logo
Piątek, 15 listopada 2019 r.
imieniny:
Amielii, Idalii, Leopolda, Alberta – wyœlij kartkę


 Nie mogę się pogodzić z porażką na filologii.
Autor: Masza (---.dynamic.chello.pl)
Data:   2019-10-30 20:39

Witam,
Mam w sumie sporo problemów, ale że nie miałam gdzie się zwrócić więc piszę tutaj.
Byłam na filologii angielskiej tylko 1 rok, ale zrezygnowałam z niej, ponieważ miałam dość tego po prostu i mam momenty gdzie żałuję że zrezygnowałam z tego chociaż z drugiej strony wiem że dużo nerwów bym sobie zjadła i z tymi brakami w angielskim i z tymi wyniosłymi ludźmi. Po pierwsze nie mogłam zdać egzaminu PNJA ani w sesji czerwcowej ani wrześniowej, znaczy zaliczyłam z całego tego egzaminu tylko czytanie, ale to nie jest zbyt istotne, bo było za mało. Kiedy ludzie dowiedzieli się, że nie zaliczyłam to się ze mnie śmiali i bardzo mnie to zabolało. Zaraz były teksty: "no jesteś z (nazwa miasta) to jesteś gorsza od nas" "no nas to było stać, a jak jesteś z tak małego miasta to i wiedza mała" "może zmienisz kierunek skoro sobie nie radzisz?" "No witasz pełną parą wrzesień". Poczułam się gorsza od nich i nadal się tak czuję, nawet się boję, że rzeczywiście będą lepsi ode mnie, że rzeczywiście szybciej znajdą pracę niż ja i będą tylko ze mnie kpić, że "im to się udało osiągnąć, a ja jestem w ich oczach nikim". Ja im powiedziałam, że się utrzymam na kierunku i guzik mnie obchodzi co gadają. Niestety wyszłam jakby w ich oczach na nieudacznika, bo moje słowa się nie sprawdziły. Nawet mój tata mi wypomina, że zrezygnowałam z filologii, że po tym miałabym pewną pracę, ale nie miałam od dziecka korepetytora ani nic z takich i jak prosiłam kogoś o pomoc z tym to mnie zbywali, próbowałam wszystkiego już, ale to na marne i tylko wszystko robiłam na własną rękę i to może się po prostu odbiło, nie mam pojęcia. Kiedy za każdym razem on to mi przypomina to mnie to wcale nie motywuje, a raczej dobija. Jeszcze była taka sytuacja, gdzie pytałam się w dziekanacie czy są już wyniki z PNJA z sesji wrześniowej powiedzieli, że nie ma i spytałam się co się stanie jeśli znowu się tego nie zaliczy to powiedzieli, że będę skreślona z listy studentów no i się przestraszyłam i pojechałam do rektoratu zmienić kierunek. Potem idę do dziekanatu po wykaz ocen, a te mi z tekstem wyjeżdżają, że nie muszę rezygnować i że wcale mnie nie wykreślą i jeszcze się dziwnie pytali czy na pewno rezygnuję czy zostaję no czy to jest normalne? Nie mogę się dalej pogodzić z tą porażką na filologii i dalej jest mi z tego powodu przykro i boję się że na pedagogice będzie to samo co z filologią, a raczej tego nie chcę, bo chciałabym coś osiągnąć, chciałabym pracować i zarabiać wystarczająco i mieć z tego korzyść i satysfakcję oraz przyjemność z tego. Ale też jak widzę tych ludzi z filologii z którymi studiowałam to aż we mnie się gotuje, że oni dali sobie radę na nim, a ja niekoniecznie i tym bardziej mnie to dobija. Czuję się bezradna, bezsilna z tego wszystkiego i naprawdę nie wiem co robić. Proszę pomóżcie :(

 Re: Nie mogę się pogodzić z porażką na filologii.
Autor: kh (---.9-3.cable.virginm.net)
Data:   2019-11-09 14:10

