logo
Czwartek, 23 kwietnia 2026 r.
imieniny:
Ilony, Jerzego, Wojciecha – wyœlij kartkę


 Czy po pierwszym kroku nie zawiodę Boga? Czy On nie zrezygnuje?
Autor: myszka (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2026-03-21 23:00

Niedawno w którymś wątku przeczytałam takie słowa, które ktoś cytował i które mnie bardzo zatrzymały. I od tej pory noszę je w sobie i do nich wracam albo one do mnie - że moja codzienność jest przestrzenią, w której Bóg czeka na mój pierwszy krok. Czy to znaczy, że ten pierwszy krok z mojej strony jest dla Boga jakby takim zielonym światłem i umożliwia Mu działanie? Że dopiero wtedy może zacząć działać chcąc komuś pomóc? Potrzebuje mojego pierwszego kroku, żeby potem pomóc zrobić mi kolejne. Czyli wystarczy zrobić cokolwiek w danym kierunku, żeby otworzyć się na Jego pomoc. Ten pierwszy krok jakby otwiera Bogu drzwi. A jeśli ktoś się np. czegoś boi i ten strach go w pewien sposób paraliżuje, to czy wtedy tym pierwszym krokiem może być powiedzenie Bogu o tym? A może nawet sama chęć zrobienia czegoś. Chęć, którą On we mnie widzi. Taki pierwszy krok chyba można różnie rozumieć. Tylko może być tak, że ktoś pomimo tego pierwszego kroku, nie będzie potem w stanie zrobić kolejnych. Nawet jeśli będzie dostrzegał Bożą pomoc i kroki z Jego strony. Nie będzie potrafił Mu zaufać i pozwolić się poprowadzić. Czy On nie zrezygnuje i będzie próbował w inny sposób albo ciągle od nowa, aż do skutku?

 Re: Czy po pierwszym kroku nie zawiodę Boga? Czy On nie zrezygnuje?
Autor: Michał (---.dyn.optonline.net)
Data:   2026-03-22 02:36

Pierwszy krok jest najtrudniejszy to wiąże się w wejściem w nieznane. Potem już nie trzeba mieć obawy czy starczy sił. Potem już się jest w danym temacie i sprawy nabierają innego tempa i innych barw. To tak jak w wejściem do zimnej wody. Póki nie wejdziemy to boimy się że będzie nam zimno. Ale jak już wejdziemy to momentalnie organizm się przyzwyczaja i myślimy tylko czy chcemy jeszcze się moczyć czy może lepiej wrócić do ciepełka. Nawet jak podejmiemy decyzję po minucie że wracamy, to coś w nas się zmieniło dzięki temu że weszliśmy i chętniej decydujemy się na kolejne wejście do zimnej wody.

Nie nastawiałbym się na rozwiązanie problemu po jednokrotnym działaniu. Spróbuj, odważ się. Potem będzie kryzys i zrezygnujesz ale potem znów się odważ. Po setnym razie się uda :)

 Re: Czy po pierwszym kroku nie zawiodę Boga? Czy On nie zrezygnuje?
Autor: odpowiedź (---.146.154.78.mobile.internet.t-mobile.pl)
Data:   2026-03-22 10:52

Masz rację – nasza codzienność to nie jest „poczekalnia”, ale prawdziwy poligon Bożej obecności.

1. Czy chęć to już „pierwszy krok”?
Zdecydowanie tak. W duchowości chrześcijańskiej „chcieć chcieć” to już jest początek łaski. Jeśli paraliżuje Cię strach i jedyne, co potrafisz, to powiedzieć: „Boże, boję się, ale chciałabym Ci zaufać”, to właśnie otworzyłaś drzwi na oścież. Bóg nie potrzebuje od Ciebie wielkich czynów, On potrzebuje Twojej szczerości.

2. Bóg jako „Partner”, a nie „Obserwator”
Twój „pierwszy krok” to nie jest sygnał dla Boga, że „teraz może zacząć pracę”, bo On przy Tobie jest zawsze. Ten krok jest potrzebny Tobie, abyś mogła zacząć dostrzegać Jego działanie. To tak, jakbyś odsłoniła rolety w słoneczny dzień – słońce świeciło cały czas, ale dopiero Twoja decyzja pozwoliła światłu wpaść do środka.

