależnie od tego, czy ta "chwila" trwa trzy miesiące, rok czy cztery lata, jest to jednak tylko "chwila". Organizacja, żeby móc się rozwijać tak jak każdy zakład pracy, potrzebuje czasu i pewnej ciągłości. Jeżeli pracownicy zmieniają się co tydzień, niewiele będzie mogła zdziałać. Ktoś, kto pracuje w niej długo, ma możliwość poznać organizację, sposób pracy i problemy, którymi się zajmuje, a ta z kolei może poznać jego umiejętności.
W Polsce jest wiele organizacji zajmujących się i koordynujących wolontariat, natomiast za mało instytucji, które naprawdę potrafią dobrze wykorzystywać wolontariuszy, zagospodarować ich wiedzę, umiejętności, czas, chęci itp. Na pewno jest wiele jeszcze do zrobienia. Najważniejsze, żebyśmy mieli tego świadomość.

Bez licytacji, kogo bardziej boli

Ludzie często zastanawiają się nad sensem działań PAH-u w odległych, biednych krajach, skoro u nas, w Polsce, jest tylu potrzebujących. Nie można porównywać nieszczęścia dziecka niewidomego z nieszczęściem takiego, które nie ma wody i nawet umiera z tego powodu. Albo zastanawiać się, czy gorsze jest umieranie z głodu, czy też śmierć z powodu raka.

Nie ma takich porównań: Każde dobro i każda potrzeba jest ważna. Najistotniejsze jest to, by nasze działanie służyło drugiemu człowiekowi, a nie tylko dawało zadowolenie mnie samej. Jeżeli czynię dobro, aby mieć z tego jakieś osobiste korzyści, to raczej nie powinnam liczyć na dobre efekty swoich działań. Tylko bezinteresowna praca dla drugiego człowieka, obojętnie jaki byłby jego problem, przynosi konkretne owoce.

Każdy rodzaj wolontariatu jest tak samo ważny. Wyrzuty sumienia trzeba odczuwać tylko wówczas, gdy nic się nie robi. Zresztą można łączyć ze sobą różne rodzaje wolontariatu, np. wolontariusz pracujący z dziećmi chorymi na raka może namówić je, aby przeczytały naszą książeczkę, jak oszczędzać wodę.

Nawet dziecko umierające na raka może coś uczynić innych. Nie należy go z tego zwalniać, bo każdy człowiek winien czuć się potrzebny drugiemu. Wtedy jego choroba nie znajduje się w centrum uwagi i człowiek mniej zajmuje się swoim nieszczęściem, myśląc o innych.

Przeżywałam ten problem jako nastolatka: Płakałam do poduszki, bo byłam nieszczęśliwa z powodu niepełnosprawności, zadając sobie pytanie: "Dlaczego mnie to spotkało?". Wówczas jeszcze nie wiedziałam, że tego pytania nie powinno się stawiać, bo nie ma na nie odpowiedzi. Jednak w dorosłym życiu nigdy nie żałowałam tego, że jestem niepełnosprawna.

Dzięki temu, w jaki sposób zostałam wychowana, nie zajmowałam się myśleniem o sobie. Jeśli boli mnie kolano, to boli, próbuję coś z tym zrobić, ale nie skupiam się na moim cierpieniu, robię coś innego. Gdy człowiek myśli mniej o własnych problemach, a więcej o cudzych i o tym, jak pomóc, to czuje się lepiej.

Każdy może pomóc

Każdy z nas ma ogromny wpływ na to, co się dzieje na świecie. Nie jesteśmy jednak świadomi, jak świat wygląda naprawdę. Na przykład Polakom z Afryką kojarzą się tylko wzdęte brzuszki lub opinie, że tam ludzie siedzą jeszcze na drzewach.

Wyobraźmy sobie kogoś, kto pracuje w urzędzie lub w banku na jakimś wysokim stanowisku. Ten człowiek posiada rodzinę, przeżywa swoje troski, ale jednocześnie ma ogromne możliwości. Jeżeli zdaje sobie sprawę z tego, z jakimi problemami stykają się np. ludzie w Afryce, jeżeli jego wiedza nie jest budowana na stereotypach, ale na wiarygodnych źródłach, do których dzisiaj można dotrzeć bardzo łatwo, to za tą wiedzą może pójść np. celowe oszczędzanie wody. Taki człowiek będzie miał świadomość, że woda jest jedna na całym świecie, znikąd jej nam nie przybędzie, a sposobów na jej oszczędzanie są setki. Przy okazji może mniej płacić za wodę i postanowić sobie, że tę różnicę będzie wpłacać na konto organizacji budującej dostęp do wody tam, gdzie go nie ma.

