logo
Czwartek, 04 czerwca 2020 r.
imieniny:
Christy, Helgi, Karola, Franciszka – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
Paweł Kozacki OP, Wojciech Prus OP
Kierownictwo duchowe czy pomoc terapeutyczna?
Miesięcznik W drodze


Czy Pan Bóg działa przez choroby? Ktoś, dokonując wyboru ślubów wieczystych, był w stanie nieuporządkowanych emocji – czy Pan Bóg go powołał?
 
Każdą sytuację trzeba by zobaczyć osobno. Nie mówię tak ani nie. Dla Boga choroba nie jest przeszkodą, ale trzeba być ostrożnym, by nie usprawiedliwić niezłych łajdactw. Trzeba rozeznać. Pod wpływem terapii ludzie stają przed dojrzalszym wyborem duchowym, coś się w nich oczyszcza. Mogliby tak dalej żyć, ale byłoby to kalekie.
 
Ktoś mówi o zakonie: „Wstąpiłem z lęku, z ucieczki przed światem, przed kobietą”. Nagle widzi głębiej i to nie jest naiwne. To jest kryzys, w znaczeniu starego greckiego słowa – przeciąć, rozdzielić. Chrystus jest kryzysem, bo nie przyszedł przynieść pokoju, ale rozdział. Rozbić pozory jedności.
 
Niemcy mają ciekawe słowo wyjaśniające pojęcie kryzysu – Scheidung. Jest Scheidung – rozdzielenie, żeby potem było Unterscheidung – rozróżnienie i wreszcie Entscheidung, czyli wybór, rozstrzygnięcie. Sensowna terapia demontuje niedojrzały system osobowości, zbudowany na przykład na sformułowaniu: „mężczyzna ma zawsze rację” albo „dzieci głosu nie mają”. Rozbijam to, robię Scheidung, żeby mogło być Unterscheidung – rozróżnienie i żeby dokonać wyboru, czy chcę tkwić w starym systemie, w którym dzieci nie mają głosu a Bóg nie daje żadnego wyboru, bo zawsze karze za wszystko, czy wybieram nowy, prawdziwszy obraz Boga?
 
Kim jest w tym procesie kierownik duchowy?
 
Pomaga przeżyć kryzys terapeutyczny. Towarzyszy, kiedy dokonuje się rozeznanie, rozcięcie i podprowadza pod wybór. Zdarza się często w krajach zachodnich, że ludzie poddani terapii, nie mając kierowników duchowych, gubią się w wierze. Terapeuci często mnie pytają: czy rzeczywiście tak uczycie w Kościele? Ktoś powie: „Pożądliwie spojrzałem na kobietę” i sugeruje, że nie wolno mieć seksualnych pragnień. Kościół tak nie uczy, tylko ten ktoś tak rozumie zdanie Biblii, gdzie mowa o spoglądaniu na kobiety.
 
To jak je należy rozumieć?
 
Mam prawo do pragnień seksualnych, nie są czymś złym. Odpowiedzialność moralna pojawia się dopiero, gdy jest decyzja, jakiś wybór, a nie na poziomie uczuć. Dlatego terapeuci powinni mieć minimalną wiedzę teologiczną, na przykład dwuletni podstawowy kurs z teologii. Żeby nie dawali sobą manipulować. Ktoś mówi, że masturbacja jest zawsze grzechem ciężkim. Gdzie to jest napisane? Wiadomo, że każdy terapeuta to podważy. Kościół tak nie naucza! Wchodzę wtedy w rolę nauczycielską jako kierownik i pytam, gdzie to jest napisane.
 
Widać, jak ważne, żeby księża, katecheci studiowali teologię i czytali Katechizm.
 
Dlatego jestem olbrzymim zwolennikiem współpracy, może przynieść zbawienny skutek. W Krakowie mamy takie spotkania od lat. Psychiatrzy mają niekiedy duże luki w teologii moralnej, w sprawach dogmatycznych. I na odwrót, księża mają elementarne braki wiedzy psychologicznej. Często kompromitujące, niedopuszczalne!
 
Jakim obrazem byś podsumował naszą rozmowę?
 
Kierownik duchowy ma być jak gumka od dresu. Musi się naciągać, nie może być sztywny. Jak jest za mocna, zostawia ślad albo się zerwie. Nie ma się zerwać, tylko odciągnąć i wrócić, dostosować do osoby. W kierownictwie spotyka się wiele dziedzin: i filozofia, i psychologia, i wielka teologia, i własne doświadczenia. Kierownictwo duchowe jest fascynujące. Nie dziwię się, że Sokrates rozmawiał.
 
Dlaczego księża uciekają i idą w administrację, karierę eklezjalną, budownictwo?
 
Łatwiej pójść w sprawy gospodarcze, niż być mistrzem duchowym, rozmawiać, mieć na to czas. Niektórzy uciekają od własnych problemów, nie mają odwagi się nimi zająć. Każdą sprawę badałbym osobno. Absolwenci naszego seminarium często mówią, że najcenniejszą rzeczą było kierownictwo duchowe. A jak ktoś nie ma takiego doświadczenia? Nigdy nie widział lwa, to jak będzie zachęcał do oglądania go?
 
Jest tylu księży i brakuje kierowników duchowych!?
 
W szerokim pojęciu kierownikiem powinien być każdy rodzic. Patrząc jednak przez pryzmat tradycji świętych mistrzów duchowych, nie ma ich zbyt wielu. Mistrzów, którzy sami się modlą i słuchają słowa Bożego. Podają rękę i mówią: „Chodź, pokażę Ci drogę”.
 
Wracając raz jeszcze do analogii ze światem psychoterapeutycznym, mogę powiedzieć, że najwięksi terapeuci, jakich spotykałem, to były osobowości. Patrzenie na nich było terapeutyczne. Spotkanego w Krakowie Toma Andersena do dziś wspominam. To osoba jest terapeutą, nie metoda.
 
Eva Roine, norweska terapeutka, powiedziała: Jeżeli ksiądz nie wierzy, że historia osoby, z którą ksiądz rozmawia, jest święta, niech ksiądz da tej osobie święty spokój. Ksiądz musi wierzyć, że siedzi przed osobą, której historia jest święta. Powiedziała to terapeutka, nie osoba duchowna. Ksiądz musi wierzyć! Wierzę, jeżeli sam w tym świecie żyję. A nie uwierzysz, jeżeli nie uznasz, że twoja historia jest święta.

Rozmawiali Paweł Kozacki OP, Wojciech Prus OP
W drodze 2/2007
 
poprzednia  1 2 3 4 5 6
 



Pełna wersja katolik.pl