logo
Sobota, 07 grudnia 2019 r.
imieniny:
Ambrożego, Marcina, Sobiesława – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
ks. Mieczysław Piotrowski TChr.
Najważniejszy moment życia na ziemi
Miłujcie się!
fot. Ann Savchenko | Unsplash (cc)


Pan Bóg w Piśmie Świętym uświadamia nam, że na ziemi żyjemy tylko jeden raz: „Postanowione ludziom raz umrzeć, a potem sąd” (Hbr 9,27). Śmierć jest najważniejszym momentem naszego życia na ziemi.
 
„Nie zapominaj, że nie ma powrotu” (Syr 38,21; por. Hi 16,22)
 
Pan Bóg nam uświadamia, że nasze życie jest jedno i że jest ono niepowtarzalne, a człowiek umiera tylko jeden raz. Natomiast twierdzenie o istnieniu reinkarnacji jest podstępną pokusą złego ducha, który pragnie, aby ludzie zaczęli bagatelizować konsekwencje swoich grzechów i przestali wierzyć w objawioną przez Boga prawdę o niepowtarzalności ludzkiego życia na ziemi. To, czego naucza Jezus w Kościele na temat reinkarnacji, jest jednoznaczne: „»Gdy zakończy się »jeden jedyny bieg naszego ziemskiego żywota« (Sobór Watykański II, Lumen gentium, 48), nie wrócimy już do kolejnego życia ziemskiego. »Postanowione ludziom raz umrzeć« (Hbr 9,27); Po śmierci nie ma »reinkarnacji«” (KKK 1013).
 
Każdy, kto wierzy w reinkarnację, daje świadectwo o swojej naiwności i ignorancji religijnej, a przede wszystkim przestaje być chrześcijaninem, gdyż odrzuca przez to naukę Chrystusa. Idzie „za filozofią będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie” (Kol 2,8).
 
Pan Bóg pragnie, aby nasze ziemskie życie, które jest jedyne i niepowtarzalne, było czasem dojrzewania do miłości, do nieba. Podczas życia na ziemi uczestniczymy w dramatycznym zmaganiu się dobra ze złem. Możemy wybierać dobro lub zło, opowiadać się za Chrystusem lub przeciwko Niemu. Te wybory zadecydują o tym, czy po swojej śmierci człowiek osiągnie wieczne szczęście w niebie, czy też przerażającą wieczność piekła.
 
Będzie sąd
 
Kulminacyjnym momentem naszego życia na ziemi jest śmierć. Wtedy rozstrzygnie się nasza wieczność: zbawienie albo potępienie. Dla każdego z nas nasza śmierć będzie swojego rodzaju końcem świata. Wtedy to spotkamy Chrystusa twarzą w twarz i odbędzie się nad nami sąd.
 
W świetle nieskończonego Bożego miłosierdzia poznamy całą prawdę o sobie, wszystkie swoje dobre i złe czyny. Jedynym kryterium sądu w chwili śmierci człowieka jest miłość. Usłyszymy słowa Chrystusa: „Wszystko, co uczyniliście jednemu z tych braci moich najmniejszych, Mnieście uczynili. […] Wszystko, czego nie uczyniliście jednemu z tych najmniejszych, tegoście i Mnie nie uczynili”. „I pójdą ci na mękę wieczną, sprawiedliwi zaś do życia wiecznego” (Mt 25,40.45-46).
 
Będzie to moment nieopisanego szczęścia dla ludzi, którzy szli drogą przykazań miłości Boga i bliźniego. Natomiast przerażenie ogarnie tych, którzy wzgardzili miłością Boga i bliźniego, wybrali egoizm, żyjąc tak, jakby Bóg nie istniał. Pismo Święte ostrzega: „Nie łudźcie się: Bóg nie dozwoli z siebie szydzić. A co człowiek sieje, to żąć będzie: kto sieje w ciele swoim, jako plon ciała zbierze zagładę; kto sieje w duchu, jako plon ducha zbierze życie wieczne” (Ga 6,7-8).
 
Pan Jezus mówi: „Kto gardzi Mną i nie przyjmuje słów moich, ten ma swego sędziego: słowo, które powiedziałem, ono to będzie go sądzić w dniu ostatecznym” (J 12,48).
 
Stojąc w chwili śmierci w obliczu Zbawiciela, będziemy musieli podjąć decyzję przyjęcia lub odrzucenia Jego miłosierdzia. Jest to ostateczny wybór, który będzie miał konsekwencje na całą wieczność, ale jest on uwarunkowany historią całego ziemskiego życia człowieka. W Piśmie Świętym czytamy, że Bóg zostawił człowieka „własnej mocy rozstrzygania. Jeżeli zechcesz, zachowasz przykazania… Położył przed tobą ogień i wodę, co zechcesz, po to wyciągniesz rękę. Przed ludźmi życie i śmierć, co ci się podoba, to będzie ci dane” (Syr 15,14-17).
 
Trzeba pamiętać, że świadomie i dobrowolnie popełniane grzechy niszczą w człowieku zdolność do miłości oraz pogłębiają egoizm. Zatwardziałość w grzechu, nieustanne odrzucanie i pogarda Bożego miłosierdzia mogą w ciągu ziemskiego życia do tego stopnia zniszczyć człowieka, że stanie się on absolutnym egoistą, który będzie kochał siebie miłością posuniętą aż do nienawiści Boga. Taki człowiek w chwili śmierci z nienawiścią odrzuci miłość Chrystusa.
 
Niebo, czyściec, piekło
 
Pan Jezus wyjaśnia, na czym polega sąd w chwili śmierci: „Sąd polega na tym, że światło przyszło na świat, lecz ludzie bardziej umiłowali ciemność aniżeli światło: bo złe były ich uczynki. Każdy bowiem, kto się dopuszcza nieprawości, nienawidzi światła i nie zbliża się do światła, aby nie potępiono jego uczynków. Kto spełnia wymagania prawdy, zbliża się do światła, aby się okazało, że jego uczynki są dokonane w Bogu” (J 3,19-21).
 
Dla człowieka czystego serca, który w pełni dojrzał do miłości, moment spotkania z Chrystusem w chwili śmierci będzie doświadczeniem ekstazy szczęścia, wejściem w rzeczywistość nieba, aby stać się uczestnikiem Boskiej natury (por. 1 P 1,4). Święta Faustyna próbowała ludzkimi słowami opisać rzeczywistość nieba: „Dziś w duchu byłam w niebie i oglądałam te niepojęte piękności i szczęście, jakie nas czeka po śmierci. […] widziałam, jak wielkie jest szczęście w Bogu, które się rozlewa na wszystkie stworzenia, uszczęśliwiając je, i wraca do Źródła wszelka chwała i cześć z uszczęśliwienia, i wchodzą w głębie Boże, kontemplują życie wewnętrzne Boga: Ojca, Syna i Ducha Świętego, którego nigdy ani pojmą, ani zgłębią.
 
To Źródło szczęścia jest niezmienne w istocie swojej, lecz zawsze nowe, tryskające uszczęśliwieniem wszelkiego stworzenia. Rozumiem teraz św. Pawła, który powiedział: »Ani oko nie widziało, ani ucho nie słyszało, ani weszło w serce człowieka, co Bóg nagotował tym, którzy Go miłują«” (Dz. 777).
 
Jeżeli w człowieku w chwili śmierci będzie przynajmniej minimalna zdolność przyjęcia miłości Chrystusa, wówczas będzie on zbawiony, ale po bolesnym procesie oczyszczania i dojrzewania do miłości w czyśćcu.
 
Natomiast ktoś, kto przez świadomie popełniane grzechy zniszczył w sobie zdolność do miłości i stał się absolutnym egoistą, wtedy jest przepełniony nienawiścią do Boga. Absolutny egoista w momencie sądu w chwili śmierci będzie nienawidził miłości Boga i dlatego odrzuci Jego miłosierdzie, wybierając wieczność piekła. Jest to stan grzechu przeciw Duchowi Świętemu (Łk 12,10), który wyraża się w tym, że człowiek „broni rzekomego prawa do trwania w złu, we wszystkich innych grzechach, i który w ten sposób odrzuca odkupienie” (św. Jan Paweł II, Dominum et Vivificantem, 46).
 
Święty Jan Paweł II stwierdził, że piekło „jest ostateczną konsekwencją samego grzechu, który obraca się przeciwko temu, który go popełnia. Jest to sytuacja, w której ostatecznie się znajduje ten, kto odrzuca miłosierdzie Ojca, nawet w ostatnim momencie swojego życia. […]
 
Bóg jest Ojcem nieskończenie dobrym i miłosiernym. Jednakże człowiek, wezwany do odpowiedzenia Mu w sposób całkowicie wolny, może, niestety, wybrać definitywne odrzucenie Jego miłości i Jego przebaczenia, wykluczając się w ten sposób na zawsze z radosnej komunii z Bogiem” (audiencja, 28 lipca 1999 roku).
 
„Miłosierdzie Boże – pisze św. Faustyna – dosięga nieraz grzesznika w ostatniej chwili, w sposób dziwny i tajemniczy. Na zewnątrz widzimy, jakoby wszystko było stracone, lecz nie tak jest; dusza, oświecona promieniem silnej łaski Bożej ostatecznej, zwraca się do Boga w ostatnim momencie z taką siłą miłości, że w jednej chwili otrzymuje od Boga [przebaczenie] i win, kar […].
 
O, jak niezbadane jest miłosierdzie Boże. Ale, o zgrozo – są też dusze, które dobrowolnie i świadomie tę łaskę odrzucają i nią gardzą. Chociaż już w samym skonaniu, Bóg miłosierny daje duszy ten moment jasny wewnętrzny, że jeżeli dusza chce, ma możność wrócić do Boga. Lecz nieraz u dusz jest zatwardziałość tak wielka, że świadomie wybierają piekło; udaremnią wszystkie modlitwy, jakie inne dusze za nimi do Boga zanoszą, i nawet same wysiłki Boże…” (Dz. 1698).
 
Święta Faustyna pisze: „tylko dla tej duszy zatracenie, która chce się zatracić, bo kto pragnie zbawienia, dla tego jest morze niewyczerpane miłosierdzia Pańskiego” (Dz. 631).
 
Matka Boża, zatroskana o wieczne zbawienie swoich dzieci, objawiając się w różnych miejscach na kuli ziemskiej, wzywa do nawrócenia; prosi, aby ludzie odwrócili się od grzechów i nie gotowali sobie zguby własnymi rękami (por. Mdr 1,12).
 
Prosi, aby z całą swoją grzesznością i słabością przychodzić do Jezusa, który w sakramencie pokuty dokonuje cudu przebaczenia wszystkich grzechów, a w Eucharystii daje siebie samego, dar życia wiecznego, przedsmak radości zbawionych w niebie.
 
„Kiedy się zbliżasz do spowiedzi – mówił Jezus św. Faustynie – wiedz o tym, że Ja sam w konfesjonale czekam na ciebie, zasłaniam się tylko kapłanem, lecz sam działam w duszy. Tu nędza duszy spotyka się z Bogiem miłosierdzia.
 
Powiedz duszom, że z tego źródła miłosierdzia dusze czerpią łaski jedynie naczyniem ufności. Jeżeli ufność ich będzie wielka, hojności Mojej nie ma granic. Strumienie Mej łaski zalewają dusze pokorne. Pyszni są zawsze w ubóstwie i nędzy, gdyż łaska Moja odwraca się od nich do dusz pokornych” (Dz. 1602).
 
ks. Mieczysław Piotrowski
Miłujcie się! | kwiecień 2019 
 
 



Pełna wersja katolik.pl