Autor: hanna (---.wtvk.pl)
Data: 2026-09-06 14:48
Czy mozesz napisac jasniej?
Nie wiem, czy zrozumiałam.
Streszczę, jesli pozwolisz. Sprostuj, gdy trzeba. Proszę.
Ty wracasz do wiary. Pracujesz. Chcesz mieć rozmaite kontakty oraz prywatny czas dla siebie.
Chcesz też doradzać osobie wierzącej, ktora ma kłopoty. Czy tak?
Ma ona, ta osoba, problemy.
Ma jakies rozpoznanie (medyczne?).
Korzysta z pomocy specjalistycznej (terapia? leczenie?).
Jest chwiejna emocjonalnie. Niekoniecznie przyjmuje Twoje rady.
Tyle zrozumiałam.
Na razie moje zdanie:
1) Masz prawo do swojego czasu, swoich wyjść, swoich pomysłów na wieczory i dni. Pod żadnym pretekstem nie daj się zagarnąć, zawłaszczyć, przymusić do rezygnacji.
To nie ma wielkiego związku z wiarą. Po prostu mówisz, że masz inne plany na wieczór, że chcesz inaczej spędzić czas. Masz swoje potrzeby. Stawiaj granice. Nie ulegaj naciskom i wymuszanym emocjom. I nie tłumacz się w szczegółach tej osobie. To nie bywa konstruktywne.
2) Rady to rady,. a nie zobowiązania. No niestety. Nikt nie musi ich słuchać. Nie buduj sobie nadziei, że ktoś posłucha - bo gdy nie zastosuje rad, będziesz boleśnie rozczarowana. Sfrustrowana.
Nie posłucha, to trudno, za nikogo życia nie przeżyjesz.
Może nie chce posłuchać, a może nie potrafi z jakichs powodów, np. osobowościowych. Lękowych, psychologicznych. Nie przetłumaczysz.
Gdy zbyt wiele razy nie posłucha, wycofaj się. Nie trwoń energii na jałowe radzenie. Możesz metodą zdartej płyty powtarzać: znasz moje zdanie, doradziłam, co umiałam. I nie ma "ale".
|
|