logo
Piątek, 30 września 2022 r.
imieniny:
Geraldy, Honoriusza, Wery, Hieronima, Felicji – wyœlij kartkę


 Męczą mnie opinie innych, popkultura.
Autor: Karina (30 l.) (---.echostar.pl)
Data:   2022-08-17 23:51

Dzień dobry Wam,
jestem przed 30-stką i nie jestem w związku. Od kilku miesięcy mam wrażenie, że jestem zafiksowana w temacie Boga, nakazów i zakazów.
Co dla mnie jest ważne - jestem dziewicą i czasami jest to problem dla innych - patrzą na mnie jak na dziwaka. Czasami lepiej, a czasami gorzej się z tym czuję. Tutaj zaczyna się problem - tracę w tym sens. Mam czekać na męża, żeby współżyć - ma to nas zbliżyć. Wszędzie jest to podkreślane i jestem tym zmęczona. Często bierze się czysty przykład, gdzie dwie osoby są dopiero przed i razem zrobią to pierwszy raz. Ja będąc przed 30 (proszę nie piszcie, że jest to możliwe - prawdopodobieństwo w tym świecie jest bardzo małe) najprawdopodobniej nie znajde takiej osoby. I co teraz? W sumie jak pokazuje kultura - kobieta musi czekać, a facet musi się wyszaleć. Ja daję coś co sprawia mi duże trudności, a ktoś z tego cały czas korzystał. Wszystko da się naprawić, ale to ja byłabym osobą, której "niewinnie" się za to dostaje.

Te tematy bardzo mnie męczą, nie umiem jednoznacznie postawić się po której stronie jestem, chociaż wewnętrznie czuję, że dobrze robię, że chce zaczekąć do ślubu. Z drugiej strony mam obawy czy komuś to się spodoba. Do wszystkiego potrzebuję dużo czasu, a do tej strefy pewnie jeszcze więcej. Może doświadczenie pomogłoby mi się otworzyć. Kwestia antykoncepcji też mnie blokuje. Nie zgadzam się z tym, że nie może być stosowana. To jeszcze bardzej mnie miażdży. Codziennie myslę o Bogu, bardzo dużą część dnia, ale już wiem, że to jak natręctwo, nic zdrowego. Jestem zmęczona. Chciałabym chociać przez jeden dzień nie myśleć o Bogu i Szatanie.

 Re: Męczą mnie opinie innych, popkultura.
Autor: Hanna (---.wtvk.pl)
Data:   2022-08-18 12:47

"Co dla mnie jest ważne - jestem dziewicą i czasami jest to problem dla innych - patrzą na mnie jak na dziwaka" -

przepraszam, ale czy to jest informacja, którą komunikujesz światu? Kiedy i w jakim celu?
Dla mnie to superprywatna wiedza. O mojej kondycji w tym względzie (jestem panną) wie stały ginekolog, nikt więcej nie musi, bo i po co. Nie musi tego wiedzieć nawet stały spowiednik, jeśli nie mamy w tym wględzie problemów do wyznania. Więc kto patrzy jak na dziwaka, kogo i po co informować?

"W sumie jak pokazuje kultura - kobieta musi czekać, a facet musi się wyszaleć." Głupie to, fakt, i nieprawiedliwe.
Spójrzmy po katolicku: obie strony, obie, winny zachować dziewictwo do ślubu (pomijam przemoc seksualną, to się zdarza w sposób niezawiniony).
Przy takim ujęciu (przy przekonaniu, że czekają obie strony, bez dyskryminacji) to, "co pokazuje kultura", pokazuje od wieków zresztą, wcale nie tylko współczesna, możesz mieć doprawdy w głębokim poważaniu. Nie przejmuj się takimi opiniami.

"Z drugiej strony mam obawy czy komuś to się spodoba." - wybacz, ale naprawdę nie jesteśmy na świecie po to, aby się wszystkim podobać!

Moja wartość nie zależy od tego, czy się wszelkim iksińskim podobam.

"wewnętrznie czuję, że dobrze robię, że chcę zaczekać do ślubu"
- i słusznie.

A natręctwa, autentyczne, się leczy. Nie na forum.

 Re: Męczą mnie opinie innych, popkultura.
Autor: Akittm (---.ssp.dialog.net.pl)
Data:   2022-08-18 13:55

A jaki jest Twój powód chwalenia się dziewictwem? Zawsze mnie dziwią takie kobiety. Jak ktoś próbuje mnie wkręcić w rozmowę o dziewictwie porostu zmieniam temat. Nie chciałabym, żeby mnie kogoś oceniał przez to czy jestem, czy nie jestem dziewicą. To temat na rozmowę dla ludzi przygotowujących się do ślubu.
Poczytaj Pismo Święte, przyjdź na Adorację Najświętszego Sakramentu, na Mszę Św. - Całą sekwencję powtórz. Nie tylko w niedzielę.
Mam wrażenie, że to, co jest "myśleniem o Bogu", to tak naprawdę szatańskie sztuczki.
Pan Jezus powiedział: "Milcz i wyjdź z niego!" (Mk 1, 23-28). I Ty nie dyskutuj z pokusą. Pan Jezus nie dyskutował ze złym duchem.
Możesz też zająć się czymś, co sprawia Ci radość. I pracą. Może ten stan uporczywych myśli wynika z niewykorzystanego wolnego czasu...? Nie znam Twojej codzienności.

 Re: Męczą mnie opinie innych, popkultura.
Autor: Jola (---.centertel.pl)
Data:   2022-08-18 15:36

Żyj. Po prostu żyj. A nie prowadź teoretycznych rozmyślań. Skupiasz się na nakazach i zakazach, jesteś spięta i nakręcasz się tym jeszcze bardziej. A skup się na swoim rozwoju i pozytywnej stronie życia.

