logo
Czwartek, 04 czerwca 2020 r.
imieniny:
Christy, Helgi, Karola, Franciszka – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
Andrzej Solak
Rycerze Krzyża
Wzrastanie


 Jednym z najgłupszych zarzutów, stawianych uczestnikom wypraw krzyżowych, jest sugerowanie, że rycerstwo krucjatowe jechało do Ziemi Świętej, żeby się tam obłowić. Z popularnych książek, gazet, z telewizji wyłania się obraz krwiożerczej, chciwej zgrai krzyżowców, którzy postanowili "dorobić na boku", udając się na wojnę (ot, wyskoczyć sobie na chwilę do Palestyny), aby łupić, kraść, grabić... Jeszcze kilkanaście lat temu popularna była tak zwana "teoria młodszych synów" - że w średniowiecznej Europie Zachodniej panował podobno straszny "głód ziemi", bo najstarsi synowie rodów szlacheckich dziedziczyli cały majątek, a młodsi zostawali bez grosza przy duszy. Zatem, żeby uszczęśliwić tych biedaków, i dać im jakieś zajęcie, wymyślono wyprawy krzyżowe do Ziemi Świętej... Za wyprawami krzyżowymi miał bowiem stać "czynnik ekonomiczny"... - Bo jak nie wiadomo, o co chodzi, to zawsze chodzi o pieniądze! - mrugali porozumiewawczo wygadani ignoranci (którzy, jak to ignoranci, istotnie niewiele rozumieli). Rzecz jasna, uczciwi historycy, słysząc takie "rewelacje", pukali się w głowę. No, ale kto dziś czyta opasłe, nudne dzieła historyków?
 
Rycerze
 
Podstawową siłą uderzeniową armii chrześcijan było ciężkozbrojne rycerstwo. To ono królowało na polach bitew, przez dobrych kilka wieków. Zakuty w zbroję wojownik, dosiadający opancerzonego wierzchowca, był jak taran rozbijający wrogie szyki. Rycerski rynsztunek miał jednak poważną wadę - był piekielnie drogi. I tu dochodzimy do sedna sprawy - kosztów przedsięwzięcia.
 
Ludzie, którzy wyruszali bronić Grobu Pańskiego, rujnowali się fi nansowo - sprzedawali swe włości, zaciągali ogromne pożyczki, spłacane przez ich rodziny nieraz przez dziesiątki lat. Pod koniec XI w. we Francji cena dobrego konia bojowego dochodziła do 100 sous. Za taką kwotę można było nabyć spory majątek ziemski. Tyle samo kosztowała zbroja. Przeciętne wydatki rycerza, udającego się na krucjatę, odpowiadały jego pięcioletnim dochodom z lenna!
 
Gdyby krzyżowcami kierował "głód ziemi", to na jego zaspokojenie były sposoby i bezpieczniejsze, i tańsze. Ot, choćby kolonizacja pustkowi i karczowanie lasów, bardzo powszechne w ówczesnej Europie. A krucjaty nie były sympatycznymi, turniejowymi wojenkami, do których przywykło rycerstwo europejskie. Krzyżowców czekała walka z bezlitosnym przeciwnikiem, z surowym klimatem, wyniszczały ich choroby i trudy kilkuletniej podróży. Spośród wielotysięcznej rzeszy uczestników krucjaty ludowej, rozgromionej przez Turków, ocalały jednostki. Większość uczestników pierwszej krucjaty rycerskiej zginęła, zanim jeszcze dotarli pod mury Jerozolimy. Zbrojni pielgrzymi mieli minimalne szanse na powrót do rodzinnych domów. Mimo to wyruszali w drogę.
 
Lud i kupcy
 
Tyle o rycerzach, co z biedotą? Może zmusił ją do wędrówki nędza, głód i ucisk feudalny? Też nie, w owym czasie głodowe klęski, szczęśliwie, omijały świat Zachodu. Przy tym, krucjata ludowa zyskała najwięcej ochotników w rejonie Flandrii, Normandii i Langwedocji, które przeżywały wówczas gwałtowny rozwój produkcji rolnej, przy malejącej zależności od panów feudalnych.
 
 
1 2  następna
 



Pełna wersja katolik.pl