logo
Niedziela, 05 kwietnia 2020 r.
imieniny:
Ireny, Katarzyny, Kleofasa, Wincentego – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
Krzysztof Osuch SJ
Kościół święty i grzeszny - przebaczenie i uzdrowienie
Mateusz.pl
fot. Bee Felten Leidel | Unsplash (cc)


„Idźmy naprzód z nadzieją!”


Trudne czasy1 (podobno takie są wszystkie), w których przyszło nam żyć, wywołują w nas poczucie zagubienia i przygnębienie. Chrystus zlecił swym wyznawcom (inaczej: Kościołowi), by byli światłem dla świata: Wy jesteście światłem świata. Nie może się ukryć miasto położone na górze (Mt 5,14). „Książe ciemności” czyni wiele, by wyeliminować to Światło, a przynajmniej, by je osłabić. Winniśmy modlić się i czuwać, by nie ulec pokusie i grzechowi; i by trwając w grzechu nie utrudnić ludziom dostępu do upragnionego Jezusowego Królestwa Prawdy, Sprawiedliwości i Miłości.

 

Już na dobre weszliśmy w nowe tysiąclecie; aktualne pozostaje pełne obawy pytanie, czy bezcenne światło Ewangelii potrafimy skutecznie przekazać kolejnym pokoleniom. Czy nie zawiedziemy Chrystusa i ludzi, którzy mają prawo do naszego rzetelnego świadectwa o światłości prawdziwej, która oświeca każdego człowieka, gdy na świat przychodzi? (J 1, 9).

 

– W obliczu przepowiedzianych przez Chrystusa zagrożeń i wielkich prób (mających nasilić się pod koniec ludzkich dziejów2 oraz nieznanych pułapek Jan Paweł II (jeszcze nie tak dawno) konsekwentnie wprowadzał wiernych Kościoła we wspaniałe horyzonty wiary. I zachęcał, by mimo wszystko ufnie patrzeć w przyszłość, licząc na Chrystusa.

 

„Idźmy naprzód z nadzieją! Nowe tysiąclecie otwiera się przed Kościołem niczym rozległy ocean, na który mamy wypłynąć, licząc na pomoc Chrystusa. Syn Boży, który z miłości do człowieka przyszedł na świat dwa tysiące lat temu, także dzisiaj prowadzi swoje dzieło: musimy mieć przenikliwy wzrok, aby je dostrzec, a nade wszystko wielkie serce, abyśmy sami stawali się jego narzędziami. Czyż nie po to właśnie obchodziliśmy Rok Jubileuszowy, aby na nowo zaczerpnąć z tego żywego źródła naszej nadziei? Dzisiaj Chrystus, którego kontemplujemy i miłujemy, znów wzywa nas, byśmy wyruszyli w drogę: „Idźcie więc i nauczajcie wszystkie narody, udzielając im chrztu w imię Ojca i Syna, i Ducha Świętego” (Mt 28, 19), (Novo Millenio Ineunte nr 58, odtąd: NMI).

 

Ocean problemów, zadań i trudności


Ocean problemów, zadań i trudności nie powinien nas przerażać, ponieważ jest z nami Jezus Chrystus. Nie koncentrujmy się na tym, co trudne i co przerasta nasze słabe siły. Raczej wpatrujmy się w moc Chrystusa Zmartwychwstałego. Wpatrujmy się w niezgłębione bogactwa Tajemnicy Jezusa Chrystusa (por. Ef 3,8), aby mieć odwagę do podjęcia misji i moc do konfrontacji z apokaliptycznymi bestiami.

 

Nasuwa się jednak pytanie: co konkretnie winniśmy czynić, by działać mocą Chrystusa i by nie przeraziła nas ani nasza ludzka słabość, ani wrogość przeciwników Boga?

 

– Ojciec Święty odpowiada, że trzeba przede wszystkim kontemplować Oblicze Chrystusa. To wspaniałe Oblicze możemy kontemplować w Eucharystii, w Słowie Bożym, w czasie wszelkiej modlitwy, a także otwierając się na uzdrawiającą moc sakramentu pojednania.

 

Ojciec Święty podkreśla też ogromne znaczenie przebaczenia i oczyszczenia pamięci (por. NMI 6). „Abyśmy mogli wnikać w tajemnicę czystszymi oczyma, w Roku Jubileuszowym silny akcent położony został na prośbę o przebaczenie. Dotyczyła ona nie tylko poszczególnych ludzi, którzy zastanawiali się nad własnym życiem, aby błagać o miłosierdzie i dar specjalnego odpustu, ale także całego Kościoła, który pragnął przypomnieć sobie wszystkie niewierności, jakimi w ciągu wieków wielu jego synów skaziło oblicze Oblubienicy Chrystusa. Do tego rachunku sumienia przygotowywaliśmy się od dawna, świadomi, że skoro do Kościoła należą także grzesznicy, to jest on «święty i zarazem ciągle potrzebujący oczyszczenia»3. Konferencje naukowe pomogły nam skupić uwagę na zjawiskach z minionych dwóch tysiącleci, w których ewangeliczny duch nie zawsze jaśniał pełnym blaskiem. Nie sposób zapomnieć przejmującej Liturgii z 12 marca 2000 r., podczas której ja sam, wpatrując się w Bazylice Świętego Piotra w wizerunek Ukrzyżowanego, w imieniu Kościoła prosiłem o przebaczenie za grzechy wszystkich jego dzieci. To «oczyszczenie pamięci» dodało nam sił w drodze ku przyszłości i zarazem sprawiło, że z większą pokorą i czujnością przeżywamy naszą wierność Ewangelii” (NMI 6; podkreśl. – OK).

