logo
Wtorek, 10 grudnia 2019 r.
imieniny:
Danieli, Bohdana, Julii, Romaryka – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
o. Adam Sikora
Deus meus et omnia
Franciszkański Świat


Radykalizm – tak! Fanatyzm – nie!

 

Czy mają one sens?

W Ewangelii według św. Mateusza zapisane są takie słowa Jezusa: Niech wasza mowa będzie: tak-tak, nie-nie (Mt 5, 37), a w Apokalipsie św. Jan przekazał orędzie Jezusa: Obyś był zimny albo gorący (Ap 3, 16). Jak należy rozumieć te słowa? Czy są one skierowane do konkretnych odbiorców czasów Jezusa, czy mają one sens i aktualność uniwersalną? Słowa z Ewangelii według św. Mateusza wskazują na konieczność jednoznaczności w mowie i działaniu ucznia Chrystusa.

Chrześcijanin, tak jak każdy człowiek wyraża się m.in. w słowach, które wypowiada i w czynach, które spełnia. Odsłaniają one świat wartości jakimi żyje i którymi się w życiu kieruje. Słowa Jezusa wskazują na konieczność bezwarunkowego umiłowania prawdy, unikania dwuznaczności i prób zacierania wyrazistości zasad, którymi się żyje, aż do konformistycznego ich negowania. Jednoznaczny przekaz prawdy o byciu chrześcijaninem jest nie tylko świadectwem przynależności do Jezusa, który o sobie powiedział, że jest "Prawdą", ale często także bezcennym drogowskazem, pomocą i oparciem dla wszystkich, którzy pogubili się na bezdrożach współczesnego świata.

Jak temperatura wody

Słowa z Ap 3, 16 skierowane są do Kościoła w Laodycei i zawierają aluzję do temperatury wody, którą specjalnie zbudowanymi akweduktami sprowadzano do miasta z odległych gorących źródeł Hierapolis. Po dotarciu nie nadawała się do picia, gdyż ze względu na swą letniość powodowała u pijących torsje. Można ją jednak było spożywać jako zimną lub gorącą. Stan duchowy chrześcijan w Laodycei powoduje u Chrystusa odruch odrzucenia, dezaprobaty, tak jak po wypiciu owej letniej wody. Z Listu wynika, że powodem tego stanu jest fatalna kondycja duchowa wspólnoty: ślepota na Boga, ubóstwo duchowe, wyniosłość i poczucie samowystarczalności. Stan Laodycei określany jako "letni" gorszy jest od stanu symbolicznie "gorących" i "zimnych".

Zdrowy radykalizm

Tradycyjnie w ludziach "zimnych" widziano tych, którzy nigdy nie poznali Jezusa; w "gorących" widziano tych, którzy rozpoznali Go i w swoim życiu zrealizowali Jego naukę. W "letnich" zaś tych, którzy uwierzyli w Niego, ale z czasem przestali liczyć się z Jego przykazaniami. Chrystus zwracający się do tej zobojętnianej wspólnoty nie potraf pogodzić się z tym stanem doprowadzającym ją do samozniszczenia. Stosując język metaforyczny nie chce jednak pouczać, że lepiej jest być złym, niż obojętnym, lecz uświadomić, że taką postawą lekceważy się i odrzuca Kogoś, kto najbardziej zatroskany jest o prawdziwe dobro człowieka.

Obie wspomniane wypowiedzi Jezusa ukierunkowują na radykalizm ewangeliczny. Czy nie łatwo jednak pomylić go z fanatyzmem? Kiedy radykalizm może zmienić się w fanatyzm? Warto  najpierw przypomnieć czym jest radykalizm ewangeliczny, a czym fanatyzm religijny. Pierwszy jest postawą wyrażającą w sposób maksymalny konsekwentne realizowanie pragnienia życia opartego na zasadach wynikających z Ewangelii. Z tą postawą zawsze związana jest miłość do drugiego człowieka otwarta na rzeczowy dialog i gotowość zmiany, gdy padają przekonywujące argumenty. Przykładem człowieka radykalnego jest np. św. Paweł, który z równym zaangażowaniem oddany był swoim przekonaniom: najpierw jako wyznawca judaizmu, potem Chrystusa.

Gdy braknie miłości

Człowiekiem radykalnym był też św. Franciszek z Asyżu – zawsze w pełni zaangażowany w to co wierzył – po "dotknięciu" go przez Ducha Bożego całkowicie oddany Bogu. Fanatyzm zaś jest bezkrytycznym oparciem się na jakiejś doktrynie czy idei i agresywnym zwalczaniem ludzi o odmiennych poglądach. A taka postawa tzn. roszczenie sobie prawa do narzucenia innym przemocą tego, co uważa się za prawdę, oznacza – jak nauczał Jan Paweł II – pogwałcenie godności człowieka i ostatecznie zniewagę Boga, którego jest on obrazem. Radykalizm może przejść w fanatyzm, gdy w miejsce miłości wejdzie nienawiść.

Chrześcijanin kierujący się radykalizmem ewangelicznym nie może nienawidzić w obronie swojej prawdy. Jak ktoś powiedział: "Może co najwyżej kochać przez łzy".

o. Adam Sikora

 
 



Pełna wersja katolik.pl