Autor: Estera (---.165.kosman.pl)
Data: 2026-03-16 21:44
Przeglądałam właśnie facebooka i wyświetlił mi się post osoby, która przedstawia się jako "Brat Łukasz", "Kapucyn-kapłan - obecnie posługuje w naszej Jadłodajni dla bezdomnych i ubogich w centrum Warszawy".
Wklejam go tu:
"Wyobraź sobie kogoś, kto żarliwie modli się o cierpliwość, klęcząc w ciszy kościoła. Prosi Boga o pokój serca, a dziesięć minut po wyjściu z ławki, w drodze do domu, urządza awanturę pierwszemu kierowcy, który wymusił pierwszeństwo. W głębi duszy ta osoba czuje rozczarowanie: „Przecież prosiłem o łaskę cierpliwości, dlaczego to nie zadziałało?”.
Często wpadamy w pułapkę magicznego myślenia. Wydaje nam się, że łaska to jakaś eteryczna, mistyczna siła, która spłynie na nas z nieba jak „gwiezdny pył” i nagle, bez naszego udziału, zmieni nasz charakter.
Czekamy na spektakularne uderzenie, które z automatu zmieni naszą niecierpliwość, brak opanowania czy trudne relacje.
Tymczasem dobrze znana teologiczna zasada, której autorem jest św. Tomasz z Akwinu mówi: „Łaska buduje na naturze".
Łaska nie jest magią, która nas wyręcza, ale mocą, która nas wzmacnia w konkretnym działaniu.
Bóg nie „naprawi” nas magicznie bez naszej współpracy.
Może być tak, że proszę o spokój i opanowanie, a zupełnie nie dbam o odpoczynek, higienę psychiczną, żyje w ciągłym stresie i pośpiechu.
Mogę prosić o miłość do bliźniego, a nie wykonuje żadnej pracy nad sobą, swoimi odruchami, empatią i językiem. Dodatkowo jak przychodzi konkretna sytuacja by się tym wykazać to traktuje to jako przeciwność losu. Przechodzę wobec osoby która potrzebuje pomocy obojętnie lub odkładam czyny „na jutro”.
Myślę, że często to wynika z tego iż modlimy się o owoce, ale uparcie odmawiamy siania!
Bóg może uczynić, że plony będą obfite, ale potrzeba choćby jednego ziarna.
Pan Bóg zazwyczaj nie robi za nas tego, co sami możemy i powinniśmy zrobić. Współpraca z łaską to taniec dwóch stron.
Moim zadaniem jest dostarczyć „naturę” – moje starania, wysiłki, wiedzę, moje zmęczenie i moją dobrą wolę. Zadaniem Boga jest tchnąć w to życie i dopełnić tam, gdzie kończą się moje ludzkie możliwości.
Więc przytoczę słynną zasadę jezuicką:
„Módl się tak, jakby wszystko zależało od Boga, a działaj, jakby wszystko zależało od ciebie".
Dziś patrzę na swoją codzienność nie jak na ciężar, który muszę udźwignąć sam, ale jak na przestrzeń, w której Bóg czeka na mój pierwszy krok.
On nie potrzebuje moich perfekcyjnych wyników, ale mojego autentycznego „chcę”.
Tak!
„Łaska nie niszczy natury, lecz ją udoskonala”.
Kiedy daję z siebie to, co ludzkie – nawet jeśli jest to ułomne i małe – On wchodzi w to z tym, co Boskie. I to jest najpiękniejsza przygoda, jaką można przeżyć.
Zgadzasz się z tym?
Chcesz uzupełnić bo coś przyszło ci na myśl?
Postrzegasz łaskę jako taką „magiczną siłę”, czy raczej jako codzienne wsparcie w twoich realnych wysiłkach?"
|
|