3. A co, jeśli zabraknie sił na drugi krok?
To jest Twoja największa obawa: „czy On nie zrezygnuje?”. Odpowiedź brzmi: Nigdy. Bóg nie jest trenerem, który skreśla zawodnika po pierwszym potknięciu. On jest jak ojciec uczący dziecko chodzić. Gdy dziecko zrobi krok i upadnie, ojciec nie wychodzi z pokoju, mówiąc: „No trudno, nie nadajesz się”. On podchodzi, podnosi je i czeka, aż dziecko znów złapie go za rękę.

4. Bóg „do skutku”
Piszesz o „próbowaniu w inny sposób”. Biblia jest pełna historii ludzi, którzy robili krok w tył (jak Piotr, który się zaparł, czy Jonasz, który uciekał). Bóg za każdym razem znajdował „inny sposób”, by do nich dotrzeć. Jeśli nie potrafisz Mu zaufać dzisiaj, On będzie przy Tobie jutro. Jego cierpliwość jest nieskończona, bo On nie kocha Cię za Twoje „kroki”, ale dlatego, że jesteś Jego dzieckiem.

Myszko, pamiętaj:
Nawet jeśli Twój „pierwszy krok” to tylko ciche westchnienie w stronę Nieba, dla Boga jest on wystarczający, by zacząć w Tobie wielkie rzeczy. Nie martw się o jutro – dzisiejsza chęć otwarcia się na Niego to wszystko, czego On teraz od Ciebie oczekuje.

Przypomnę Ci trzy postaci biblijne, które – podobnie jak Ty – zmagały się z lękiem, brakiem pewności i potrzebą wykonania tego trudnego „pierwszego kroku”. Zobacz, jak cierpliwie Bóg im towarzyszył:

1. Gedeon: Mistrz "testowania" Boga (Księga Sędziów, rozdział 6)
Gedeon czuł się najmniejszy w swoim rodzie i panicznie bał się misji, którą powierzył mu Bóg. Jego „pierwszym krokiem” nie był heroiczny czyn, ale... seria próśb o znaki.
Gedeon kładł runo wełny na klepisku i prosił: „Panie, jeśli naprawdę chcesz przeze mnie działać, niech rano tylko wełna będzie mokra od rosy, a ziemia sucha”. Kiedy tak się stało, prosił o odwrotność.
Bóg nie zirytował się brakiem zaufania Gedeona. Przeciwnie – dawał mu kolejne dowody swojej obecności, aż lęk ustąpił miejsca odwadze.
Możesz „sprawdzać” Boga swoimi wątpliwościami. On nie obraża się na Twoją ostrożność.

2. Eliasz: Prorok, który chciał się poddać (1 Księga Królewska, rozdział 19)
Eliasz dokonał wielkich rzeczy, ale nagle ogarnął go paraliżujący strach przed królową Izebel. Uciekł na pustynię, usiadł pod krzewem i prosił Boga o śmierć, mówiąc: „Już dosyć, Panie!”.
Eliasz nie był w stanie zrobić żadnego kroku. Zasnął z wycieńczenia i rozpaczy.
Bóg nie robił mu wyrzutów. Posłał anioła z chlebem i wodą, mówiąc: „Wstań i jedz, bo przed tobą daleka droga”. Bóg pozwolił mu odpocząć i nakarmił go, zanim oczekiwał od niego czegokolwiek więcej.
Kiedy strach Cię paraliżuje, Bóg daje Ci czas na odpoczynek i „pokarm” (łaskę), byś w ogóle mogła wstać.

3. Piotr: Krok na wodzie i tonięcie (Ewangelia Mateusza 14, 22-33)
To klasyczny przykład „pierwszego kroku”. Piotr zobaczył Jezusa na jeziorze i powiedział: „Panie, jeśli to Ty jesteś, każ mi przyjść do siebie po wodzie”.
Piotr zrobił pierwszy krok – wyszedł z łodzi. Ale gdy poczuł silny wiatr, przestraszył się i zaczął tonąć. Krzyknął tylko: „Panie, ratuj mnie!”.
Jezus natychmiast wyciągnął rękę i chwycił go. Nie czekał, aż Piotr sam wypłynie czy udowodni, że znów wierzy. Uratował go w momencie jego największej słabości.
Nawet jeśli zrobisz krok i zaraz potem zaczniesz „tonąć” w lęku, dłoń Boga jest już wyciągnięta. On nie pozwoli Ci zatonąć.

