logo
Czwartek, 06 sierpnia 2020 r.
imieniny:

Jakuba, Sławy, Wincentego – wyślij kartkę

Szukaj w


Facebook
 
Herbert Oleschko
Idol - bałwan - celebryta. W kręgu pseudobogów i wartości fałszywych
Któż jak Bóg
fot. Vitaly Sacred | Unsplash (cc)


Celem niniejszej publikacji jest ukazanie związków idolatrii ze zjawiskiem celebrytyzmu oraz wskazanie reguł nimi rządzących, a w konkluzji dokonanie oceny moralnej i religijnej oraz wypunktowanie zagrożeń i postulatów.

 

Dla lepszego zrozumienia dalszej części tekstu i uniknięcia nieporozumień terminologicznych wskazane będzie rozpocząć od definicji językowej określenia „idol”. Aktualne słowniki PWN precyzują to słowo w następujący sposób: (1) „osoba będąca obiektem czyjegoś szczególnego podziwu, graniczącego z kultem”; (2) „wyobrażenie bóstwa będące przedmiotem kultu”.


Według klasycznej greckiej teorii poznania (Demokryt, epikurejczycy) idole to cząsteczki wysyłane przez przedmioty, pobudzające umysł i wywołujące wrażenia zmysłowe.


Idol to materialne wyobrażenie (najczęściej obraz lub posąg) bóstwa, a idolatria rozumiana jest jako kult takich zmaterializowanych imaginacji (gr. eidolon – obraz, posąg, latreia – kult). Jest ona zbliżona do fetyszyzmu, aczkolwiek w idolatrii obrazowi-posągowi nie przypisuje się cech nadnaturalnych (wyznawcy-czciciele posiadają świadomość, że mają do czynienia z przedmiotem wyobrażającym bóstwo). Fetysz tymczasem uznawany jest sam za bóstwo w sobie. W obydwu przypadkach przedmiot dostępuje jednak – jak na to nie spojrzeć – czci boskiej.

 

Co Biblia mówi o idolach?


Już w najstarszych nurtach judaizmu idolatrię traktowano jako grzech oddawania czci wyobrażeniom fałszywych bóstw. Występujący nie tylko w folklorze żydowskim kult słupów, kamieni, ciał niebieskich, tłumaczono jako konsekwencję słabości natury ludzkiej i braku wiary w jedynego Boga. Praktyki bałwochwalcze były jednoznacznie potępiane przez proroków (odstępstwo, nierząd, cudzołóstwo, głupota, tzw. „grzech obrzydliwości”). Ich wystąpienia i przestrogi obnażały nicość obcych bóstw i przypominały o świętym zakazie czczenia jakichkolwiek idoli. Często przybierały one także ton sarkastyczny lub ironiczny, jak np. w opisanym przez proroka Daniela przypadku smoka babilońskiego, idola pokonanego prostym podstępem. Podobnych sytuacji znajdziemy w Starym Testamencie więcej, szczególnie wiele tych dotyczących Baala [1].


Praktyki bałwochwalcze potępił także w sposób zdecydowany Nowy Testament. Istnienie innych bóstw podlega tu jednoznacznej i bezkompromisowej negacji (np. 1 Kor 8, 4; Ga 4, 8), a kult fałszywych bóstw uznawany jest za kult demonów (1 Kor 10, 19-21). Święty Paweł Apostoł rozszerzył pojęcie bałwochwalstwa i objął nim także bezwzględną chciwość przeradzającą się w kult pieniądza (Kol 3, 5; Ef 5, 5). Według świętego Jana przedmiotem bałwochwalczej żądzy może być również władza (Ap 13, 8). Jedno jest pewne, zdaniem autorów Nowego Testamentu unikanie idolatrii to warunek niezbędny dostąpienia zbawienia (por. 1 Kor 10, 14; 2 Kor 6, 16; Ga 5, 20; 1 J 5, 21; Ap 21, 8; Ap 22, 15).

 

Idolatria w ocenie Ojców Kościoła i Tomasza z Akwinu


W okresie antyku chrześcijańskiego i w epoce patrystycznej fałszywi „obcy bogowie” wyśmiewani byli jako dzieła z drewna i kamienia. Podkreślano iluzoryczność ich mocy, a cały świat „innych bóstw” wpisywano konsekwentnie w obszar sił destruktywnych, demonicznych, usiłujących szkodzić ludziom. Wulgata stosuje określenie deos alienos, które Ojcowie Kościoła rozwinęli, proponując liczne synonimy: „bogowie nieznani”, „bożki”, „bogowie umarłych”, „ułuda”, „nieprawość”, „kłamstwo”, „truchła waszych bożków” i szereg innych epitetów [2].


Najwybitniejszy teolog w dziejach chrześcijaństwa, św. Tomasz z Akwinu wyróżnił następujące cztery postaci idolatrii: (1) ubóstwianie dzieł sztuki, np. rzeźb i obrazów – ze względu na rzekomo ukrytą w nich moc Bożą; (2) ubóstwianie stworzeń, np. zwierząt, ludzi – przedstawionych w rzeźbie lub na obrazach i uznanych za demony; (3) ubóstwianie całego wszechświata (panteizm) lub jego poszczególnych części (ciała niebieskie, rzeki, góry, drzewa); (4) ubóstwianie pewnych ludzi i demonów – ze względu na ich rzekomo szczególne uczestnictwo w życiu samego Boga. Akwinata ostrzega tu, iż idolatria odnosi się nie tylko do bałwochwalczych kultów, ale także do postaw ubóstwiających stworzenie.

 

Idol = bałwan


Znane w całym cywilizowanym świecie słowo „idol” posiada we współczesnym języku polskim szereg synonimów: bożek, bożyszcze, półbóg, bałwan, fetysz, ulubieniec, faworyt, pupil. Szczególnie popularne i nacechowane pejoratywno-sarkastycznym znaczeniem jest we współczesnej polszczyźnie określenie bałwan. Co ciekawe, słowo to jest wspólne wszystkim językom słowiańskim i semantycznie określa wyobrażenie (najczęściej posąg, figurę) bóstwa obdarzanego czcią, czyli idola. Słowianie zachodni stosują formę „bałwan”, z kolei Słowianie południowi i wschodni znają formę „bołwan”.


Wyraz ten został zapożyczony z sanskrytu [bala (siła, moc) plus przyrostek van oznaczający posiadanie], a więc bałwan jest kimś cechującym się posiadaniem szczególnej mocy (głównie iluzorycznej). W języku perskim pahlevan oznacza bojownika, bohatera, ale także słup na jego cześć, kloc, bryłę lub głupca. To ostatnie znaczenie, pierwotnie uboczne, zadomowiło się na dobre w językach słowiańskich po przyjęciu religii chrześcijańskiej. Wtedy to określenie bałwan, odarte już z mocy sakralnej, utraciło swą dwuznaczność i stało się określeniem jednoznacznie pejoratywnym, nacechowanym ironią i kpiną. Jak na to nie spojrzeć, obydwa pojęcia (idol, bałwan) są nie tylko pokrewne, ale wręcz tożsame, aczkolwiek w szerokim odczuciu społecznym termin idol wydaje się mniej godny politowania od inwektywy bałwan.

 

Herbert Oleschko
Któż jak Bóg 4/2020

 

_________________
Przypisy:

 

[1] Por. L. Stachowiak, Walka z kultem Baala w Starym Testamencie [w:] Światła prawdy Bożej. Księdzu Profesorowi Lechowi Stachowiakowi w 70 rocznicę urodzin, Łódź 1996, s. 263-270.
[2] Abp. S. Gądecki, „Stajemy się tym, co czcimy”. Idolatria źródłem wszelkiego zła, „Warszawskie Studia Teologiczne”, XXIII/1 (2010), s. 34.

 
 



Pełna wersja katolik.pl