 Re: Męczą mnie opinie innych, popkultura.
Autor: Mateusz (---.dynamic.mm.pl)
Data:   2022-08-18 17:07

Nie ma powodu, abyś miała przejmować się opiniami innych na temat swojego dziewictwa. Każdy ma prawo do swojego zdania, to prawda, zaś Ty masz prawo puszczać opinie tych ludzi mimo uszu. Poza tym, w Twoim przypadku jego zachowanie do ślubu jest dla Ciebie obowiązkiem. Jeśli ktoś jest niewierzący nie należy się dziwić, że nie dostrzega w tym żadnego sensu. Nie martw się wreszcie swoim "brakiem doświadczenia" w kwestii współżycia. Kiedy nadejdzie właściwy czas, to znaczy po ślubie, Ty i Twój przyszły mąż będziecie instynktownie wiedzieli, co i jak robić.

 Re: Męczą mnie opinie innych, popkultura.
Autor: Marek Piotrowski (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2022-08-19 00:46

Są tylko dwie możliwości: albo będziesz dumna z tego, że żyjesz po Bożemu (i np. zachowujesz dziewictwo), albo będziesz się tego wstydzić, patrzeć na opinię "innych" (którzy nie żyją po Bożemu).

 Re: Męczą mnie opinie innych, popkultura.
Autor: H. (---.centertel.pl)
Data:   2022-08-27 11:54

Hej,

Po części Cię rozumiem, bo seksualność singli to jest temat bardzo trudny, a wszyscy udają, że nie istnieje ;) Poradniki dla singli zupełnie pomijają, jak sobie z tym radzić. A tymczasem bywa, że to naprawdę najpoważniejszy problem. Nie mam tu dla Ciebie niestety złotej rady. Mogę natomiast podzielić się refleksjami co do wstydzenia się dziewictwa - również jako dziewica, niewiele młodsza od Ciebie.

Po pierwsze - tak jak mówili poprzednicy, nikomu się tym nie musisz chwalić. Mam wrażenie, że w moim przypadku ludzie się domyślają, ale nikt nic nie komentuje, nie sugeruje. Jeśli ktoś Ci to wypomina, zmień towarzystwo ;) Ja akurat obracam się w dość ateistycznym i wolnomyślicielskim (wcześniej duża "nowoczesna" korpo, teraz trochę inne środowisko, ale też ludzi głównie w wolnych związkach), a i tak nie dostrzegam żadnych podśmiechiwań ze mnie. Przy czym ani się nie chwalę, ani się nie żalę. To intymna sprawa, po prostu, a kulturalni ludzie drążyć nie będą.

Po drugie - wbrew pozorom, dzisiejszy świat nie jest aż tak znowu przeciwko dziewictwu. Jest teraz taki trend, żeby każdy robił tak, jak mu pasuje. I wiesz, z jednej strony jest to trochę niebezpieczne, wiadomo. Ale z drugiej - ci dojrzalsi "wyznawcy" tego podejścia rozszerzają to także na dziewictwo. Po prostu uznają za priorytet życie w zgodzie ze sobą (w Twoim przypadku - z sumieniem, z wiarą) i za przejaw dojrzałości umiejętność bronienia swoich wartości, stawiania granic (także jeśli chodzi o życie seksualne). Wiesz, obserwuje na instagramie taki bardzo popularny (100 tys. czytelników) profil dot. miłości, związków, prowadzi go dziewczyna już mocno doświadczona i raczej powiedziałabym wyzwolona, o lewicowych poglądach. Ale kiedyś na jednych z dyskusji jakaś jej czytelniczka pisała, że się wstydzi dziewictwa, a ta dziewczyna odpisała, że właśnie powinna być dumna, że nie robi tego z byle kim, byle się przypodobać światu. Inna pisała, że chyba się rozstanie z chłopakiem, bo ten nalega na seks, a ona nie jest gotowa - i ta też jej odpisała, że jest super dojrzała, bo stawia granice i dba o siebie, o życie w zgodzie ze sobą, a nie podąża za modą.

Po trzecie - napisałam, że jestem dziewicą. Tak, fizycznie to prawda, ale niestety, nie mogę o sobie powiedzieć, by zawsze szło to w parze z czystością serca. Miałam takie etapy w życiu, że zazdrościłam tym, co mieli jakieś doświadczenia. Tego, że wiedzą jak to w ogóle jest, że mają co wspominać. I wiesz co? Wepchałam się w relację z chłopakiem, w której dałam się nieco pokalać. Nie było współżycia, były jednak jakieś zbyt śmiałe dotyki, trochę nagości. I choć miałam w życiu obiektywnie dużo większe grzechy, to to ciąży na mnie strasznie, po prostu strasznie. Chwila słabości, a konsekwencje psychiczne bardzo duże. Człowiek wie, że coś bezpowrotnie stracił, że czegoś już potem drugiemu nie ofiaruje... Mało to, jest sporo chłopaków, którzy jednak czekają na dziewice i przeszłość im przeszkadza, potem są dramaty w związkach jak to wychodzi (ot, zobacz sporo wątków chociażby na tym forum). Dziś cieszę się tylko, że nie przekroczyłam granic dalej, a tego co narobiłam żałuję - i nie chcę wspominać, wolałabym zapomnieć, choć wtedy było przyjemnie i nawet zdawało mi sie, że "to nic takiego"... W dodatku mimo że mam takie uczucia, to już w to wdepłam i trudno mi się jest wyplątać, postawić granice na nowo...

Po czwarte - dziewictwo i ogólnie zachowywanie czystości ma dużo sensu tak po prostu, w oderwaniu od zakazów i nakazów.

Pozdrawiam, trzymaj się

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: