logo
Sobota, 20 sierpnia 2022 r.
imieniny:

Bernarda, Sabiny, Samuela, Sobiesława – wyślij kartkę

Szukaj w


Facebook
 
ks. Tomasz Stroynowski
Gość w dom...
Mateusz.pl
fot. Tina Dawson | Unsplash (cc)


Chciałbym wam z cała prostota i szczerością wyznać, ze Ewangelia mnie ciągle oczarowuje i zachwyca. Są takie miejsca, które jakoś szczególnie do mnie przemawiają tak jak to właśnie: Jezus z wizytą u Marty, Marii i Łazarza. Ile ciepła jest w tym wydarzeniu, ale żeby to zobaczyć potrzebna jest znajomość innych Ewangelii. Marta, jej brat i siostra nie są dla Jezusa obcymi ludźmi nie są dobrymi znajomymi – są jego przyjaciółmi. Św. Jan pisze wyraźnie, że Jezus miłował Martę, siostrę jej i Łazarza (J 11,5). To właśnie nad grobem "przyjaciela Łazarza" (J 11,11) Jezus płacze i wskrzesza go na powrót do życia. Tak więc Jezus jest z wizytą u swoich przyjaciół. Jakże różnie się oni zachowują.

 

Maria jest tak szczęśliwa, że nic nie jest wstanie oderwać ją od Mistrza, dosłownie pochłania każde Jego słowo, śledzi każdy gest, podobnie Łazarz: wielce zaszczycony towarzyszy apostołom i pełni honory gospodarza domu. Z pewnością wszyscy są radośni, a dom pełen jest śmiechu, jak to w takich okazjach bywa. Energiczna Marta stara się o jakiś wspaniały poczęstunek, ale sama nie może dać sobie rady, dwoi i się troi, ale bez pomocy siostry nie da rady. Być może donosi napoje i chce przyrządzić coś naprawdę wyjątkowego. I nagle widzi, że jej siostra obija się, siedzi między mężczyznami i zdaje się nie pamiętać, gdzie jest miejsce bogobojnej niewiasty. Radość Marty przeradza się w irytację, wreszcie wybucha i szuka ratunku u Jezusa.


- Panie, czy Ci to obojętne, że moja siostra zostawiła mnie samą przy usługiwaniu? Powiedz jej, żeby mi pomogła. Jezus jednak reaguje w sposób jakiego Marta zupełnie się nie spodziewa: – Marto, Marto, troszczysz się i niepokoisz o wiele, a potrzeba <mało albo> tylko jednego. Maria obrała najlepszą cząstkę, której nie będzie pozbawiona. Jezus zdaje się mówić: – Marto, naprawdę doceniam twój wysiłek, ale jeszcze bardziej zależy mi na Tobie. Tak bardzo się cieszę, że jestem z wami. Usiądź, to, o czym mówimy jest także dla ciebie. Wcale nie jesteś wyłączona z grona dzieci Bożych. Rób to, co twoja siostra.

 

Marta wyraża swoją miłość do Jezusa poprzez służbę a Maria przez bycie z Jezusem i przy Nim. Marta tkwi w mentalności swojej epoki. Jest przekonana, że jej miejsce jest w kuchni, że kobieta nie powinna przebywać wśród mężczyzn. Całe to wydarzenie zostało przez św. Łukasza zamieszczone m.in. po to, by pokazać jak Jezus traktuje kobiety. W Jego oczach istnieje równość między kobietami i mężczyznami, kobiety nie są gorsze od mężczyzn, ani mężczyźni nie są bardziej umiłowani przez Boga. Widzimy tu także Jezusa, który jest wolny od stereotypów epoki. Właściwie Jezus wywołuje skandal obyczajowy. W Palestynie czasów Jezusa mąż wstydził się rozmawiać na ulicy z kobietą, szanujący się Rabbi nigdy nie zamieniłby słowa na ulicy z własną żoną, a cóż dopiero z obcą kobietą. Kobiety nie mogły być uczniami żadnego z Rabinów żydowskich, niektórzy z nich uważali nawet, że lepiej by było spalić Księgę Prawa, niżby miała się Ona dostać w ręce kobiety. Jeśli więc w takim świetle spojrzymy na tę scenę zrozumiemy, że Jezus przyniósł wyzwolenie społeczne kobiety, równość praw, które co prawda dokonywały się powoli, ale jednak dokonywały się. Po prostu Jezus ukazuje godność kobiety. Wyciągając Martę od przysłowiowych "garów" pokazuje, że świat duchowy, świat głębokich przeżyć religijnych nie jest tylko domeną mężczyzn, jak uważali niektórzy rabini, ale jest przeznaczony tak samo dla kobiety, jak i dla mężczyzny.

 

Jezus bardzo często manifestował swój szacunek dla kobiety i brał je w obronę przypomnijmy sobie choćby tylko poprawkę Jezusa Do V przykazania: A Ja wam powiadam: Każdy, kto pożądliwie patrzy na kobietę, już się w swoim sercu dopuścił z nią cudzołóstwa. Mężczyzna nie może traktować kobiety jak przedmiotu pożądania i użycia, i uważać, że nic się nie stało. Jest to tym ważniejsze, że Rabini nauczali, iż kobieta, która współżyje z obcym mężczyzną zawsze popełnia cudzołóstwo, ale mężczyzna popełnia cudzołóstwo tylko, jeśli współżyje z żoną innego mężczyzny. Dlatego Jezus nie pozwolił ukamienować cudzołożnej kobiety, ponieważ prawo nakazywało kamienować oboje, a nie tylko samą kobietę. "Skoro pochwycono ją na cudzołóstwie, gdzie jest mężczyzna?" – zdaje się pytać Jezus. I dalej uczy Jezus: Każdy, kto oddala swoją żonę, naraża ją na cudzołóstwo; a kto by oddaloną wziął za żonę, dopuszcza się cudzołóstwa.

 

Mężczyzna nie może bawić się kobietami, przebierać miedzy nimi jak miedzy zabawkami. Popatrzmy dalej, to kobiecie – i to w dodatku Samarytance, która się źle prowadziła – Jezus powierza misję ogłoszenia Go Mesjaszem (J 4,28), to do upadłych kobiet kieruje swoje orędzie, tak że nazywają Go "przyjacielem grzeszników" i to kobietom objawił się jako pierwszy po zmartwychwstaniu. Tak, Jezus nie ulega mentalności i obyczajom epoki nawet, jeśli w ten sposób naraża się współczesnym.


Jezus ukazuje nam godność kobiety. Jest ona człowiekiem, jest także uczniem Jezusa, jest włączona w dzieło zbawienia tak samo jak mężczyzna. I możemy powiedzieć jeszcze więcej. Kobieta nie tylko jest traktowana tak samo, jak mężczyzna, ale dostępuje też najwyższego wyróżnienia, jakie może spotkać człowieka: Bóg gości u Kobiety tak jak gościł u Abrahama. Ale gościna Jezusa w domu Marty jest obrazem i zapowiedzią innej gościny, tej której każdy z nas dostępuje przystępując do Komunii św. Jezus jest wówczas u nas w gościnie. Jest to największa godność, największy zaszczyt jaki może spotkać człowieka. Jestem jedno z Bogiem: Bóg jest we mnie, a ja jestem w Bogu.

 

I na tym zasadza się godność każdego człowieka: jesteśmy stworzeni przez Boga, mamy tę samą ludzką naturę, sam Bóg mieszka w nas przez swego Ducha i udzielając nam darów duchowych nie czyni różnicy między nami ze względu na płeć. Wydaje się, że jest tu także okazja do sprostowania błędnego spojrzenia na problem święcenia kobiet. Dzisiejsza Ewangelia pokazuje, że Jezus przekraczał ograniczenie obyczajowe co do kobiet panujące w jego czasach, jeśli więc sam Jezus nie wybrał kobiet do kapłaństwa sakramentalnego, choć to właśnie one okazały się wierniejsze i wytrwalsze od jego uczniów, dlaczego my mamy to zmieniać. Możemy z cała pewnością powiedzieć, że gdyby Jezus chciał sakramentalnego kapłaństwa kobiet nie oglądał by się na nikogo, tak jak uczynił to tyle razy wcześniej. Jeśli On tego nie chciał robić, dlaczego my chcemy zmieniać Jego wolę i kto nas do tego uprawnił? A fakt, że kobiety nie robią wszystkiego, co mężczyźni wcale nie ujmuje godności kobiecie, podobnie jak mężczyźnie nie ubliża to, że nie robi tego samego, co kobieta. Co więcej, życie zdaje się wskazywać, że im bardziej jakieś dziedziny są feminizowane, tym bardziej wzrasta frustracja mężczyzn, zdziczenie i brak szacunku, nie tylko do kobiet, ale i do tego co zamiast mężczyzn robią. Kobieta nie musi udowadniać swojej wartość robiąc to samo, co mężczyzna. Jej wartość leży przecież nie w tym co robi, ale kim jest. A jest dzieckiem Bożym, świątynią Boga, dostępuje najwyższego zaszczytu jaki człowiek może dostąpić – sam Bóg przychodzi do mniej z wizytą -- tak samo jak do mężczyzny. Może więc dziś wypada zadać sobie takie pytanie: Czy mam ten sam szacunek dla kobiety i kobiecości co Jezus? Jaki jest mój stosunek do Eucharystii, czy nie jestem podobny do zabieganej Marty? Bóg stoi u drzwi mojego życia i chce być gościem w moim sercu, ale ja biegam jak oszalały robiąc tysiące niepotrzebnych rzeczy – dla Niego oczywiście – zamiast siąść i cieszyć się Jego obecnością i miłością?

 

Zwróćmy się teraz do Jezusa, przyjmijmy Jego miłość, która nikogo nie pomija i nie czyni różnicy z powodu płci. Wyznajmy Mu nasze gorące pragnienie, aby On był zawsze w nas: Panie, chcę byś był gościem w mojej duszy, by moje serce było twoją świątynią. Daj mi rozumieć czym jest przyjmowanie Eucharystii i daj mi gorące pragnienie spotykania Cię mój Mistrzu, mój Panie, moje życie.

 

ks. Tomasz Stroynowski
mateusz.pl

 
 



Pełna wersja katolik.pl