Czesc Masza,

Kiedys studiowalam na zacnym katolickim uniwerku w Lublinie. To nie byla filologia angielska, ale dzielilam akademik z ludzmi z tego kierunku. Na 2 roku wykladowcy wywalili ponad polowe roku z powodu jakiegos durnego egzaminu z gramatyki. Pamietam bardzo fajna kolezanke, ktora tez oblala, ale potem wyjechala na Zachod, no i mam nadzieje, ze jest szczesliwa. Ja wyemigrowalam wiele lat temu, po studiach, znajac jezyk, ale bez filologii angielskiej. Now I am surrounded by the English language, live in it, breathe it in... and - without any special effort - became fluent and happy with it. So there's always light at the end of the tunnel :)

 Re: Nie mogę się pogodzić z porażką na filologii.
Autor: calinka (---.neoplus.adsl.tpnet.pl)
Data:   2019-11-09 19:34

to widzę, że ostry wyścig szczurów był u was na uczelni. U mnie na studiach nikt nikogo tak nie obrażał (a też język, ale nie angielski) tak że myślę, że nie ma się co przejmować, nie wszędzie tak jest. Ale nie rezygnuj z marzeń, bo ktoś coś mówi. Puszczaj to koło uszu i rób swoje. W gimnazjum dobrze się uczyłam, ale się ze mnie śmiali, że jestem kujonem i teraz żałuję, że się opuściłam w nauce bo to zaważyło na całym moim życiu prawdopodobnie. Tak że mało zważaj na ludzką mowę, bo ludzie zawsze gadać będą. Poczytaj komentarze o sławnych osobach to się przekonasz, że i oni mają hejterów a i nawet sam Pan Jezus miał wielu przeciwników, z którymi musiał się zmierzyć. Może to Ci doda trochę odwagi, bo naprawdę nie warto układać sobie życia pod dyktando innych.

 Re: Nie mogę się pogodzić z porażką na filologii.
Autor: Mateusz (31.42.21.---)
Data:   2019-11-10 22:15

Przeczytałem, co napisałaś i radziłbym przede wszystkim zastanowić się, co chcesz robić w życiu: czy jest to praca z młodzieżą/dziećmi, czy język angielski. Polecam Ci gorąco zostać przy tym drugim, chyba, że naprawdę był to "niewypał", coś na co zdecydowałaś się tak naprawdę wbrew sobie. Wspominałaś o PNJA, zaliczyłaś tam czytanie, a co z pisaniem i słuchaniem? Czy zabrałaś się za te zadania? Nie można poddawać się od razu, szczególnie jeśli chodzi o formy pisemne. One zawsze są najwyżej punktowane, więc warto zabrać się za nie na początku. I pisać, pisać, pisać, bo jeśli nie wyrobi się limitu słów (+/- 10% zazwyczaj), to traci się punkty za poprawność językową. Jeśli zaś chodzi o słuchanie, konieczne jest przestawienie się z trybu, do którego niestety przyzwyczaja słuchanie tekstów w szkole: wszystko będzie podane po kolei i to dokładnie w takiej formie, w jakiej masz wstawić daną informację do tekstu. Na studiach to się kończy, czasem musisz czekać do ostatniego zdania żeby wstawić to, co jest potrzebne, dlatego niezbędną umiejętnością tutaj jest utrzymywanie stałego wysokiego poziomu uwagi. Da się to wypracować, choć nie od razu. Ba, na początku większość studentów przeżywa szok, że oto w szkole byli orłami z angielskiego, a tu nagle trafiają na zadanie, które ich przerasta. Nie należy, nawet nie wolno się wtedy jednak poddawać! Jeśli nie daje się rady samemu, warto rozejrzeć się za kimś, komu idzie lepiej od nas, a ponadto jest to osoba komunikatywna i skora do pomocy. Zawsze ktoś taki się znajdzie.
Życzę Ci zdobycia co najmniej tytułu licencjata filologii angielskiej. Tym bardziej, że wiem, jak jest na takich studiach. Skoro jednak dotrwałem do końca na neofilologii (lingwistyce), to Ty również dasz radę, tylko uszy do góry. Niech nas, filologów, będzie coraz więcej :)

