logo
Sobota, 04 kwietnia 2020 r.
imieniny:
Benedykta, Izodora, Wacława – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
O. Leon Knabit OSB
Modlitwa
Poważne sprawy - poważne odpowiedzi


Ojca Leona słów kilka:



Zaczynać każdego dnia od nowa

Często spotykam się z pytaniem ludzi: czym dla Ojca jest modlitwa? Ludzie, zwłaszcza kiedy odwiedzają klasztor, widzą modlącego się mnicha lub uczestniczą w naszych modlitwach wspólnotowych – w Tyńcu pięć razy dziennie, mają prawo zadawać takie pytania.

Wówczas mówię bardzo pokornie, na ile mnie stać, że modlitwa jest dla mnie ciągłym wyzwaniem. Nie mogę powiedzieć, że już sobie poradziłem z modlitwą, że już wiem, że już umiem się modlić. Wydaje mi się, że każdego dnia  ciągle zaczynam od nowa.

Oczywiście, kiedy popatrzy się na moje życie kapłańskie (już prawie 57 lat – ile odprawionych Mszy Świętych, ile odmówionego brewiarza czyli modlitwy liturgicznej, ile różańców, adoracji i rozmaitych innych tzw. ćwiczeń pobożnych). To jest imponujące, ale czy to "przeżarło" duszę do samego dna? Czy to ją całkowicie przemieniło? Czy to nie było tylko obowiązkiem, który leży na człowieku, na kapłanie, na mnichu, którego się podejmuje, który zobowiązuje się pełnić?

Istota modlitwy

To, co jest istotą modlitwy to bycie z Bogiem. Czy to nie jest wciąż w powijakach? Mówi się, że człowiek rodzący się to tabula rasa – (łac.) czysta tablica, na której dopiero sytuacje i inni ludzie, wydarzenia wypisują swoją treść. Ale pod pewnym względem to jest chyba tak, że my codziennie w jakiejś dziedzinie jesteśmy też taką czystą tablicą, bo niemal codziennie spotykamy się z sytuacjami, które nas zaskakują i nie zawsze potrafimy sobie dać z nimi radę.

Lepiej modlić się nawet w sposób niedoskonały – przecież mam nadzieję, ufam, że Pan Bóg te wszystkie modlitwy przyjmuje. Ufam, że to jest nie tylko moje wyjście do Boga, ale również Jego do mnie, bo daje mi łaskę, że trwam, cieszę się, kiedy mogę bez żadnego oporu iść na adorację czy gdy biorę różaniec do ręki.

W przeszłości może było to bardziej traktowane przez mnie jako obowiązek, a dzisiaj powoli staje się to potrzebą serca, świadomością, że jeśli kogoś kocham – to z tym kimś rozmawiam. A jednocześnie sama mowa do Pana Boga, odczytywanie czyichś słów, mówienie swoimi słowami, odmawianie modlitw, które ktoś już wymyślił przedtem (chociaż "Ojcze Nasz" wymyślił sam Pan Jezus, "Zdrowaś Mario" to modlitwa kościoła, zaczerpnięta z Pisma Św.) – to jeszcze nie jest wszystko.

To bycie z Bogiem, komunia, łączność z Nim, doszukanie się swojej duszy, tych więzi, które łączą człowieka z Bogiem przez sam fakt, że został przez Pana Boga stworzony, że w łasce Bożej stał się tym adoptowanym dzieckiem Bożym.  Modlitwa daje przekonanie o bliskim pokrewieństwie duchowym z Bogiem, jeszcze bardziej pogłębionym przez przyjmowanie Komunii Świętej. Papież Benedykt XVI przypomniał, że skoro spożywamy ciało i krew Pana Jezusa to jesteśmy krewnymi Pana Jezusa – dosłownie. I krewnymi między sobą. Czyli to wszystko wpływa na to, żeby wnętrze człowieka przekształcało się. Tak mi się wydaje.

Droga do Pana Boga

Nie chcę zniechęcać moich drogich czytelników, którzy mogliby pomyśleć, że cóż, taki mnich, tyle lat w zakonie, od początku normalnego życia zakonnego tj. 1948 rok, kiedy to wstąpiłem do seminarium i on jeszcze ma problemy z modlitwą? To co dopiero my, prości ludzie, którzy nie mamy takiego stażu? No, może Pan Bóg patrzy na to trochę inaczej.

Wiadomo, że każdy człowiek ma swoją drogę do Pana Boga i jeśli rozumie o co chodzi – a chodzi o nawiązanie więzi, bez względu na to, czy będzie to poprzez medytację, rozważanie, rozmyślanie, bycie w obecności Bożej, to każdy ma znaleźć swoją własną drogę do modlitwy. Ktoś ładnie powiedział, że mamy się modlić tak, jak potrafimy, a nie tak, jak nie potrafimy.

Bardzo często człowiek może naczytać się rozmaitych książek o modlitwie i wciąż nie jest zadowolony, że nie modli się tak jak książka wskazywała. A tymczasem książki – nawet dobre i zacne – to tylko materiał do tego, żeby odnaleźć swoją drogę do kontaktu z Panem Bogiem. Jeśli Pana Boga stać na to żeby stworzyć miliardy płatków śniegu – z których każdy jest inny, miliardy listków na drzewach – każdy inny, miliardy ludzi – każdy inny (nawet bliźnięta), to stać i człowieka na to, żeby spośród wielu dróg odnaleźć tę swoją. I szukanie Boga jest m.in. szukaniem sposobu – swojego własnego, na kontakt z Bogiem, który zdarza się, że jest trudny.

Można życzyć nam wszystkim, znajdującym się po obu stronach ołtarza, żeby nasza modlitwa  (daj Boże coraz bardziej szczera i prawdziwa) była przyjemną dla Pana Boga, a jednocześnie z pożytkiem i dla nas i całego Kościoła Świętego. Amen.

 
 



Pełna wersja katolik.pl