 

– Pewne wydarzenia są wprawdzie jednorazowe i niepowtarzalne, jednak, jak sugeruje to Jan Paweł II, „wszystko, co wydarzyło się na naszych oczach, wymaga ponownego przemyślenia i w pewnym sensie odczytania, abyśmy mogli usłyszeć, co Duch powiedział do Kościołów w ciągu tego roku tak bogatego w przeżycia (por. Ap 2,7.11.17 i in.)” (NMI 2).

 

Rzym. Prosimy o przebaczenie i przebaczamy


Przebieg Liturgii w Dniu Przebaczenia, a zwłaszcza treść modlitw, uświadamia nam tę najważniejszą prawdę, że oczyszczenie pamięci Kościoła dokonuje się w obliczu Miłosiernego Boga. To Bóg nas rozgrzesza i oczyszcza, jednak z naszej strony potrzebne jest przyznanie się do uczynionego zła i prośba o przebaczenie. Cały ten proces, w swej głębi, jest dziełem Ducha Świętego. Zatem Jego prosimy, by „natchnął nas do wyznania grzechów i do skruchy, aby nasz ból był świadomy i głęboki, oraz byśmy dokonali prawdziwego «oczyszczenia pamięci», uznając z pokorą winy przeszłości, i weszli na drogę szczerego nawrócenia”4. Trzeba też uznać zgodnie z prawdą, że Kościół „w każdej epoce gromadzi w swojej wspólnocie wiernych promieniejących świętością”, ale i takich, którzy okazując Bogu „nieposłuszeństwo zaprzeczają wyznawanej wierze i świętej Ewangelii”.

 

Nikomu nie jest łatwo przyznawać się do swoich błędów.

 

Także Kościół, jako święty świętością Chrystusa i jednocześnie grzeszny grzesznością Jego członków, przebył trudną drogę zmagań i dyskusji, by w końcu w Roku Wielkiego Jubileuszu uroczyście wyznać, że „w niektórych epokach dziejów chrześcijanie przyzwalali czasem na praktykę nietolerancji i nie kierowali się największym przykazaniem miłości, oszpecając przez to oblicze Kościoła” (JP II). Ojciec Święty wyraził też „postanowienie, aby szukać prawdy i krzewić ją łagodnie i z miłością, w przekonaniu, że prawda nie inaczej się narzuca, jak tylko mocą samej prawdy”.

 

Jan Paweł II na wiele lat przed wielkim Jubileuszem miał jasną świadomość, iż trzeba doprowadzić Kościół do tego, co wydarzyło się w Liturgii z 13 marca 2000 roku. Ewangeliczną motywację wyznania win Kościoła obszernie przedstawił on w Tertio Millennio Adveniente (1994), pisząc m. in. te słowa: „Kościół nie może przekroczyć progu nowego tysiąclecia, nie przynaglając swoich synów do oczyszczenia się przez pokutę z błędów, niewierności, niekonsekwencji i zaniedbań” (TMA, 33).

 

Ojciec Święty po raz pierwszy sygnalizował potrzebę rachunku sumienia w dokumencie „pro memoria”, przesłanym kardynałom na wiosnę 1994: „Kiedy dobiega kresu drugie tysiąclecie chrześcijaństwa, trzeba, by także Kościół z własnej inicjatywy zrewidował mroczne aspekty swojej historii, oceniając je w świetle zasad Ewangelii”5. Zamysł Ojca Świętego został podjęty i zrealizowany. Punktem kulminacyjnym była właśnie Liturgia pokutna z I niedzieli Wielkiego Postu w Roku Jubileuszowym.

 

Wśród wyznanych grzechów nie mogło zabraknąć i tych, „które rozerwały jedność Ciała Chrystusa i zraniły braterską miłość”. Wierzący, nie licząc się z prośbą Jezusa wyrażoną w Wieczerniku, sprzeciwili się „Jego woli, poróżnili się i podzielili, potępiając się wzajemnie i zwalczając”. Pełniejsze objaśnienie tego grzechu znajdujemy w wypowiedzi Ojca św z 25 stycznia 2001 w czasie Liturgii Słowa na zakończenie Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan. „W drugim tysiącleciu doszło między nami do sporów i podziałów, potępialiśmy się wzajemnie i zwalczali. Musimy zapomnieć o cieniach i ranach przeszłości i oczekiwać godziny Boga, który przychodzi (por. Flp 3,13). Oczyszczać pamięć znaczy także budować duchowość komunii (koinonia), na obraz Trójcy, która jest wcieleniem i objawieniem samej istoty Kościoła (por. NMI, 42)”6.

 

W pokutnej liturgii przypomniano również „cierpienia, jakich zaznał Izrael w ciągu dziejów” ze strony chrześcijan. „Bolejemy głęboko – mówił Ojciec Święty – nad postępowaniem tych, którzy w ciągu dziejów przysporzyli cierpień” ludowi przymierza. Wyznanie każdego grzechu było poprzedzone prośbą do Boga. Z treści próśb wynika, że uznanie winy w niektórych dziedzinach może być szczególnie trudne i dlatego trzeba wpierw kontemplować Jezusa i prosić o światło do poznania.

 

Przewodniczący Papieskiej Rady «Iustitia et Pax» tak się modlił: „Módlmy się, aby dzięki kontemplacji Jezusa, naszego Pana i naszego Pokoju, chrześcijanie umieli żałować za słowa i czyny, które podyktowała im nieraz pycha, nienawiść, żądza panowania nad innymi, niechęć do wyznawców innych religii i do słabszych grup społecznych, takich jak imigranci i Cyganie”.

 

Pozostałe wyznane grzechy przypomnijmy najzwięźlej: „Wielokrotnie (...) chrześcijanie sprzeniewierzyli się Ewangelii i ulegając logice przemocy pogwałcili prawa ludów i narodów, okazując pogardę dla ich kultur i tradycji religijnych”. Wspomniano też „wszystkich, których ludzka godność zastała zraniona, a prawa podeptane”. Modlono się „za kobiety tak często poniżane i dyskryminowane”. Wezwano do uznania, „że istnieją formy biernego przyzwolenia, za które winę ponosili również chrześcijanie”. Ojciec Święty wyznał, że czasem równość dzieci Bożych „nie była uznawana, a chrześcijanie stawali się winni postaw, które prowadziły do zepchnięcia innych na margines lub poza nawias społeczeństwa, przyzwalali bowiem na dyskryminację z powodu różnic rasowych albo etnicznych”.

 

W ostatnim wyznaniu przypomniane zostały naruszenia podstawowych praw człowieka. Uczestnicy liturgii zostali wezwani do modlitwy „za wszystkich ludzi na świecie, zwłaszcza za niepełnoletnie ofiary przemocy, za ubogich, odepchniętych, ostatnich; (...) za najbardziej bezbronnych, za dzieci nie narodzone, zabijane w łonie matki, a nawet wykorzystywane do badań eksperymentalnych przez ludzi, którzy nadużyli możliwości, jakie stwarza biotechnologia, i sprzeniewierzyli się celom nauki”. Ojciec Święty, wsłuchując się w wołania wszystkich ubogich, przyznawał w obliczu Boga: „ileż razy także chrześcijanie nie rozpoznali Ciebie w tych, co cierpią głód, pragnienie i nagość, w prześladowanych i uwięzionych, w pozbawionych wszelkiej możliwości samoobrony, zwłaszcza w początkowym okresie życia”. Prosił Boga o przebaczenie dla tych „wszystkich, którzy dopuścili się niesprawiedliwości, pokładając ufność w bogactwie i władzy, a gardząc «maluczkimi»”.

 

Po udzieleniu Błogosławieństwa Apostolskiego, przed rozesłaniem wiernych Ojciec Święty powiedział: „Bracia i siostry, ta liturgia, sprawowana ku czci Bożego miłosierdzia i służąca oczyszczeniu pamięci o tym, jak przez wieki postępowali chrześcijanie, niech wzbudzi w całym Kościele i w każdym z nas wolę wiernej realizacji niezmiennego orędzia Ewangelii: nigdy więcej działań sprzecznych z miłością w służbie prawdy, nigdy więcej zamachów na jedność Kościoła, nigdy więcej poniżania godności narodów, nigdy więcej czynów podyktowanych logiką przemocy, nigdy więcej dyskryminacji, odrzucenia, ucisku, lekceważenia ubogich i najmniejszych”.

 

Gdybyśmy zechcieli głębiej rozumieć, jak umotywowane jest powyższe wyznanie grzechów, to musielibyśmy odnieść się do 70 stronicowego dokumentu Międzynarodowej Komisji Teologicznej, zatytułowanego: Pamięć i pojednanie: Kościół a winy przeszłości. W swojej homilii wygłoszonej 13 marca 2000 Ojciec Święty dziękował wszystkim, którzy przyczynili się do opracowania tego dokumentu.

 

„Jest on bardzo przydatny jako pomoc w prawidłowym zrozumieniu i przedstawieniu autentycznej prośby o przebaczenie, opartej na obiektywnej odpowiedzialności, która jest wspólna wszystkim chrześcijanom jako członkom Mistycznego Ciała i skłania współczesnych wierzących do uznania – obok win własnych – także win dawnych chrześcijan, w świetle wiedzy uzyskanej dzięki wnikliwemu rozeznaniu historycznemu i teologicznemu”. W trakcie homilii Ojciec Święty jeszcze raz pokazywał sens wypowiadanego aktu pokutnego. „«Ze względu na więź, która w Ciele Mistycznym łączy nas z innymi, my wszyscy, choć nie ponosimy osobistej odpowiedzialności i nie pragniemy zastępować sądu Boga, który sam tylko zna ludzkie serca, dźwigamy ciężar błędów i win tych, którzy byli przed nami» (Incarnationis Mysterium, 11). Uznanie błędów przeszłości pozwala uwrażliwić nasze sumienia na współczesne uchybienia, otwierając przed każdym z nas drogę nawrócenia”.