 Re: Nie mogę się pogodzić z porażką na filologii.
Autor: hej (---.nux.net)
Data:   2019-11-10 23:13

Droga Maszo, a skoro studiujesz w mieście nie będącym Twoim rodzinnym miastem, to może byś po prostu wybrała inny uniwersytet w innym mieście? Wtedy nie spotykałabyś tych nieżyczliwych ludzi i mogła byś zacząć studia od nowa. Mówię tu o filologii angielskiej. Poza tym, z tego co wiem, niektóre uniwersytety oferują też amerykanistykę jako kierunek studiów, jest on bardziej zorientowany na wiedzę o USA, ale prowadzony po angielsku i języka angielskiego się nauczysz w bardziej luźnej formie niż tylko czysto filologiczne podejście. Albo, jeśli chcesz się nauczyć angielskiego, może być zaczęła studia w UK? Program studiów w UK jest inny niż w Polsce, ludzie chwalą sobie ten styl nauczania, a różne uniwersytety mają różne wymagania jeśli chodzi o maturę (bo zakładam, że mówisz o studiach licencjackich), więc nie tylko ludzie z super wynikami matur się dostają na te studia. O metodach finansowania możesz poczytać w internecie, nie jest to takie straszne jak się wydaje.

A poza tym i przede wszystkim - polecam Ci modlitwę do Ducha Świętego, proś Go, byś rozpoznała Bożą wolą co do Twoich studiów i podjęła dobrą decyzję.

Pozdrawiam

 Re: Nie mogę się pogodzić z porażką na filologii.
Autor: Estera (---.146.224.240.nat.umts.dynamic.t-mobile.pl)
Data:   2019-11-11 00:30

Filologii co prawda nie kończyłam, niemniej język angielski opanować musiałam. Koledzy kolegami, ale tu się liczy przede wszystkim ilość godzin przesiedzianych nad materiałem, ilość obejrzanych filmów, przeczytanych tekstów. U mnie było tak, że miałam problemy z rozumieniem do pewnego momentu: nagle w środku prowadzonego po angielsku spotkania przeskoczyła mi jakąś klapka w mózgu i po prostu zaczęłam rozumieć. Ale to wymagało mojej wcześniejszej pracy.
Widzę inny problem: chcesz uczyć się obcej filologii i zapewne przynajmniej częściowo tłumaczyć teksty na polski, (pamiętam z rozmów koleżanek, że większość osób w tym zawodzie pracuje z tekstem, z ustnymi tłumaczeniami ci najlepsi), tymczasem masz problem z poprawnym pisaniem w języku polskim. Stosujesz
zdania wielokrotnie złożone, w których pod koniec trudno się zorientować co było na początku, używasz kolokwializmów, nie znasz zasad interpunkcji oraz masz problem z prawidłowym używaniem zaimków i konstrukcją zdań.
Osobną kwestią jest bijąca z postu niechęć do kolegów i innych osób. Tekst: "a te mi z tekstem wyjeżdżają" jest poniżej poziomu. Nie "te", tylko panie z dziekanatu, zapewne starsze i bardziej kompetentne i doświadczone niż Ty. I nie "z tekstem wyjeżdżają", tylko informują.

Rozumiem, że czujesz się rozżalona, ale może rzeczywiście na ten moment to nie jest kierunek dla Ciebie. Może kiedyś wrócisz na te studia, niemniej teraz warto się podszkolić z angielskiego, polskiego i kultury, a w międzyczasie zająć czymś innym.

 Odpowiedz na tę wiadomość
 Twoje imię:
 Adres e-mail:
 Temat:
 Przepisz kod z obrazka: