logo
Czwartek, 06 sierpnia 2020 r.
imieniny:

Jakuba, Sławy, Wincentego – wyślij kartkę

Szukaj w


Facebook
 
Pielgrzymka Łowicka na Jasną Górę rozwiązana


Pielgrzymi rozgoryczeni. Przepisy uniemożliwiły im dotarcie na Jasną Górę

Po raz pierwszy w kilkusetletniej historii łowicka piesza pielgrzymka nie dojdzie na Jasną Górę. Po wczorajszym (25.05) zatrzymaniu pątników, wielu z nich postanowiło wrócić do domów, ale część chciała kontynuować pielgrzymkę. Dzisiaj policja ostatecznie zabroniła dalszego marszu.

 

Idą od 365 lat. Po raz pierwszy w podziękowaniu za cudowną obroną jasnogórskiego klasztoru przed Szwedami. Wojny, zabory, również epidemie - hiszpanki, cholery - nic pielgrzymów nie było w stanie zatrzymać. 125 lat temu, gdy właśnie cholera dziesiątkowała Łowicz, pielgrzymi poszli prosić na Jasną Górę o ustanie epidemii. Teraz chcieli to powtórzyć.

- Idziemy po to, aby po naszym powrocie w Łowiczu była już radosna wieść, że śmiertelna zaraza ustała - mówił żegnając pielgrzymów biskup Józef Zawitkowski.

 

Liczba osób które postanowiły iść na pielgrzymkę rzeczywiście przekraczała dopuszczalną dzisiaj przepisami. Z Łowicza wyszło ok 150 pątników. Wczoraj po południu w Słupi zostali zatrzymani i wylegitymowani. Funkcjonariusze poinformowali, że nie mogą iść dalej. Wielu posłuchało i wróciło do domów. Inni postanowili iść dalej. Dzisiaj wcześnie rano ksiądz Wiesław Frelek mówił, że do Częstochowy zmierza około 30 osób. Kilka godzin później usłyszeliśmy od księdza przewodnika, że pielgrzymka ostatecznie została rozwiązana.

- To prawda, wracamy do domu. Jest zakaz i nie ma sensu kontynuować pielgrzymki w takiej atmosferze. Pielgrzymka rozwiązana i to koniec - potwierdza ks. Frelek. Łowicka pielgrzymka okazała się po prostu nielegalnym zgromadzeniem. - Przemieszczanie się grupy z konkretnym celem i intencją osób jest zgromadzeniem. Nie chodzi o szczegóły związane z zachowaniem odległości, czy noszenia maseczek - mówi Joanna Kącka rzecznik prasowy komendanta wojewódzkiego policji w Łodzi.

 

Dzisiaj (26.05) pielgrzymi szli już inaczej niż wczoraj - poboczami, pojedynczo, gęsiego. Szli w odstępach, zachowując bezpieczny dystans. Każdy miał maseczkę. To jednak nie miało już żadnego znaczenia. Policja przypilnowała pielgrzymów. - Od rana monitorowaliśmy teren województwa. Zlokalizowaliśmy dwie kilkudziesięcioosobowe grupy pielgrzymów, które wylegitymowaliśmy. Po interwencji policji osoby rozjechały się do domów - dodaje Joanna Kącka.

 

I tak z każdym kilometrem pielgrzymowania zasady się zmieniały. Łowicka policja eskortowała pielgrzymów do granic miasta, w powiecie skierniewickim zatrzymano ich pod zarzutem naruszenia wymogów sanitarnych. Na terenie powiatu tomaszowskiego, w Budziszewicach okazało się, że obecnie obowiązujące przepisy w ogóle nie pozwalają na organizowanie pielgrzymek. - Galerie otwarte, szlaki górskie też - wszędzie tam można iść, tylko nie na pielgrzymkę. Gdzie my żyjemy - pyta jeden z pątników.

 

Pielgrzymka z Łowicza przez Ojców Paulinów nazywana jest „jaskółką pieszego pielgrzymowania”, ponieważ rozpoczyna sezon wszystkich pieszych pielgrzymek na Jasną Górę. Rząd znosi kolejne obostrzenia, ale ulg dotyczących pielgrzymek łowiccy pątnicy się nie doczekali. - Przykro mi, Potraktowano nas jak bandziorów - dodaje uczestniczka pielgrzymki.

 

Z nieoficjalnych informacji wiemy, że ruch pielgrzymkowy na Jasną Górę właściwie zamarł. Bywa, że do Częstochowy przybywają jedynie przedstawiciele jakiejś grupy, która duchowo lub przez internet uczestniczy w wizycie na Jasnej Górze. Również w sekretariacie Konferencji Episkopatu Polski dowiedzieliśmy się, że nie ma jeszcze żadnych oficjalnych dokumentów dotyczących przyszłości pieszych pielgrzymek.

 

Katarzyna Grabowska
Radio Łodź

 

www.jasnagora.com