Wspólnym mianownikiem tych historii jest to, że Bóg zawsze dopasowuje tempo do człowieka.
Jeśli możesz tylko leżeć (jak Eliasz) – On Cię nakarmi.
Jeśli potrzebujesz dowodów (jak Gedeon) – On Ci je da.
Jeśli toniesz (jak Piotr) – On Cię chwyci.

Bóg nigdy nie rezygnuje z „projektu”, jakim jesteś Ty i Twoje życie. Każdy Twój mały gest w stronę dobra jest dla Niego bezcenny.

Twój pierwszy krok nie musi być biegiem maratoński, ale czasem po prostu ciche westchnienie lub nazwanie swojego, coś co będzie dla Ciebie bezpieczne, małe i konkretne. Oto kilka propozycji "mikrokroków" na nadchodzący tydzień. Wybierz ten, który najbardziej rezonuje z Twoim sercem:

1. Krok "słowa w prawdzie"
Jeśli czujesz paraliżujący strach przed czymś konkretnym, Twoim krokiem może być codzienna, szczera minuta z Bogiem.
Co zrobić? Wieczorem lub rano powiedz po prostu: "Panie, boję się [tego i tego]. Nie umiem jeszcze przestać się bać, ale mówię Ci o tym, bo nie chcę być w tym strachu sama".
Dlaczego to działa? Nazwanie lęku przed Bogiem odbiera mu moc "straszenia w ciemności". Zapraszasz Światło do piwnicy swoich obaw.

2. Krok "otwartych dłoni"
To gest fizyczny, który przypomina o gotowości na pomoc, nawet jeśli jej jeszcze nie czujesz.
Co zrobić? Raz dziennie, np. podczas parzenia herbaty lub czekania na przystanku, otwórz na chwilę dłonie wnętrzem do góry i pomyśl: "Jestem gotowa przyjąć Twoją pomoc, nawet jeśli nie wiem, jak ona ma wyglądać".
Dlaczego to działa? Twoje ciało wysyła sygnał do umysłu: "nie walczę, nie uciekam – czekam na wsparcie".

3. Krok "uważności na znaki"
Bóg często odpowiada przez drobne wydarzenia, drugiego człowieka lub zdanie w książce.
Co zrobić? Postanów sobie, że w tym tygodniu będziesz szukać jednego "uśmiechu od Boga" dziennie. Może to być ładny zachód słońca, miłe słowo od nieznajomego albo piosenka w radiu, która Cię uspokoi.
Dlaczego to działa? Uczysz się dostrzegać, że Bóg już robi swoje kolejne kroki w Twoją stronę, a Ty tylko zaczynasz je zauważać.

4. Krok "zaufania w ciemno"
Wybierz jedną, najmniejszą rzecz, którą odkładałaś ze strachu (np. krótki telefon, odpisanie na e-mail, wyjście na spacer).
Co zrobić? Zrób tę rzecz, mówiąc krótko: "Jezu, robię to tylko dlatego, że Ty trzymasz mnie za rękę".
Dlaczego to działa? To jest dokładnie ten "krok na wodzie", o którym czytamy w Ewangelii o św. Piotrze.

Myszko, który z tych kroków wydaje Ci się najbardziej "Twój"? A może przyszedł Ci do głowy zupełnie inny, jeszcze mniejszy? Pamiętaj, że dla Boga nie ma zbyt małych kroków – dla Niego liczy się tylko to, że chcesz iść w Jego stronę :)

 Re: Czy po pierwszym kroku nie zawiodę Boga? Czy On nie zrezygnuje?
Autor: myszka (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2026-03-23 12:53

Bardzo dziękuję za obydwie odpowiedzi. Dużo dla mnie znaczą.

Który z kroków wydaje mi się najbardziej "mój"? Chyba ten trzeci - uważności na znaki. To szukanie uśmiechu od Boga. To najbardziej do mnie przemawia. Ale te pozostałe też. W ogóle to powiedziałabym, że cała ta odpowiedź, obydwie odpowiedzi, są takim właśnie Jego uśmiechem. Jeszcze raz dziękuję :)

 Re: Czy po pierwszym kroku nie zawiodę Boga? Czy On nie zrezygnuje?
Autor: Gabi (194.233.101.---)
Data:   2026-03-24 11:37

myszko :-)

Jesteś ukochaną córką Boga, a Twoje wrażliwe serce jest Jego darem dla Ciebie samej i dla innych, dla nas. Nosisz w sercu słowa, które Cię poruszyły i coś pięknego zaczęło kiełkować. To również ON, to Jego działanie w Twojej duszy utkanej przez Ducha Świętego na Jego obraz i podobieństwo. A ON jest przecież najdelikatniejszy, najwrażliwszy, najczulszy, wszystko, co w Tobie piękne i dobre, to ON, to Jego Miłość. Zostałaś utkana przez Miłość i Twoim powołaniem jest Miłość. ON przenika Cię całą i liczy uderzenia Twojego serca, bo kocha, bo jest bliski. Najbliższy. Dostrzeże każde poruszenie w Twojej duszy i nic i nikt nie jest w stanie ograniczyć Jego działanie, które bywa tak dyskretne, że aż go nie zauważamy. A wszystko jest Jego łaską. Każdy promyk słońca, każda kropla deszczu,Twój oddech, Twoja dobra myśl. ON pragnie spędzać z nami naszą codzienność, cieszy się, gdy zauważamy Jego ukrytą Obecność przy nas, Jego drobne gesty pełne Miłości do nas, Jego troskę. Podaruj Mu uśmiech albo serdeczną myśl, to jeden z możliwych pierwszych kroków. ON się ucieszy, że pomyślałaś o Nim, gdyż nasze myśli mają ogromną moc i znaczenie dla Niego i dla każdego człowieka. I nie martw się, że może zapragnie Ci sił dla kolejnych kroków. Bądź sobą. Miłość podtrzymuje Twoje istnienie, zna Cię, jesteś w Niej zanurzona nieustannie. ON jest w stanie obdarzyć Cię wszystkimi potrzebnymi łaskami i obdarza, gdyż pragnie Twojego Szczęścia, nigdy się nie zniechęca. Miłość nie zna zniechęcenia.

"Bądź spokojna, dziecię Moje, widzisz, że nie jesteś sama. Serce Moje czuwa nad tobą" (Dzienniczek 799).

 Re: Czy po pierwszym kroku nie zawiodę Boga? Czy On nie zrezygnuje?
Autor: myszka (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2026-03-25 13:06

Gabi - dziękuję :)

 Re: Czy po pierwszym kroku nie zawiodę Boga? Czy On nie zrezygnuje?
Autor: Marek (---.dynamic.play.pl)
Data:   2026-03-25 23:15

Jak to co? Będziesz miała zasługę w tym, że się starałaś.

 Re: Czy po pierwszym kroku nie zawiodę Boga? Czy On nie zrezygnuje?
Autor: myszka (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2026-03-26 08:29

Czy będę miała zasługę? Nie wiem czy to jest jakaś zasługa. Bo nie wiem czy to są starania czy może raczej tylko próby. Nieudolne próby zaufania Mu. Czy to nie będą tylko zmarnowane szanse, których będę żałować. W sumie jednej, całkiem niedawno, już żałuję.

 Re: Czy po pierwszym kroku nie zawiodę Boga? Czy On nie zrezygnuje?
Autor: Marek (---.dynamic.play.pl)
Data:   2026-03-26 14:46

Zdecyduj się - albo chcesz, albo nie chcesz.
A tak, jak to pisał Gałczyński o inteligencie:

(…) Drepce w kółko. Zagląda.
Chciałby. Pragnąłby. Mógłby. Gdyby.
Wzrok przeciera. Patrzy przez szyby.
Biały Koń? Nie, śnieg pada.
Wszystko krzywe. Wszystko nie takie.
Na ziemi znaki. Na niebie znaki.
Przepraszam, a gdzie kometa?(…)
A teraz co? Teraz się martwi.
A może klasztor? Może do partii?
Lecz tu czy tam — migrena.(…)

 Re: Czy po pierwszym kroku nie zawiodę Boga? Czy On nie zrezygnuje?
Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data:   2026-03-26 19:01

Relacja z Bogiem to w dużej mierze odzwierciedlenie relacji z ludźmi. Warto zadać sobie pytanie, jaki masz problem z zaufaniem ludziom? Czego się boisz? Na czym się być koncentrujesz? Czy zamiast rozwiązywać konkretne problemy, nie szukasz tematów pobocznych, które de facto oddalają rozwiązanie? Warto też ponazywać konkretnie to, czego się boisz. Nazwanie to pierwszy krok do oswojenia.

 Re: Czy po pierwszym kroku nie zawiodę Boga? Czy On nie zrezygnuje?
Autor: Τ (172.56.95.---)
Data:   2026-03-26 22:08

Myszko, Bóg z Ciebie nie zrezygnuje. Nigdy. Bóg nigdy nie machnie ręką na żadnego człowieka. Nie powie: "z niego to już nic nie będzie, nie warto mu dawać kolejnej szansy". A czy Go nie zawiedziesz? Na to pytanie można różnie odpowiedzieć, bo różnie można zinterpretować, czym jest ten zawód. W pewnym sensie zawsze Boga zawodzimy, kiedy grzeszymy. Ale z drugiej strony nasz grzech czy słabość nie jest dla Boga zaskoczeniem, bo On zna nas lepiej niż my sami siebie. Cokolwiek więc zrobisz, On zawsze będzie przy Tobie, nie zamknie się przed Tobą. Odsunąć się od Niego możesz tylko Ty.

Z Twoich wpisów trudno wywnioskować, czy obecnie chodzi Ci o jakieś wewnętrzne zmagania, ponieważ odkryłaś, że masz trudności w zaufaniu Bogu i bardzo chciałabyś, żeby to się zmieniło, bo zależy Ci na duchowej przemianie. Na uwierzeniu, wręcz na pewności, że Bóg się nie odwróci od Ciebie, nie "spisze na straty", jeśli zrobisz jakiś pierwszy duchowy krok, a zawahasz się przed kolejnym. Czy może jest to coś innego. Rozeznajesz konkretne powołanie do czegoś, mniejsze lub większe, i ogarnia Cię lęk, że zaczniesz, ale nie podołasz i skończy się to dla Ciebie duchową katastrofą.

Twoje wpisy pozostawiają szerokie możliwości interpretacyjne. Łatwo może dojść do nieporozumienia. Dlatego zachęcałabym Cię do większej otwartości. Ale raczej nie tutaj, na forum, tylko w realu. Ze względu na Twoją wyjątkową wrażliwość.
Czy próbowałaś znaleźć kierownika duchowego?

 Re: Czy po pierwszym kroku nie zawiodę Boga? Czy On nie zrezygnuje?
Autor: myszka (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2026-03-28 17:27

T, dziękuję za Twój wpis. Jest w nim coś takiego, co tak jakoś przyciąga. Takie ciepło, spokój, łagodność. Jakby taka dłoń na ramieniu. Jego dłoń. Jego obecność. Czytając coś się w człowieku wycisza, uspokaja, może w jakiś sposób zmienia. Dziękuję.

Jeśli chodzi o tego kierownika - nie, nie próbowałam go znaleźć. To chyba nie dla mnie. Za wysokie progi. W ogóle to nie lubię tego określenia: kierownik duchowy. Jakoś tak niemiło się kojarzy. Jeśli już, to wolałabym myśleć o towarzyszeniu duchowym, nie kierownictwie. I w sumie to był kiedyś taki ktoś, ksiądz, który był dla mnie kimś takim. Który tak właśnie można powiedzieć towarzyszył mi duchowo na drodze wiary. Ale to było takie nienazwane, nie wprost, może nawet nieświadome. Coś w rodzaju takiego towarzyszenia. Po prostu kontakt mailowy. Który jednak był dla mnie dużym wsparciem i pomocą.

 Re: Czy po pierwszym kroku nie zawiodę Boga? Czy On nie zrezygnuje?
Autor: myszka (---.dynamic.gprs.plus.pl)
Data:   2026-03-29 11:58

Oswojenie tego, czego się boję. W sumie ciekawe podejście. Oswojenie tego lęku. Trochę jak przytulenie go w sobie. Albo siebie w nim czy z nim.

Estero, dziękuję Ci za tą odpowiedź. I dziękuję za te słowa, które kiedyś przytoczyłaś - "przestrzeń, w której Bóg czeka na mój pierwszy krok" - i które zapoczątkowały ten wątek.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: