logo
Niedziela, 11 października 2026 r.
imieniny:
Aldony, Brunona, Emila, Firmina, Aleksandra – wyœlij kartkę


 Jak znaleźć wspólny język? Relacja osoby pobożnej z powracającą do wiary.
Autor: Jami (---.21.196.107.ipv4.supernova.orange.pl)
Data:   2026-09-06 09:09

Kieruje się z zapytaniem jak może dogadać się osoba pobożna z osobą która wraca do swojej wiary? Jak porozumieć się jeśli to inne osobowości?
Jestem w takiej znajomości od kilku miesięcy, wracam do wiary, proszona o doradzanie, negocjacje co zrobić, jak postępować, natomiast moje myślenie jest czasami inne, może nawet wykraczające, nieetyczne lub moja wypowiedź jest prostowana na tą właściwą. Pytam czy jest rozpoznanie, odpowiedź że jest, natomiast dalej dużo zapytań, brak dopuszczania też pewnych emocji, dużo zmian zdania, nastroju. Prostu z naszych negocjacji wynikają zastanowienia, sprawy osobie stoją w miejscu, lęk u osoby przed zrobieniem jakiegoś konkretnego działania, pracy, natomiast też korzysta z pomocy specjalistycznej, wiem że ma kontakty z innymi znajomymi. Z innej strony ja pracuje zawodowo, ostatnio jednak chce też chodzić w inne miejsca samotnie lub spędzać czas z innymi znajomymi. Jak o tym powiedzieć? Co zrobić jeśli to będzie się powtarzać doradzanie bez konkretnego działania?

 Re: Jak znaleźć wspólny język? Relacja osoby pobożnej z powracającą do wiary.
Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2026-09-06 14:48

Czy mozesz napisac jasniej?
Nie wiem, czy zrozumiałam.
Streszczę, jesli pozwolisz. Sprostuj, gdy trzeba. Proszę.

Ty wracasz do wiary. Pracujesz. Chcesz mieć rozmaite kontakty oraz prywatny czas dla siebie.
Chcesz też doradzać osobie wierzącej, ktora ma kłopoty. Czy tak?

Ma ona, ta osoba, problemy.
Ma jakies rozpoznanie (medyczne?).
Korzysta z pomocy specjalistycznej (terapia? leczenie?).
Jest chwiejna emocjonalnie. Niekoniecznie przyjmuje Twoje rady.

Tyle zrozumiałam.

Na razie moje zdanie:

1) Masz prawo do swojego czasu, swoich wyjść, swoich pomysłów na wieczory i dni. Pod żadnym pretekstem nie daj się zagarnąć, zawłaszczyć, przymusić do rezygnacji.
To nie ma wielkiego związku z wiarą. Po prostu mówisz, że masz inne plany na wieczór, że chcesz inaczej spędzić czas. Masz swoje potrzeby. Stawiaj granice. Nie ulegaj naciskom i wymuszanym emocjom. I nie tłumacz się w szczegółach tej osobie. To nie bywa konstruktywne.

2) Rady to rady,. a nie zobowiązania. No niestety. Nikt nie musi ich słuchać. Nie buduj sobie nadziei, że ktoś posłucha - bo gdy nie zastosuje rad, będziesz boleśnie rozczarowana. Sfrustrowana.
Nie posłucha, to trudno, za nikogo życia nie przeżyjesz.
Może nie chce posłuchać, a może nie potrafi z jakichs powodów, np. osobowościowych. Lękowych, psychologicznych. Nie przetłumaczysz.
Gdy zbyt wiele razy nie posłucha, wycofaj się. Nie trwoń energii na jałowe radzenie. Możesz metodą zdartej płyty powtarzać: znasz moje zdanie, doradziłam, co umiałam. I nie ma "ale".

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: