logo
Wtorek, 07 lipca 2020 r.
imieniny:
Estery, Kiry, Rudolfa, Ralfa, Rogera, Klaudiusza – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
Krzysztof Koehler
Nie jesteśmy sami (cz.1)
Fronda


Poza tym fala nieustającego kaznodziejstwa, ogromnej, nieporównywalnej z innym okresem spuścizny piśmiennictwa religijnego, które zalegało nie tylko półki wydawnicze, ale też stragany jarmarczne, miejsca pielgrzymkowe. Zatem więc ogromna praca pokoleń ludzi tworzących, wydających i czytających tę literaturę.
 
Po trzecie kwestia, szczególnie w wieku XVIII ważna: koronacje cudownych obrazów zapoczątkowane w 1717 roku koronacją obrazu NMP w Częstochowie, a potem lawinowo: 1723 - Kodeń nad Bugiem, 1724 - Sokal, 1727 - Podkamień i tak dalej rok po roku, aż do dzisiaj, niezmiennie, zawsze tak samo. A każda koronacja to zjazd tysięcy pielgrzymów, to tłoczone w różnych materiałach medaliki z cudowną figurą bądź obrazem, to wydawnictwa okazjonalne związane z uroczystością (kazania, relacje wierszowane i niewierszowane, mowy, gratulatoria itd.)
 
Pomijając teologiczne znaczenie koronacji, z każdą z nich wiązały się śluby, posty, jałmużny, a przede wszystkim każda z nich była świętem lokalnej społeczności w pierwszej linii, brało w niej udział wojsko, huczały działa i przez wiele dni ucztowano, radując się świętem.
 
Albo i też pogrzeby, owe setki zakonników, dziesiątki księży, wielkie przygotowania kuchenne i duchowe, niesamowitych rozmiarów castra doloris, bramy, dekoracje, drapowanie kościołów, epitafia, kruszenie kopii, uczty, mowy, mowy, mowy, cały wielki wysiłek finansowy i życiowy...
 
Ale to jeszcze nie wszystko. Pomijam tu gorące istnienie modliwty, bractw, stowarzyszeń, pomijam też święta związane z rokiem liturgicznym Kościoła, pomijam obyczaje domowe związane z pobożnością (a były jakieś inne? poza ślubami, imieninami, chrztami, zgonami, śniadaniami postnymi i mięsopustymi?).
 
Jasne jest, że można we wszystkich tych działaniach doszukać się pustki i pozy, wyrzucać naszym przodkom brak religijności głębokiej, wszystko nazywając religijnością naiwną, instytucjonalną, pozorną. Można oskarżać Sarmatów o prostactwo duchowe, ale gdy tylko przestaniemy patrzeć na to, co było, z wyżyn pychy naszych żałosnych czasów, przecież równie dobrze można zobaczyć (i tak samo wyraźnie) właściwie coś przeciwnego: zanurzenie całej aktywności człowieczej w religii, w odniesieniach metafizycznych. Nazwijmy jeszcze tylko tę aktywność pracą wokół "wybraństwa" i obejrzyjmy sobie katalog specyficznych miejsc w Rzeczypospolitej:
 
"Sławny jest Loret w sąmsiedztwie Ankony,
Stawne Monserrat blisko Barciniony,
Asprykol, Halle, sławna Polska ową
Jej Częstochową.
Piękna w Sokalu, w Leżajsku cudowną
Słynie dobrocią w Bochniej niewymowną:
Chełm, Żyrowice, Skąpe i Pajęczne
Łaski Jej wdzięczne.
Jarosław, Tuchów, Troki, Myślenice,
Podkamień, Klewań, Zdziesz i Piotkowice,
Co rozdzierają uwikłanych w sidle
Czartowskim - Gidle.
Piasku, o Piasku, któryś od północy
Jest krakowskiemu miastu na pomocy,
Twe wota wdzięcznych, kto zliczy śluby
Pilen rachuby.
Widząc cudownych miejsc w Polsce gromadę
Z takieju przyczyny wprzód Studziannę kładę:
Tu w zaszczyt obóz toczy nam widomy,
Tam - modlitw domu
."
 
Kochowskiemu chodzi o to, że we wsi Studzianna około roku 1660 obraz Św. Rodziny zaczął słynąć cudami. W roku 1671 prymas Prażmowski potwierdził cudowność obrazu i w ten sposób Rzeczypospolitej przybył kolejny ważny strategicznie element obrony wschodnich rubieży potężnego Królestwa:
 
"W Studzianny zaś jest fortecą warowną,
Basztą Dawida i twierdzą duchowną,
Arsenał, w którym na obrony twoje
Masz Polsko zbroje.
Bramą jest na wschód słońca wystawioną
l mocną wieżą, za której obroną
Od pogan Polska niewzruszenie wiecznie,
Stoi beśpiecznie.
Ten antemurał Sarmacyjej dany,
Przez brzydkie nigdy nie zwalczon pogany
."
 
 
 
 



Pełna wersja katolik.pl