logo
Czwartek, 04 czerwca 2020 r.
imieniny:
Christy, Helgi, Karola, Franciszka – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
Mieczysław A. Krąpiec OP
Odpowiedzialność chrześcijanina za politykę
Cywilizacja


Oderwanie od moralności
 
A jednak sukcesy polityczne oderwane od moralności prowadzą do ucisku, do niesprawiedliwości i są ostateczną podstawą wszelkich rewolucji i wojen, gdyż człowiek jest ukierunkowany w całym swym ludzkim nastawieniu i działaniu na sprawiedliwość, wolność, miłość, która pierwotnie się przejawia jako życzliwość dla drugiego człowieka. Nadto jeśli człowiek w swym działaniu jest wolny, albowiem może działać lub nie działać; może działać tak lub inaczej, to żadnego ludzkiego działania nie można oderwać od moralności. Zatem każdy typ polityki, tak indywidualnej jak społecznej, jest nierozdzielnie, przez czyn ludzki, związany z moralnością. Przecież moralność nie jest niczym innym, jak tylko konieczną relacją naszych decyzji do reguł postępowania, czyli realnego dobra osoby drugiej jako bytu w sobie i dla siebie (nie w sensie heglowskim, ale jako celu naszego działania).
 
Jeśli zatem działanie polityczne jest dobieraniem właściwych (realnych i realnie możliwych) środków do celu, jakim jest dobro wspólne społeczności, a dobrem tym jest wewnętrzny osobowy rozwój człowieka – to każdy z nas z konieczności uprawia politykę, bo każdy z nas nieustannie dobiera środki do właściwego celu. Możemy uprawiać politykę dobrze lub źle, ale nie możemy zaprzestać uprawiania polityki w jakimś jej rozumieniu. Bo działać po ludzku – to już znaczy uprawiać politykę, przynajmniej politykę indywidualną. Nie można być człowiekiem – i w tym sensie nie być zarazem politykiem. Polityka indywidualna jest niemożliwa bez jakiegoś typu polityki społecznej, bo przecież żaden z nas nie jest samotną wyspą i żyje w społeczeństwie, pośród którego działa po ludzku. A to już jest uprawianiem swoistej polityki. Polityka wobec siebie samego i drugich ludzi jest ziemskim sposobem życia człowieka. I od tego nie ma ucieczki, gdyż zarówno nie działać, jak i działać jest już zajmowaniem odpowiedniego stanowiska, jest już swoistym „działaniem”.

Ucieczka od polityki?
 
Jeśli Ewangelia jest uszlachetnieniem życia ludzkiego, albowiem otwiera przed człowiekiem nowe horyzonty, albowiem daje mu nowe impulsy do intensywnego ludzkiego życia, daje mu przykłady życia dobrego, to chrześcijaństwo jest tylko uszlachetnieniem życia ludzkiego. I nic, co jest ludzkie, nie może być niechrześcijańskie. Zatem chrześcijaństwo nie zwalnia nas z obowiązku bycia człowiekiem pełniej, lepiej. I dlatego nie można być chrześcijaninem nie będąc w jakimś sensie politykiem. Ucieczka (zresztą zawsze nieudana, bo nie-działanie jest już moralnym działaniem!) od polityki jest więc swoistą „zdradą” samego człowieczeństwa człowieka.
 
Jest prawdą, że w niektórych systemach społeczno-politycznych sprawa uprawiania polityki społecznej, w tym polityki państwowej, jest do tego stopnia związana z afirmacją ustroju, że wszelkie formy opozycji są uważane za próby kontrrewolucji. Dlatego też większość obywateli wycofuje się z czynnego życia politycznego, gdyż z jednej strony nie chce afirmować obecnego stanu rzeczy, a z drugiej obawia się, że wszelkie formy czynnego udziału w polityce – jeśli nie są tylko afirmacją zastanego stanu – narażają na bardzo przykre następstwa w postaci przesłuchań policyjnych, inwigilacji, a nawet procesów sądowych. Z tego też tytułu ludzie masowo zgłaszali swą nieobecność w życiu politycznym, dlatego iż wewnętrznie nie zgadzając się z obowiązującymi zasadami polityki nie chcieli narażać się przez swe działanie bądź własnemu sumieniu, bądź władzom politycznym. Stąd też usiłowano tworzyć teorię o polityce, jako o niemoralnym zajęciu chrześcijanina. „Nie bawić się w politykę” było hasłem bardzo dużego odłamu społecznego. Ja spełniam mój obowiązek zawodowy sumiennie, „a w politykę się nie bawię”. Ale rzecz dziwna – polityka wyrzucona przez drzwi frontowe człowieczeństwa, powróciła bardzo gwałtownie tylnymi drzwiami przez zaburzenia ekonomiczne, przez gwałtowne pogorszenie życia ludności, przez wzmożone poczucie własnej, ludzkiej, osobowej godności uzyskanej z życia religijnego. A życie religijne było traktowane przez wielu jako ucieczka od polityki, jako szukanie sensu bycia człowiekiem w bezsensie społecznym, na który nie widziano już skutecznych środków zaradczych.
 
Przykładem takiego powrócenia wzmocnionej polityki do życia poszczególnych ludzi stały się strajki w Polsce, gdy najpierw o polityce w ogóle nie było mowy, a jedynie jawiły się postulaty poprawy sytuacji ekonomicznej społeczeństwa, albowiem margines ludzkiej wytrzymałości został przekroczony. Ale rzecz dziwna, ci sami strajkujący robotnicy, afirmujący polityczny stan rzeczy, uświadomili sobie, że sama poprawa ekonomiczna, że szacunek dla pracy, szacunek dla człowieka nie jest możliwy w oderwaniu od spraw czysto politycznych. Stąd samorzutnie wyrosło hasło „nie ma chleba bez wolności”. Wolność przede wszystkim przejawia się w możliwości niezależnego myślenia, możliwości sprawdzalnego formowania myśli w postaci słowa pisanego. Stąd spontaniczny postulat polityczny ograniczenia cenzury, albowiem człowiek niemający możności wypowiedzenia się, nie ma możności ostrego sformułowania swej myśli; a człowiek, który nie ma możności myślenia sprawdzalnego, przestaje być w istotnym momencie człowiekiem. Wraz z postulatem ograniczenia cenzury pojawił się postulat konieczności wolnego zrzeszania się, by stworzyć grupę samoobrony człowieka z jednej strony i zarazem grupę nacisku z drugiej strony. I tak polityka ogarnęła wszystkich: od robotników, poprzez inteligencję aż do chłopów jako głównych producentów chleba i żywicieli społeczeństwa. 

Dziwne, że społeczeństwo, które świadomie odcinało się od polityki, potem – nolens volens – zaczęło intensywnie politykować, rozumiejąc, że sprawa uprawiania polityki jest sprawą bycia po prostu człowiekiem. A nikt człowieka nie może zwolnić z bycia człowiekiem. Tak zatem na gruncie czysto ekonomicznym z jednej strony i religijnym z drugiej, zrodziła się konieczność politykowania dla chrześcijańskiego narodu.

 
Mieczysław A. Krąpiec OP    
 
poprzednia  1 2 3
 



Pełna wersja katolik.pl