 

Nie chodzi zatem tylko o przeszłość, lecz – i to tym bardziej – o wzięcie na siebie odpowiedzialności za zło występujące dzisiaj. „W obliczu ateizmu, obojętności religijnej, laicyzacji, relatywizmu etycznego, łamania prawa do życia, niewrażliwości na ubóstwo wielu krajów musimy zadawać sobie pytanie, w jakiej mierze i my ponosimy odpowiedzialność. Za cząstkę winy, jaką każdy z nas przez swoje postępowanie ponosi za te przejawy zła, przyczyniając się do oszpecenia oblicza Kościoła, pokornie prosimy o przebaczenie” (Homilia, 12. 3. 2000).

 

„Wyznając nasze winy – mówił Ojciec Święty – jednocześnie wybaczamy innym winy popełnione wobec nas. W ciągu dziejów niezliczeni chrześcijanie znosili szykany, przemoc i prześladowania z powodu swojej wiary. Podobnie jak przebaczyły ofiary tych niesprawiedliwości, tak i my przebaczamy. Dzisiaj i w każdej epoce Kościół stara się oczyszczać pamięć o tych smutnych wydarzeniach z wszelkich uczuć gniewu i pragnienia zemsty. Jubileusz staje się zatem dla wszystkich sprzyjającą sposobnością do głębokiego nawrócenia się na Ewangelię. Z przyjęciem przebaczenia Bożego wiąże się powinność przebaczenia braciom i dążenia do wzajemnego pojednania”.

 

Oczyszczenie pamięci Kościoła w Polsce


Przypomnijmy sobie, co wydarzyło się w Polsce w zakresie oczyszczania pamięci. Każda diecezja przeżywała to na swój sposób. My odnieśmy się do tego, co w dwóch miejscach, w Krakowie 14 maja, a zwłaszcza w Warszawie 20 maja 2000, mówił ksiądz Prymas Józef Glemp. „Wszyscy w naszej sytuacji ziemskiej jesteśmy ludźmi grzesznymi. Nic więc dziwnego, że w Roku Wielkiego Jubileuszu (...) Ojciec Święty wzywa do wyznania grzechów. To, co jest nowością, to wyznanie przewinień w imieniu wspólnoty Kościoła. (...) Za grzech odpowiada grzeszący człowiek i tylko on jest uprawniony do nawrócenia (...). Nie ma odpowiedzialności zbiorowej (...). O ile jednak uczestniczymy w radościach i łaskach Kościoła, to także bierzemy w jakiejś części na siebie jego smutki i przewiny”7.

 

Ksiądz Prymas odnotował też, raczej krytycznie, że „Kościół otrzymuje wiele zachęt, nawet przynagleń, aby wyznał swoje grzechy. Najbardziej tych wyznań i przeprosin oczekują media i dopytują: kiedy i w jakiej formie Kościół, to znaczy duchowieństwo, zacznie publicznie się kajać”. – Niejako w odpowiedzi na wspomniane przynaglenia Ksiądz Prymas wyznał: „za mało i zbyt bojaźliwie mówimy o bolesnych grzechach, jakie panoszą się w naszej ojczyźnie. (...) „Wyznaję winę, tak, nie upomnieliśmy się wystarczająco o poszanowanie praw Bożych roztaczanych z miłością nad ludźmi”.

 

Pełniejsze wyznanie win miało miejsce w Warszawie na Placu Teatralnym, 20 maja 2000. Wypowiedziawszy zastrzeżenie: „Nie powinno się spowiadać z grzechów popełnionych przez inne osoby”, ksiądz Prymas kontynuował: „Nie można jednak pomijać milczeniem zła i ognisk rozniecających zło, które plamią nasze szaty, a my z poplamionymi chodzimy i pozwalamy na ich przyschnięcie.” (...) „Chcemy dziś stanąć przed Bogiem w szczerej prawdzie jako duchowieństwo i wszyscy wierni”8.

 

A oto niektóre z wyznanych grzechów:

 

„Wzbudzam żal za tych duchownych, którzy zagubili miłość do ludzi i rozbudowali własne życie prywatne, skupiając się na wyjazdach lub wygodnych mieszkaniach, zamiast poświęcić cały czas biednym, a zwłaszcza młodzieży.

 

Zagubienie miłości do ludzi przejawiło się niekiedy w lekceważeniu osób innych wyznań lub w tolerowaniu przejawów antysemityzmu.

 

Przepraszam za tych, co nie wypełniają wiernie obowiązków, zwłaszcza duszpasterskich lub nauczycielskich, i zaniedbują nauczania religii.

 

Niech Bóg wybaczy tym, którzy zapominają, że to, co posiadają, jest z Kościoła wzięte i ma Kościołowi służyć. Nieudolne lub dowolne gospodarowanie dobrami Kościoła, o ile przyniosło komuś krzywdę, spotka się z surowym sądem Bożym.

 

Proszę także Boga o przebaczenie tym duchownym, którzy nie zrywają z nałogiem nikotynizmu i szkodzą własnemu zdrowiu. Proszę Boga, aby dopomógł wszystkim wyrwać się z choroby alkoholizmu, szczególnie jednak duchownym, o ile to zagroziło. Niech Bóg da się przeprosić za lekkomyślne popadnięcie w nałóg”.

 

Jeden z katolickich publicystów9 zauważa:

 

„Katalog win i zaniedbań wymienionych przez Księdza Prymasa był dość długi. (...) Z pewnością lista ta nie jest ani pełna, ani zamknięta. (...) Nie kompletność listy grzechów jest tu najważniejsza, lecz autentyczna postawa pokutna”. Wybiegając w przyszłość, Zbigniew Nosowski stwierdza: „Akt pokutny kard. Glempa nie może jednak zamykać problemu rachunku sumienia Kościoła w Polsce. (...) W życiu naszego Kościoła, a także w życiu społeczeństwa polskiego, jest jeszcze wiele grzechów popełnianych myślą, mową, uczynkiem i zaniedbaniem. I choć nie trzeba już o wszystkich publicznie debatować, to – dla oczyszczenia moralnej atmosfery polskiego życia publicznego – przynajmniej za niektóre z nich powinny paść publiczne przeprosiny”. Publicysta przypomina, że „ostatecznym celem przywoływania na pamięć grzechów jest nawrócenie”, któremu „powinno towarzyszyć mocne postanowienie poprawy. Gdy chodzi o rachunek sumienia wspólnoty Kościoła, trzeba mówić o działaniach niezbędnych, aby grzeszne postawy, za które przepraszaliśmy, nie powtarzały się już w przyszłości”.

 

Postulat stałego rachunku sumienia i rozeznawania


Cenną ideę odnośnie narodowego rachunku sumienia wysunął ks. prof. Józef Kudasiewicz. Zwrócił on uwagę na aktualność Jasnogórskich Ślubów Narodu.

 

„Zadziwia aktualność wymagań: obrona budzącego się życia, nierozerwalność małżeństwa, troska o serca i umysły dzieci, miłość, sprawiedliwość, zgoda, pokój, walka z przemocą, dzielenie się plonami ziemi i owocami pracy, troska o głodnych, bezdomnych, płaczących”. Na niewiele się zda samo uroczyste recytowanie. „Tragicznym minimalizmem było ich tylko powtarzanie. Lud ten czci mnie wargami... Aż dziw bierze, że nie wypracowaliśmy jakiegoś społecznego, paraliturgicznego sprawdzianu. (...) Tu potrzebne jest mądre duszpasterstwo, które z odnowieniem ślubów połączy odpowiedni rachunek sumienia, społeczne oczyszczenie pamięci, bo śluby mają charakter społeczny. (...) Z rachunku sumienia powinien się zrodzić żal, prośba o przebaczenie, naprawienie krzywd. Czy coroczne ślubowania nie powinny mieć raczej kształtu nabożeństwa pokutnego niż tryumfalistycznej pompy?”10.

 

Ks. bp Libera w przemówieniu11 skierowanym do Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Męskich wyliczył cały szereg problemów, które winny być podejmowane w ramach ponawianego rachunku sumienia Kościoła w Polsce.

 

Po przypomnieniu znanej maksymy kościelnej „Ecclesia semper reformanda” – „Kościół musi być stale poddawany reformie” – stwierdził, że odnosi się ona „także do Kościoła, który żyje na polskiej ziemi. Wszak i na jego obliczu widnieją „zmarszczki” niegodne Oblubienicy Chrystusa. Pojawiają się cienie utrudniające działalność ewangelizacyjną. Pozwólcie, że wyliczę tylko niektóre z problemów, które negatywnie rzutują na sytuację polskiego Kościoła. Są nimi: ideologizacja wiary (wiara jest postrzegana jako pewna ideologia, brak odniesienia do żywej osoby Jezusa Chrystusa); prywatyzacja postaw religijno-moralnych ludzi wierzących w Polsce; polityczne patrzenie na Kościół, który nie jest przecież frakcją polityczną, ale wspólnotą ludu Bożego, sakramentem zbawienia; dialektyczny tylko, a nie dialogowy sposób postrzegania rzeczywistości i rozwiązywania problemów; swoiste rozdwojenie jaźni społecznej, a często i religijnej; brak właściwego stosunku do władzy, w tym także kościelnej; duch walki z kimś, a nie zmaganie się o coś (o dobro!); mentalność układów, a nie kompetencji; postawa roszczeniowa; podejrzliwość i brak odpowiedzialności za słowo itp. Jakże aktualny zatem pozostaje rachunek sumienia, który był jednym z głównych aspektów roku Wielkiego Jubileuszu! Rachunek sumienia połączony z uważnym rozeznawaniem (discernimento) powinien być stałą praktyką ludzi Kościoła w Polsce. Wszak mają być oni „świadomi, że skoro do Kościoła należą także grzesznicy, to jest on święty i zarazem ciągle potrzebujący oczyszczenia” (por. NMI 6).

 

Indywidualnie i wspólnotowo


Nie ulega wątpliwości, że to, co dokonało się w Rzymie w pamiętnej Liturgii pokutnej Ojca Świętego i Jego Współpracowników, ma ogromne znaczenie. Kościół doznał oczyszczenia i zyskał też nową jakość w oczach świata jako bardziej wiarygodny świadek Chrystusowej Ewangelii. Nasuwa się jednak pytanie, czy my sami gotowi jesteśmy – na podobieństwo Ojca Świętego – czynić to wszystko, co należy, by oczyszczać własne serce i przyczyniać się do oczyszczenia wspólnot, w których żyjemy na co dzień.

 

W zasadzie dobrze wiemy, że oczyszczanie serca pozostaje aktualne całe życie. Temu służą szczególniej nasze regularne rachunki sumienia i sakrament pojednania. Zapewne już jesteśmy świadomi tego, że nasze osobiste nawracanie się i czystość serca poszczególnych osób ma dobroczynny wpływ na cały Kościół. Wydaje się jednak, że jednym z owoców Roku Jubileuszowego winno być śmielsze zadawanie pytań o grzechy, które zagnieżdżają się w strukturach życia społecznego i naznaczają swym piętnem sposób myślenia (mentalność) całych wspólnot i grup społecznych.

 

Wszystkim nam zależy na coraz pełniejszym kontakcie z Bogiem. Podejmujemy różne starania, by mieć lepszy kontakt z Bogiem. Nieraz miewamy wrażenie, że Bóg nie odpowiada na nasze zabiegi. Jakaś niezidentyfikowana przeszkoda staje między nami i Nim. Tą przeszkodą w pełniejszym udzielaniu się Boga nam nierzadko bywa to, że krzywd doznanych i zadanych nie przepracowujemy w duchu Ewangelii.

 

Jest dzisiaj coraz więcej literatury12 z pogranicza psychologii i duchowości, która uświadamia nam, jak osobiście doznane rany i krzywdy zadane nam przez innych mogą upośledzać i ohamowywać rozwój więzi z ludźmi i z Bogiem. Gdy je jednak podejmiemy i odpowiednio przepracujemy, to stają się one bramami, przez które przychodzi do nas Jezus-Zbawiciel. Wszystkie Jego rany, po Zmartwychwstaniu, stały się chwalebne i drogocenne jak perły. Jezus proponuje podobną przemianę ran w perły wszystkim, którzy zwracają się do Niego ze swymi ranami – zadanymi i doznanymi.

 

W ramach obecnej refleksji nie możemy wejść w szczegóły. Jednak warto zapytać siebie, czy z własnego doświadczenia wiem, co to jest „ból krzywdy i radość przebaczenia”.

 

Jedno jest pewne, że w drodze do pogłębionego kontaktu z Bogiem nie da się pominąć własnych bolesnych doświadczeń, które nas współtworzą. Trzeba wejść, krótko mówiąc, w proces wewnętrznego uzdrowienia, przebaczenia i pojednania. Wcześniej jednak zwykle ktoś drugi – bezpośrednio lub przez lekturę – ośmiela nas, by zadać sobie pytanie, w jakim stopniu warunkują mnie niedobory w doświadczeniu bycia kimś miłowanym. Poważne braki czy wręcz doznane krzywdy potrafią zablokować swobodny przepływ miłości między nami – Bogiem – i naszymi bliźnimi.

 

Bywa nieraz tak, że bliźni dają nam sygnały, iż czują się przez nas ranieni i źle traktowani. Może się tak dziać bez naszej woli i chcenia, by kogoś ranić. Mimo to ranimy innych, ponieważ sami zostaliśmy zranieni. Poza tym nie potrafimy dać innym tego, czego wpierw sami nie otrzymaliśmy w rodzinie. Nie jest to jednak sytuacja bezwyjściowa i całkiem determinująca. Na tym polega dar zbawienia, które przynosi Jezus, że mimo wszystko możemy „zamieszkać w domu miłości”13. Serce Jezusa jest stale dla nas otwarte. On prosi nas, byśmy nasycali się Jego miłością zaofiarowaną nam przez Ojca! Czerpiąc miłość z samego Źródła, potrafimy miłować naszych bliźnich.

 

Słusznie wierzymy – a możemy też tego doświadczyć – że od momentu Chrztu świętego Duch Miłości mieszka w nas i od wewnątrz uzdalnia nas do miłowania Boską Miłością. Zasadniczy nasz problem polega na tym jedynie, że rozlewana w naszych sercach Boska Miłość napotyka na przeszkody, które trzeba sobie właśnie uświadomić i chcieć je przezwyciężać. Oznacza to, że oprócz teologalnej wiedzy i wiary potrzebujemy też tego, co jeden z autorów już w tytule nazwał „Psychologią miłości”14. Trzeba, najzwyczajniej mówiąc, ćwiczyć się zarówno w sztuce przyjmowania Bożej miłości jak też w sztuce okazywania jej innym. – Trzeba ćwiczyć się w sztuce przyjmowania przebaczenia od Boga i okazywania przebaczenia naszym bliźnim.

 

Oto drobny przyczynek do rozumienia tego, czym jest przebaczenie i jak siebie motywować, by żyć miłością przebaczającą.

 

Motywy przebaczeni


Gdy mówię komuś: przebaczam ci – to chcę powiedzieć? Chcę powiedzieć: że nie patrzę na daną osobę poprzez zło przez nią uczynione. Wraz z Chrystusem, Jego oczami, patrzę na krzywdziciela (czy wroga) jako na bliźniego, który jest kimś niezmiernie i niezmiennie drogim, cennym, godnym szacunku i miłości. – Dobrze wiemy, co Jezus zaleca nam w Kazaniu na Górze, gdy mówi o miłości nieprzyjaciół (por. Mt 5, 22-24). Mimo to zachowujemy się nieraz tak, jakbyśmy nigdy nie próbowali dotrzeć, co leży u podstaw Jezusowych zaleceń. Jezus ma poważne powody, by nakłaniać nas do przebaczania bliźnim.

 

Cóż to są za powody? – Oto jak próbuję je sobie unaocznić.

 

Człowiek źle mi czyniący jest zawsze i niezmiennie kimś niezwykle cennym i wspaniałym. Tak stanowi o każdym człowieku sam Bóg, który stwarza go na swój obraz i podobieństwo. Człowiek, i to każdy oraz zawsze, jest arcydziełem Boskiej Miłości, Jego Mądrości... Człowiek w swej osobowej głębi nigdy nie przestaje być arcydziełem Boga!

 

To, co dany człowiek czyni, jest wprawdzie ważne, ale jest czymś nieskończenie mniej ważnym niż to, kim człowiek jest jako osoba, dziecko Boże; jako Ktoś miłowany nieskończoną Miłością Trójcy Przenajświętszej.

 

Każdy człowiek jest wewnętrznie rozdarty; nosi w sobie wielkie pragnienia, które kierują ku zjednoczeniu z Bogiem i naśladowaniu Ojca w niebie... Ten sam człowiek jest obciążony skażeniem pochodzącym z grzechu pierworodnego. Jest on także kuszony przez szatana. Oddziałuje na niego tyle złych przykładów. Jest prowokowany, by reagować jako stary człowiek, itp. Czy zatem można (należy) tak bardzo się dziwić, że ktoś uczynił mi zło? Odniósł się nietaktownie? Złośliwie się odezwał? Zlekceważył?...

 

Ponadto, czy ja nie miałem (mam) podobnych „kłopotów”, nagannych zachowań? – To dobrze, że umiem siebie zrozumieć i nadać mniejsze znaczenie swym słowom, gestom. – Podobną taryfę, dla podobnych racji, trzeba stosować do bliźniego!

 

Trzeba chcieć się umotywować do szczerego powiedzenia: Rozumiem cię, bracie, siostro! Trzeba sobie powiedzieć: rozumiem siebie, rozumiem ciebie! Wybaczam sobie, wybaczam tobie! – Owszem, być może pamiętam samo doznane zło, ale nie kojarzę go z tobą. Ciebie uniewinniłem. Wziąłem cię w obronę. Nie chcę, by to zło było ci przypisane jako twoja wina. Wybaczam ci! Nie pamiętam ci... Ty też zapomnij. Nie obciążaj się tym przykrym wspomnieniem.

 

Mówię też sobie: Moje przebaczenie tobie i twoje przebaczenie wobec mnie stąd się bierze, że Pan Bóg zawsze wszystko nam przebaczał. On nas zawsze rozumiał i brał w obronę. Tyle razy użył swej Boskiej wszechmocnej miłości, by nas ocalić, usprawiedliwić, traktować jako niezmiennie godnych miłości. Jego przebaczenie zawsze było chętne. On ma radość w przebaczaniu nam. On nie zna urazy i nie chowa urazy do nas.

 

Można przytoczyć zapewne jeszcze więcej racji za przebaczeniem. Także negatywnych. Powiem sobie, że nie chcę chować urazy, niechęci, nienawiści, bo są to uczucia i siły niezwykle szkodliwe dla mnie samego i dla moich bliźnich. Jest w tych emocjach jad, który zatruwa. Po co więc sprzyjać tym emocjom? Po co sobie wmawiać, że są one warte podtrzymywania? Nie ma najmniejszej racji, by usprawiedliwiać demoniczne żywioły złości! Trzeba je raczej poskramiać i eliminować ze swego serca i ze swojego najbliższego otoczenia!

 

Specjalne znaczenie ma wpatrywanie się w styl, w jakim Bóg nam przebacza! Bóg czyni wszystko – aż daje swego Syna – by nam przekonująco powiedzieć, że jest On zawsze Miłością i nigdy nas nie znienawidzi. Bóg wie zawsze, kim nas stworzył i w Swej Miłości do nas jest absolutnie wierny. Pragnie, byśmy Go zrozumieli i uradowali się Jego przebaczeniem, ale też zaofiarowali je bliźnim, i to bez najmniejszego wyjątku!

 

Do tych racji zapewne trzeba przydać pokorną i usilną modlitwę, błaganie do Ducha Świętego: by nakłonił całą głębię naszego serca do miłowania. Tylko do miłowania! By poddał całe nasze serce Miłości jako jedynej zasadzie w myśleniu i w reagowaniu, także w obliczu nieprzyjaźni, wrogości, ślepego prześladowania.

 

W końcu, za Janem Pawłem II dopowiedzmy i doprecyzujmy, że „chrześcijańskie przebaczenie nie oznacza po prostu tolerancji, ale jest czymś więcej. Nie jest równoznaczne z zapomnieniem o złu ani też – co byłoby jeszcze gorsze – z zaprzeczeniem zła. Bóg nie przebacza zła, ale przebacza człowiekowi i uczy nas odróżniać sam zły czyn, który jako taki zasługuje na potępienie, od człowieka, który go popełnił, a któremu On daje możliwość przemiany. Podczas gdy człowiek skłonny jest utożsamiać grzesznika z grzechem, zamykając przed nim wszelką drogę wyjścia, Ojciec niebieski zesłał na świat swego Syna, aby otworzyć wszystkim drogę zbawienia. Tą drogą jest Chrystus: umierając na krzyżu odkupił nas z naszych grzechów. Ludziom wszystkich czasów Jezus powtarza: ja cię nie potępiam, idź i nie grzesz więcej (por. J 8, 11).” (...) Potrzebne jest dziś chrześcijańskie przebaczenie, które daje nadzieję i ufność, a zarazem nie osłabia walki ze złem. Trzeba udzielać i przyjmować przebaczenie. Człowiek jednak nie będzie zdolny przebaczyć, jeśli najpierw nie pozwoli, by Bóg mu przebaczył, i nie uzna, że potrzebuje Jego miłosierdzia. Będziemy gotowi odpuścić winy innym tylko wówczas, gdy uświadomimy sobie, jak wielka wina została odpuszczona nam samym”15.

 

Pytania


Czy pamiętamy „przejmującą Liturgię z 12 marca 2000 r.” w Rzymie i co ona wniosła w naszą duchową wrażliwość?

Które treści aktu pokutnego Ojca Świętego i Kardynałów przeniknęły do świadomości naszych wspólnot i wzbudziły w nas ducha Ewangelii?

– Może to: „W obliczu ateizmu, obojętności religijnej, laicyzacji, relatywizmu etycznego, łamania prawa do życia, niewrażliwości na ubóstwo wielu krajów musimy zadawać sobie pytanie, w jakiej mierze i my ponosimy odpowiedzialność” (Homilia JP II, 12. 3. 2000).

Czy zwykliśmy prosić o przebaczenie za tę „cząstkę winy, jaką każdy z nas przez swoje postępowanie ponosi” za powyższe przejawy zła, „przyczyniając się do oszpecenia oblicza Kościoła”? (por. homilia JP II, 12. 3. 2000).

Co zapadło w naszą pamięć i zostawiło trwały ślad dzięki liturgiom pokutnym na poziomie diecezji i całego Kościoła w Polsce?

Co mogą, co powinny uczynić osoby zakonne w Polsce, by podążając (i nadążając) za przykładem Ojca świętego, oczyszczać pamięć ze zła, które wdzierało się w przeszłości i wdziera się obecnie we wspólnoty życia konsekrowanego?

Pytanie podobne (jak to ostatnie) mogliby zadać sobie kapłani i wszyscy katolicy, którzy pragną być coraz bardziej dojrzałymi i wiernymi naśladowcami Chrystusa i narzędziami Bożego pokoju i pojednania.

Jakie przeszkody mamy do pokonania na poziomie świadomości, uprzedzeń, nawyków myślowych? Co może być pomocnym środkiem (np. nabożeństwa pokutne, praktyka rewizji życia, rozeznawania duchów, pogłębione rachunki sumienia – ogólne i szczegółowe, dłuższe rekolekcje)?

Jak radzimy sobie ze zranieniami i krzywdami, których doświadczamy i które zadajemy?

Czy stajemy się „ekspertami” w przebaczaniu zgodnie z tym, o czym zapewniamy w Ojcze nasz?

 

o. Krzysztof Osuch SJ
mateusz.pl | 6 stycznia 2007

_______________________________

Przypisy:

 

1 Referat wygłoszony na Konferencji Wyższych Przełożonych Zakonów Kontemplacyjnych w dniu 27 lutego 2002 w Częstochowie w Domu Rekolekcyjnym Sióstr Szarytek.
2 Por. Katechizm Kościoła Katolickiego, numery 675-677, gdzie mowa jest o „Ostatniej próbie Kościoła” (KKK dostępny np. tu: http://www.voxdomini.com.pl/zip.html#doku)
3 Sobór Wat. II, Konst. dogm. o Kościele Lumen gentium, 8.
4 Ten cytat i kilka następnych, jeśli nie wskazano innego źródła, pochodzi z Liturgii pokutnej dnia 13 marca 2000.
5 Luigi Accatoli, Dzień Przebaczenia, TP 2000.
6 Jan Paweł II, Z nowym zapałem zmierzajmy do pełnej jedności, 25 I 2001 – Liturgia Słowa na zakończenie Tygodnia Modlitw o Jedność Chrześcijan.
7 Kard. Józef Glemp, Wyznanie win Kościoła w Polsce. Kazanie wygłoszone 14 maja 2000 r. w Krakowie.
8 Kard. Józef Glemp, „Wejrzyjmy w nasze sumienia ...”. Kazanie wygłoszone w Warszawie, 20 maja 2000 r. –Wyznanie win podczas Jubileuszu Archidiecezji Warszawskiej.
9 Zbigniew Nosowski, Prymasowska spowiedź.
10 Ks. Józef Kudasiewicz, Jasnogórskie Śluby Narodu dziś.
11 Bp Piotr Libera, Novo Millennio Ineunte w świetle aktualnych problemów Kościoła w Polsce. Via Consecrata, 1/2002 ss 44-50. Materiały KWPZM.
12 Np. o. Józef Augustyn SI, Ból krzywdy i radość przebaczenia.
13 Gruen, Zamieszkać w domu miłości, Wydawnictwo WAM.
14 Claudio Mina, Psychologia miłości, Bratni Zew.
15 Jan Paweł II, Chrześcijańskie, Anioł Pański. 29 marca 1998.

 
 



Pełna wersja katolik.pl