logo
Środa, 11 grudnia 2019 r.
imieniny:
Biny, Damazego, Waldemara, Daniela – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
ks. Jarosław Czyżewski
Przemienienie to przeznaczenie
Przewodnik Katolicki
fot. NeONBRAND | Unsplash (cc)


Gdy człowiek zakochuje się, odkrywa, że osoba, która do tej pory była jedną z wielu, staje się jedyną. Coś podobnego powinno się zdarzyć, aby nasza wiara w Jezusa była prawdziwa. I może w tym pomóc święto Przemienienia Pańskiego.
 
O. Raniero Cantalamessa, kaznodzieja Domu Papieskiego, właśnie do zakochania porównuje doświadczenie trzech apostołów podczas Przemienienia Pana Jezusa. „Do tej pory znali oni Jezusa niejako od zewnętrznej strony, jako człowieka, jednego spośród wielu: wiedzieli, skąd pochodził, jakie miał zwyczaje, barwę głosu… Teraz znają innego Jezusa, prawdziwego Jezusa, którego nie da się zobaczyć codziennymi oczami, w normalnym świetle słońca, ale który jest owocem nagłego objawienia, przemiany, daru”. O ile jednak w zakochaniu człowiek często nosi różowe okulary, u kochanej osoby nie dostrzegając wad i przypisując jej nieposiadane cnoty, o tyle w zakochaniu w Jezusie, im bardziej Go poznajemy na modlitwie i w słowie Bożym, im więcej przebywamy z Nim na adoracji, „tym więcej – jak pisze o. Raniero – odkrywamy powodów, by być w Nim zakochanym i utwierdzonym we własnym wyborze”. Co zatem stało na Górze Przemienienia?
 
Jego słuchajcie
Obchodzone 6 sierpnia święto Przemienienia Pańskiego nawiązuje do wydarzenia, kiedy to Jezus idąc do Jerozolimy, wziął Piotra, Jakuba i Jana na górę – w Biblii góra to symbol bliskości i objawienia Boga. Tam się wobec nich przemienił, tzn. ukazał w swoim Bóstwie; inaczej mówiąc, apostołowie poznali Go już nie tylko jako człowieka, ale poznali Go w Jego boskiej naturze – że jest Synem Bożym. Jednocześnie ukazali się im Mojżesz (uosobienie Prawa Izraela) i Eliasz (uosobienie proroków). W pewnym momencie „zjawił się obłok [znak obecności Boga – przyp. red.], zasłaniający ich, a z obłoku odezwał się głos: «To jest mój Syn umiłowany, Jego słuchajcie! »” (Mk 9, 7).
Na pamiątkę tego wydarzenia papież Kalikst III ustanowił dla Kościoła na Zachodzie w XV w. święto, powszechnie obchodzone dotąd na Wschodzie. Często jednak umyka ono naszej uwadze. Dlaczego? Z jednej strony może tak być dlatego, że przypada ono w środku wakacji, a z drugiej – z faktu, że nie jest to święto obowiązkowe. Jego znaczenie jest jednak nie do przecenienia. Na czym ono zatem polega? Paweł VI, który jako pierwszy i jak na razie jedyny papież odwiedził w 1964 r. górę Tabor, którą od I w. tradycja chrześcijańska uznaje za miejsce cudu Przemienienia, powiedział: „Przemienienie Pańskie rzuca mocne światło na nasze codzienne życie i kieruje nasze myśli ku nieśmiertelnemu przeznaczeniu, którego zapowiedź kryje się w tym wydarzeniu”.
 
