logo
Czwartek, 09 kwietnia 2020 r.
imieniny:
Marii, Dymitra, Wadima, Heliodora, Gaucheriusza – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
Ewelina Gładysz
Ojciec odkryty
Magazyn Salwator


O ojcostwie z inicjatorem Tato.Net, Dariuszem Cupiałem rozmawia Ewelina Gładysz
 
5 międzynarodowych konferencji, 30 klubów ojców i ponad 6700 uczestników warsztatów to tylko część dorobku, który Tato.Net wypracował w ciągu 10 lat istnienia. Najbardziej owocną działalnością Tato.Net są szkolenia i warsztaty. Przez te 10 lat odbyło się ponad 350 warsztatów w 163 miastach na terenie Polski, Ukrainy, Słowacji, Niemiec, Anglii, a nawet Brazylii i USA. Powstało 6 autorskich programów, takich jak: "Ojciec NieZŁOMny", "Przygoda taty i syna" czy "Tato&córka – nowe spojrzenie". Jednak tym, co przerosło wszelkie oczekiwania, stały się warsztaty "7 sekretów efektywnego ojcostwa".
 
To najważniejsza i najbardziej popularna propozycja Tato.Net minionej dekady.
 
Rozmawiamy w momencie, kiedy prowadzi Pan na Ukrainie warsztaty dla ojców. Niesamowite, że w tym czasie, kiedy tyle się tam dzieje, znalazł Pan 44 mężczyzn zainteresowanych wzrastaniem w ojcostwie.
 
Miało ich być więcej, ale, niestety, nie było to możliwe ze względów organizacyjnych. Zatem pozostali zainteresowani czekają w kolejce.
 
Nie miał Pan obaw, żeby właśnie w tym czasie podróżować w tę stronę?
 
Gdy przyjechałem tu po raz pierwszy w roku 2000 również mnie ostrzegano, że prawdopodobnie wpadnę w ręce ukraińskiej mafii, która mnie zabije, poturbuje lub w najlepszym przypadku okradną moje auto. Spotkałem się natomiast z niezwykłą gościnnością, która była pięknym świadectwem słowiańskiego braterstwa i chrześcijańskiego serca. Teraz jest podobnie. To wspaniali ludzie dotknięci kataklizmem wojny, brutalnej agresji sąsiedniego kraju, ale mężnie i solidarnie stawiający czoła agresorom. Niestety, świat wyraził solidarność z Ukrainą głównie słowami, a potrzeba czynów. Zachód niewiele się nauczył od 1939 roku, gdy pomimo sojuszy odmówiono pomocy Polsce.

Od kilku dni próbuję się z Panem skontaktować. To nie jest łatwe zadanie. Czy jest tak duże zainteresowanie tematem ojcostwa, że rzeczywiście ma Pan ręce pełne roboty?
 
Od 10 lat prowadzimy inicjatywę Tato.Net. Aby odpowiedzieć na potrzebę tematu ojcostwa, najpierw musieliśmy pomóc ludziom ją odkryć – pokazać, jak ważny jest ojciec, jak pasjonująca może być to rola dla mężczyzny. Dziś doświadczamy owoców tego zasiewu. Zbieramy żniwo pracy, którą wykonaliśmy na samym początku.
 
We współczesnej kulturze zachwycamy się kobiecością, pięknem macierzyństwa, a mało jest szacunku i zachwytu nad męskością oraz ojcostwem. Nie chodzi o podziw dla strongmenów, supermenów czy innych męskich cyborgów, którzy mieliby uosabiać wartość męskości. Tu chodzi raczej o podziw dla tego wszystkiego, co jest szlachetne w ojcostwie, a co jest rzadko dostrzegane. Podczas warsztatów często zadaję pytanie: kogo podziwiasz za to, jakim jest ojcem w swoim otoczeniu?
 
Jak odpowiadają ojcowie?
 
To pytanie jest na początku często szokujące lub źle zrozumiane. Padają odpowiedzi na inny temat, np. że mama jest przykładem troskliwego rodzica, że Ojciec Święty Jan Paweł II kogoś zainspirował. A ja pytam konkretnie o mężczyzn, których podziwiają za bycie rodzicem. Cisza. Budujące jest to, że po latach warsztatów zaczynają pojawiać się nazwiska konkretnych osób i są to ludzie, którzy wcześniej sami przeszli warsztaty Tato.Net. Coś przepracowali w sobie i teraz są w stanie pociągnąć innych, są męskimi wzorcami osobowymi.
 
To musi być dla was niezwykle budujące. Potwierdza to słuszność kierunku, który obraliście w Tato.Net.
 
Tak, to ludzie, którzy inspirują innych. Alik jest jedną z takich osób, którą opisuję w książce Kolumbowie naszego pokolenia. Mieszka w Barze, w tym historycznym mieście, w którym zawiązała się konfederacja. Jako ojciec piątki dzieci popadł w chorobę alkoholową. Kiedy wracał do domu, słychać było pisk maluchów, które bały się taty. W jego życiu nastąpiła jednak wielka zmiana związana z odkryciem tego, kim jest, połączona z tym, co my, chrześcijanie, nazywamy nawróceniem, Alik, wracając do domu, ponownie słyszał w drzwiach pisk swoich dzieci, ale teraz był to wyraz ogromnej radości.
 
Papież Franciszek dość często mówi o ojcostwie we współczesnym świecie. W jednej z ostatnich katechez na ten temat zaczął mówić o obecności ojca w rodzinie. Czy to rzeczywiście jest problem współczesnych ojców – nieobecność? Czym ona skutkuje?
 
Bardzo się cieszę z tego pytania, ponieważ rzeczywiście papież Franciszek mocno docenia ojców. Jeden z uczestników naszych warsztatów powiedział nawet, że papież mówi językiem Tato. Net. Oczywiście, wcześniej też pojawiały się ważne słowa o rodzinie. Tu należy przywołać postać świętego Jana Pawła II, który na ten temat powiedział chyba więcej niż wszyscy inni papieże razem wzięci. Jest też Adhortacja Apostolska Redemptoris Custos o świętym Józefie i jego posłannictwie. Natomiast sposób, w jaki Ojciec Święty Franciszek odniósł się do ojcostwa, jest ewidentnie nowatorski i profetyczny. Ten kierunek pojawił się też w innych, może mniej przez wiernych dostrzegalnych decyzjach, np. od niedawna postać św. Józefa pojawia się we wszystkich modlitwach eucharystycznych podczas każdej Mszy Świętej. To jedna z pierwszych decyzji obecnego papieża, która ma poważne implikacje pastoralne. Maryja, matka Jezusa, nie była samotną matką. Jezus wychowywał się w pełnej rodzinie, otoczony był troską mężczyzny, który był Jego przybranym ojcem.
 
Wracając do obecności, a właściwie nieobecności ojców. Czym ona dziś skutkuje?
 
Ojciec Święty mówi o wadze i skutkach nieobecności ojca w rodzinie. Dostrzeżenie tego faktu ma ogromną rolę w układaniu różnych programów duszpasterskich, również tych skierowanych do rodzin na emigracji. Jeżeli obliczono, że co czwarty uczeń w Polsce jest eurosierotą, jeżeli tak wiele dzieci cierpi wskutek rozłąki rodziców, częściej niż z powodu rozwodów, to jest to ogromny problem. Fundacja Cyryla i Metodego pięć lat temu przeprowadziła badania i okazało się, że co drugi ankietowany ojciec stwierdzał, że dziś trudniej być ojcem niż kiedyś, czyli w pokoleniu jego rodziców i ojców. To się właśnie wiąże z trudem czasu, z trudem obecności, którą dziś tak ciężko wywalczyć. To syndrom siedmiominutowego lub weekendowego taty. Sama świadomość tego faktu jest bardzo ważna i staje się początkiem drogi ku zmianie.
 
1 2  następna
 



Pełna wersja katolik.pl