Może również wychowywać swoje dzieci w szacunku i służbie innym. Taki człowiek może być wrażliwy na problemy osób chorych, zauważać wokół siebie ludzi, nie być obojętnym wobec biednych, bezdomnych, niepełnosprawnych. Może społecznie prowadzić księgowość w małej organizacji, na przykład trzy godziny w miesiącu. Rzecz jasna – nie będzie w stanie robić tego wszystkiego jednocześnie, ale mając świadomość wymienionych potrzeb, może wybrać: "Tu chcę czynić dobro, mam możliwości do tego".

Powinniśmy zastanowić się nad faktem, co to znaczy, że żyjemy w globalnym świecie. Przykładowo: uprzemysłowiona Północ naszego globu powoduje zanieczyszczenie środowiska, a to z kolei wpływa na zmiany klimatyczne, które powiększają ilość katastrof naturalnych. Katastrofy te zdarzają się zazwyczaj w krajach biednych. Oznacza to, że naszym sposobem życia wpływamy na wzrost biedy w innych regionach.

Żyjąc w kraju należącym do Unii Europejskiej, cieszymy się z dostępu do różnorodnych towarów, możemy kupić sobie różne rodzaje ubrań, zmieniać je wraz z modą itd. Niestety nie zastanawiamy się, kto szyje te rzeczy. A może szyją je dzieci w Chinach, które pracują tam w niewolniczych warunkach? Czy potrzebna jest nam co roku nowa bluzka, jeśli stara nie jest jeszcze zniszczona?

Ja moją koszulę mam ponad 10 lat i nadal jest dobra. Może nie jest modna, ale mnie to nie przeszkadza. Osoby, które kupują dżinsy za 19 zł, powinny sobie uświadomić, że aby kupić je w tej cenie, muszą one być uszyte jeszcze taniej. Kto to robi? Oczywiście dzieci w Chinach! PAH ma programy edukacyjne, w których wyjaśnia, ile kosztuje wykonanie poszczególnych elementów takich spodni. Zapłata za pracę dziecka ma wartość guzika – tyle dostaje dziecko szyjące dżinsy za 19 zł, reszta pieniędzy jest przeznaczona na transport i produkcję materiału.

Osoby żyjące świadomie zauważają wokół siebie takie problemy i starają się je rozwiązywać. Człowiek ma tendencję do czynienia dobra, tylko nie zawsze mu się chce albo nie zawsze wie, jak to robić. Zdobycie takiej wiedzy wymaga wysiłku. Wiele osób nie próbuje się tego dowiedzieć. Żyją tylko dla własnej pracy i zdobywania pieniędzy, które potem przeznaczają na coraz lepsze sprzęty: nowe telewizory, samochody, komórki.

Gdy ktoś tak przechodzi przez życie, nie będzie miał wpływu na świat, a jego życie nie będzie służbą. Wątpię, aby w takiej atmosferze udało mu się również dobrze wychować własne dzieci. Przepis na dobre życie jest naprawdę bardzo prosty: Zauważać innych i myśleć więcej o ich potrzebach! Wówczas człowiek sam także dostaje to, czego potrzebuje. Spędzając swoje życie na gromadzeniu dóbr, możemy stać się wprawdzie bardzo bogaci, ale jeżeli nie potrafimy dzielić się z innymi, nie będziemy szczęśliwi.

Nie przekreślam ludzi, którzy posiadają pieniądze; wielu z nich dzieli się nimi – ktoś zresztą musi mieć te pieniądze, choćby po to, by się podzielić. Przestrzegam tylko, aby nie spędzić życia na bezmyślnym gromadzeniu dóbr materialnych, ale przede wszystkim robić to, do czego zostaliśmy powołani - służyć drugiemu człowiekowi.

Uda się!

Wśród moich planów na najbliższy czas jest namówienie kogoś, aby kupił nam trzy samochody terenowe do Sudanu, bo stare już się psują. Dróg w Sudanie nie ma, a poruszać się trzeba. Chciałabym też w Sudanie rozwinąć naszą misję, dołaczając działania w celu ratowania dzieci zagrożonych niedożywieniem oraz otworzyć nowe misje w Somalii i w Korei Północnej. Wreszcie – chciałabym mieć trochę więcej sił, być wystarczająco sprawną, żeby radzić sobie z fizycznymi dolegliwościami. Wiele zależy ode mnie – jeśli będę uczęszczać na rehabilitację, na basen, będzie lepiej.

Poza tym właściwie mam wszystko, co jest mi potrzebne do aktywnego i szczęśliwego życia. Jeżeli czegoś potrzebuję, jest to związane z moją pracą i potrzebami innych. Zawsze, gdy czegoś w życiu potrzebowałam, otrzymywałam to i wierzę, że będzie tak i tym razem.

 



Pełna wersja katolik.pl