Tabor i Golgota
O jakie „mocne światło na nasze codzienne życie” może chodzić? Po pierwsze o światło umacniające. Góra Tabor to dla uczniów Pana Jezusa chwila chwały i radości. Ale jak wiemy, nie trwała ona długo. Przemienienie ma miejsce między dwoma zapowiedziami przez Jezusa swojej męki i śmierci. Wydarzenie to miało zatem umocnić apostołów na to, co miało już niedługo nastąpić – na dramat Wielkiego Piątku. Dlatego na górę Tabor możemy popatrzeć w perspektywie dwóch innych gór: Oliwnej, u podnóża której Jezus stoczył duchową walkę, oraz Golgoty, na której oddał za nas swoje życie. Św. Marek na określenie wzięcia ze sobą Piotra, Jakuba i Jana na Tabor i do Getsemani używa tego samego terminu (gr. paralambanei – „bierze ich ze sobą”). Ci sami trzej apostołowie, świadkowie chwały Chrystusa i Jego bóstwa na Taborze, teraz uczestniczą w dramacie cierpienia Mistrza, stając się świadkami Jego człowieczeństwa w Getsemani. Benedykt XVI napisał, że trwoga konania Jezusa na Górze Oliwnej jest przeciwieństwem Przemienienia. Wydarzenie z Taboru miało zatem umocnić na czas próby. I to dzieje się też w naszym życiu. Doświadczamy, że radość przeplata się ze smutkiem, momenty chwały z dramatem trudnych doświadczeń. Mamy swoje góry Tabor, kiedy wszystko idzie tak pięknie, że serce woła: chwilo trwaj!, gdy chce się – jak Piotr – postawić namiot (dom) i nie schodzić z góry. Ale mamy też swoje Góry Oliwne i Kalwarie – trudne momenty, próby, kiedy trzeba umierać w sobie, rezygnować ze swoich planów, zmierzyć się z przeciwnościami, słowem nieść swój krzyż.
 
Mondo X
Papieskie „mocne światło na nasze codzienne życie” odnosi się jednak nie tylko do umocnienia na drodze wiary, jako przygotowanie na czas próby, ale i do przemiany moralnej człowieka. Dzisiaj na górze Tabor działa wspólnota Mondo X. Założona w 2006 r. przez franciszkanina o. Eligio ma pomagać uzależnionym od narkotyków w odnalezieniu nadziei i poczucia godności. Mężczyźni z Mondo X powracają tutaj do życia w społeczeństwie poprzez modlitwę i pracę. Do nich należy utrzymanie pięknego ogrodu i dbanie o otoczenie bazyliki Przemienienia Pańskiego powstałej w 1924 r. Ponadto prowadzą dom pielgrzyma, restaurację (w której wykorzystują owoce, warzywa i mięso z własnej hodowli), a także sklep z dewocjonaliami. Ideałem wspólnoty jest przekonanie, że każdy człowiek, nawet ten pogrążony w beznadziei i nałogach, jest stworzony na podobieństwo Boga.
 
Przeznaczenie

Ostatecznie jednak święto to nie mówi tylko o naszym życiu tu i teraz. Paweł VI wskazał, że Przemienienie „kieruje nasze myśli ku nieśmiertelnemu przeznaczeniu, którego zapowiedź kryje się w tym wydarzeniu”. W swej najgłębszej istocie, święto to mówi nam zatem o tym, co Bóg przygotował dla każdego z nas. Nie chodzi bowiem tylko o przemianę moralną, ale o przemianę całego człowieka. Przyjdzie bowiem czas, kiedy zostaniemy odmienieni – w tajemnicy zmartwychwstania staniemy się uczestnikami chwały Bożej. Nie przestając być ludźmi, zostaniemy przebóstwieni. Bóg przygotował dla nas niebo, gdzie w Nim i razem z innymi ludźmi będziemy szczęśliwi na zawsze. Św. Paweł napisał „Nasza bowiem ojczyzna jest w niebie. Stamtąd też jako Zbawcy wyczekujemy Pana naszego Jezusa Chrystusa, który przekształci nasze ciało poniżone, na podobne do swego chwalebnego ciała, tą potęgą, jaką może On także wszystko, co jest, sobie podporządkować” (Flp 3, 20–21). Przemienienie Pańskie to zatem ostateczna nadzieja na przemianę naszego życia i odnowienie każdej ludzkiej relacji. Dlatego – idąc dalej za św. Pawłem, możemy powiedzieć: „My wszyscy z odsłoniętą twarzą wpatrujemy się w jasność Pańską jakby w zwierciadle; za sprawą Ducha Pańskiego, coraz bardziej jaśniejąc, upodabniamy się do Jego obrazu” (2 Kor 3, 18).
 
ks. Jarosław Czyżewski
Przewodnik Katolicki 30/2015
 
 



Pełna wersja katolik.pl