logo
Sobota, 07 grudnia 2019 r.
imieniny:
Ambrożego, Marcina, Sobiesława – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
Adam Andrzejewski
Lekarstwo czy pułapka
Apologetyka


Lekarstwo czy pułapka
 
Wiele jest prawd, wiele recept na życie, wiele filozofii, wiele dróg do szczęścia i sukcesu... jednak czy Ty odkryłeś już tę swoją? Czy daje Ci ona spokój i spełnienie? Czy ułatwia podążanie krętymi ścieżkami losu? Czy czujesz się szczęśliwy w życiu, bierzesz z niego to co chcesz, cieszysz się nim? Czy jesteś kreatywny, odnosisz sukcesy zawodowe? Czy dopisuje Ci zdrowie? Czy...
Takich pytań można zadawać wiele. Jeżeli na któreś z nich odpowiesz przecząco, to wiedz, że istnieje uniwersalna recepta, która może pomóc rozwiązać Twoje problemy. Pochodzi ona z dalekich Chin, gdzie kształtowała się przez kilka tysięcy lat. Ta recepta to właśnie feng shui.”
 
Powyższy cytat został zaczerpnięty z jednej z wielu stron internetowych, poświęconych tematyce feng shui. W ostatnich latach dało się zauważyć w Polsce ogromne zainteresowanie tą starożytną chińską sztuką. Na rynku pojawiło się kilkadziesiąt pozycji, prezentujących jej zasady. Niemal wszystkie publikacje pełne są zachwytów nad jej skutecznością, pięknem i nieszkodliwością. A jak jest naprawdę?
 
Naszą prezentację rozpocznijmy od nazwy oraz jej pisowni, która może przybierać różne odmiany: feng shui, Fengshui, czy też spolszczone fengszui. Słowa te w języku chińskim oznaczają wiatr i wodę, natomiast najczęściej spotykana definicja feng shui określa je jako sztukę aranżacji przestrzeni w zgodzie z prawami natury. Ma ona doprowadzić człowieka do szeroko rozumianej harmonii. Może być stosowana zarówno w odniesieniu do najbliższego otoczenia człowieka, jak ogród, dom czy nawet jedno pomieszczenie, ale ma również swoje zastosowanie do projektowania tzw. makroprzestrzeni, czyli całych miast i dzielnic.
 
Ostatnie lata przyniosły ogromny wzrost zainteresowania tematyką feng shui. Na zachodzie staje się ono dominującym trendem, jeśli idzie o projektowanie wnętrz czy budynków. Do najsłynniejszych obiektów, projektowanych według zasad feng shui, należą między innymi: piramida przed Luwrem w Paryżu, wieżowiec Bank of China w Hong Kongu, muzeum Holocaustu w Waszyngtonie, Rock and Roll Hall of Fame w Cleveland, Ohio. Również w Polsce pojawiło się wielu fachowców, którzy za stosownym wynagrodzeniem są gotowi pomóc nam w wyborze działki budowlanej, doradzić odpowiednią kolorystykę domu i zasugerować rozkład pomieszczeń. Firmy, które na to stać, mogą nie tylko według zasad feng shui urządzić swój lokal, ale również wybrać nazwę, zaprojektować logo, wizytówki, strony internetowe, zorganizować strukturę przepływu dokumentów oraz podział kompetencji wśród pracowników. Coraz więcej przedsiębiorstw zaczyna z takich usług korzystać – szczyci się tym m.in. jedna z sieci stacji benzynowych: „Nowe logo firmy, zaprojektowane przez ekspertów feng shui, symbolizuje rozwój firmy oraz jest wyrazem energii we wszystkich jej postaciach, jasności, harmonii, równowagi oraz witalności - wartości, z którymi firma się identyfikuje, oraz które są determinantami jej dalszego rozwoju” – czytamy na jej stronie internetowej. Z kolei jedna z ogólnopolskich stacji radiowych wydała znaczną kwotę na projekt nowego logo, wykonany aż w Londynie. Motywem przewodnim logo jest wznosząca się ukośnie ku górze linia, która miała zapewne obrazować i stymulować dynamiczny rozwój radia. Chyba jednak projektanci nie spisali się najlepiej, skoro w krótkim czasie po wprowadzeniu nowego znaku firmowego, z rozgłośni odeszło 20 pracowników. Czyżby chybiona inwestycja? A dodajmy, że usługi z dziedziny feng shui do tanich nie należą. Przykładowo: za dwugodzinną konsultację, dotyczącą urządzenia mieszkania w bloku, zapłacimy ok. 500-800 złotych, w zależności od firmy, która ją robi i wielkości mieszkania. Od razu zastrzegam, że konsultacja nie obejmuje szczegółowego projektu wnętrza ani rozkładu pomieszczeń. To tylko zbiór sugestii, poparty wykresami. Dopiero na ich podstawie architekt zaproponuje konkretne rozwiązania – a to już kolejny wydatek. Projekt wizytówki to koszt rzędu 2500 złotych. Można też zapisać się na różnego rodzaju kursy – ich cena waha się zwykle w granicach kilkuset złotych, czas trwania najczęściej obejmuje weekendy (choć proponuje się też studia o dłuższym czasie trwania – np. dwuletnie).
 
Rosnące zainteresowanie feng shui powoduje, że konkurencja w tej dziedzinie stale wzrasta. Mówi się nawet o różnych szkołach feng shui. Elita to oczywiście ci, którzy swą wiedzę zdobywali w Chinach, pod kierunkiem tamtejszych mistrzów. O tych, którzy kończyli zwykłe, krajowe kursy, mówią z lekkim uśmieszkiem. Według nich, większość publikacji propaguje tzw. „szkołę intuicyjną”. Dla nich to tylko „zwykłe New Age”. Ich zdaniem, prawdziwe feng shui to poważna wiedza, gdzie nie ma miejsca na żadną intuicję.
 
W tym miejscu trzeba postawić sobie pytanie: na ile ta „poważna wiedza” jest rzeczywiście w stanie zagwarantować nam szczęście i jaką cenę naprawdę przyjdzie za to zapłacić? Czy rzeczywiście jest tak wspaniałym lekarstwem na wszystkie nasze bolączki? Czy faktycznie jest tylko zgodną z kanonami estetyki niewinną sztuką projektowania otoczenia?
 
Wszystkie podręczniki feng shui podkreślają, że nie można jej sprowadzać tylko do sztuki projektowania domów czy ogrodów. Wyrasta ona z liczącej kilka tysięcy lat kultury chińskiej, opartej na religijnych zasadach uniwersalizmu. Religia ta ma dwie podstawowe odmiany: konfucjanizm i taoizm.
 
W uniwersalizmie odstawową prawdą, dotyczącą pochodzenia świata jest istnienie dwóch pierwiastków: Jin i Jang. W wyniku ich połączenia powstał cały Wszechświat.
 
Jin to strona żeńska, a Jang - męska. Jedna nie może funkcjonować bez drugiej, obydwie zawierają w sobie cząstkę przeciwną. Są w bezustannym ruchu i dążą do osiągnięcia pełnej harmonii i równowagi.
 
Z Jin i Jang wywodzi się pięć podstawowych żywiołów, czyli ogień, woda, ziemia, metal i drewno. Żywioły to zasadnicze rodzaje energii, które kryją się za widocznym światem fizycznym. Nie można ich utożsamiać z konkretnymi przedmiotami; żywioł ognia nie jest równoznaczny z płomieniem. Na dobrą sprawę, wyraz „żywioły” można by zastąpić wyrażeniem „elementy ruchu”, gdyż poprzez cykle tworzenia i destrukcji, wchodzą one ze sobą w ciągłe reakcje.
 
Innym pojęciem, z którym spotkamy się w podręcznikach feng shui, jest kosmiczna energia Chi, czyli malutkie cząsteczki, powstające z interakcji promieni słonecznych i kosmicznego promieniowania planet. Do tego dochodzi jeszcze Bagua, czyli podział świata na 8 kierunków (sfer) życia, trygramy, kompas Lo-Pan i wiele innych, „specjalistycznych” pojęć.
 
Uniwersalizm chiński został przez religioznawców zaliczony do religii kosmocentrycznych. W religiach tych człowiek jest cząstką Kosmosu. Musi ciągle dążyć do pełnej harmonii z wszechświatem, a osiąga ją przez podporządkowanie się cyklom świata przyrody. Odnajduje Boga w otaczającym świecie, w cykliczności zjawisk, pór roku, faz Księżyca. Jednak ten Bóg nie jest osobą. Nie można wejść z Nim w relację ja-ty, tak bardzo typową dla chrześcijaństwa. Dusza ludzka może tylko szukać oświecenia. Osiąga je dzięki pomocy mędrców – duchowych przewodników. Nie ma tu jednak miejsca na Boże Objawienie czy łaskę – jest tylko czysto ludzki wysiłek, zmierzający do wniknięcia w głąb siebie, na dno swego serca, gdzie spotyka się jedynie pustkę i nicość. Tak więc zbawia nas nie Bóg, który kocha człowieka, lecz pewna wiedza, którą jesteśmy w stanie osiągnąć sami. W uniwersalizmie nie istnieje pojęcie stworzenia świata przez Boga. Świat i człowiek wypływają, emanują z jakiegoś bliżej nieokreślonego, boskiego pierwiastka. Pozostają przy tym nadal jego częścią. Nie ma tu miejsca dla Boga, który stwarza świat, pozostając jednocześnie ponad światem – a zarazem wchodzi najpełniej w historię świata w osobie Jezusa Chrystusa. Nie ma miejsca na zjednoczenie z Bogiem przez łaskę i sakramenty święte. Nie ma miejsca na Bożą Opatrzność. Jest tylko przekonanie, że powodzenie wszelkich naszych zamiarów i przedsięwzięć zależy od dnia, w którym je rozpoczniemy, miejsca, w którym stoi nasz dom oraz działania bliżej nieokreślonych sił.
 
Takie rozumienie Boga, świata i człowieka jest nie do pogodzenia ze światopoglądem chrześcijańskim. Jest to typowy przejaw myślenia magicznego, gdzie stosowanie pewnych określonych praktyk czy zaklęć ma od razu gwarantować skutek. W tej sytuacji Pan Bóg przestaje być potrzebny, co najwyżej może być źródłem jakichś pozytywnych energii, czy duchem opiekuńczym, strzegącym dobytku. Elementem niepożądanym staje się również znak krzyża – wszak prostopadłe przecinanie się linii jest z punktu widzenia zasad feng shui czymś bardzo niekorzystnym.
 
Jak widzimy, feng shui nie jest wcale tak „neutralne”, jak chce się nam to wmówić. Jest ono po prostu elementem zmasowanej ofensywy neopogaństwa, jaką w ostatnich latach możemy zaobserwować. Pozostałe klocki tej układanki to astrologia, czary, wróżbiarstwo, fetyszyzm, zabobony czy też granicząca z kultem popularność Harry'ego Pottera[*]. Układają się one w bardzo logiczną całość. Ta całość to wizja świata bez Boga, rozumianego na sposób chrześcijański: Boga żywego, osobowego, wchodzącego w relację z człowiekiem słabym i grzesznym, który nie jest w stanie sam się zbawić. Ponieważ natura nienawidzi próżni, miejsce Boga w ludzkiej duszy zajmą duchowi mistrzowie. Otoczą oni adepta swą troskliwą opieką, nie pozostawiając miejsca na wolny wybór czy samodzielne myślenie. Wszak nie wystarczy tylko jedna ekspertyza, odpowiednie urządzenie domu czy odbycie kursu – feng shui jest rzeczywistością dynamiczną, ciągle się zmienia. To, co jest dobre w tym roku, wcale nie musi być dobre w roku następnym. Najbezpieczniej jest więc pozostawać pod stałą opieką swego przewodnika. W Chinach znane są przypadki, że mistrz feng shui mieszkał przez wiele lat u jakiejś rodziny, zmuszając jej członków do całkowitego posłuszeństwa. Widzimy więc, że to, co miało dać człowiekowi szczęście i powodzenie, może się stać źródłem zniewolenia. Dlatego zawsze aktualne pozostaje dla nas ostrzeżenie św. Pawła Apostoła: „Baczcie, aby kto was nie zagarnął w niewolę przez tę filozofię będącą czczym oszustwem, opartą na ludzkiej tylko tradycji, na żywiołach świata, a nie na Chrystusie.(...) Przepisy te mają pozór mądrości dzięki kultowi własnego pomysłu, uniżaniu siebie i nieoszczędzaniu ciała, nie dzięki okazywaniu jakiejś wyrozumiałości dla zaspokojenia ciała /grzesznego/” (Kol 2,8.23). Tylko od nas zależy, czy im ulegniemy – ale trzeba pamiętać, że stanie się to kosztem naszej wolności Dzieci Bożych. Wolności, ku której „wyswobodził nas Chrystus” (por. Ga 5,1) i za którą zapłacił swoją Krwią.
 
Adam Andrzejewski
 
-------
 
[*] Popularność książek pani Rowling nie jest żadną niespodzianką. Podobną popularnością cieszą się książki takich autorów jak Tolkien czy S.C. Lewis. W każdej z nich znajdziemy pewien wymyślony przez autora świat dla ukazania uniwersalnych wartości (np. Opowieści z Narnii, czy Władca pierścieni).
 
 



Pełna wersja katolik.pl