Autor: Ania (---.centertel.pl)
Data: 2026-03-23 13:40
Hej, jesteśmy z mężem razem od 7 lat, 3 lata po ślubie, mamy 2 letniego synka. Mieszkamy w jego domu rodzinnym, jego rodzice i dziadek na dole, a my na górze z osobną kuchnią i łazienką. Mąż wszystko sam zrobił dla nas przed ślubem. Nie myśleliśmy wtedy o budowie domu, byliśmy młodzi, bez większych oszczędności. Przed podjęciem decyzji o zamieszkaniu tam dużo się kłóciliśmy, żadne z nas nie chciało ustąpić i pójść mieszkać do teściów. Główny problem jest taki, że mieszkaliśmy od siebie 100 km i teraz moja mama jest sama w domu. Nie potrafię się z tym pogodzić, jest mi źle przykro i bardzo chciałabym na starość móc się nią opiekować i być przy niej. Mój mąż teraz widzi, jak jest mi ciężko i widzi też, że to mieszkanie u niego nie sprzyjało naszemu małżeństwu. Dlatego postanowiliśmy się wybudować w mojej rodzinnej miejscowości, tyle że ja jestem w domu z dzieckiem, nie mam na razie pracy, szukam od kilku miesięcy ale bezskutecznie. Gdyby udało się coś znaleźć będę musiała oddać synka do żłobka, co też będzie dla mnie okropnie ciężkie bo od porodu jestem z nim codziennie 24 na dobę, ale dla spełnienia marzenia o własnym domu myślę że dałabym radę. Ale tak jak pisałam, czy to nie jest rzucanie się na głęboką wodę? Bez oszczędności, mając jedynie działkę, cz takie marzenia w ogóle mogą się spełnić? Czy może jednak powinnam stąpać twardo po ziemi i pogodzić się z konsekwencjami moich decyzji. Pogodzić się z mieszkaniem u teściów, bycia daleko od mamy? Aktualnie jestem w takiej słabej kondycji psychicznej że nie umiem się niczym cieszyć. Mam tego wszystkiego dość, chcę mieć swoje miejsce na tym świecie, ale czy to w ogóle jest warte wysiłku.
|
|