logo
Sobota, 19 czerwca 2021 r.
imieniny:
Gerwazego, Protazego, Sylwii, Romualda – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
Robert Więcek SJ
Cztery tajemnice
Idziemy
fot. Pro Church Media | Unsplash (cc)


Każdy wierzący jest zaproszony, by wypełniła się w nim modlitwa „uczyń serce moje według Serca Twego”.

 

Św. Ignacy Loyola, kiedy zaprasza nas do rozważania zmartwychwstania Pana Jezusa, zaczyna od słów: „(…) w pierwszej kontemplacji rozważać o tym, jak Chrystus Pan ukazał się Pani naszej (…) swojej ukochanej Matce (…)”. Choć w Biblii nie ma o tym wzmianki, to zmysł wiary już od samego początku o tym ogłaszał. Czy mogło być inaczej?

 

Tajemnica serca Maryi

 

Pierwsze objawienie się naszego Pana po zmartwychwstaniu dotyczyło spotkania z Matką. Skoro pierwsze, to zasadnicze, ważne, mające szczególne znaczenie.

 

Głęboka intuicja św. Ignacego wskazuje, że w przeżywaniu radości z powodu zmartwychwstania Chrystusa niejako konieczne jest zaczęcie od przeżycia spotkania Jezusa z Jego ukochaną Matką. Wierzymy, że Maryja najgłębiej wniknęła w istotę Boga, i dlatego ukazuje nam Go tam, gdzie jest On najbardziej Bogiem, a mianowicie w Jego miłosierdziu. Przez Nią spływa na świat dobroć Boga.

 

Dwa fragmenty Ewangelii Łukasza mówią o Jej łączności z Synem, o łączności Jej Serca z Sercem Bożym. Pierwszy opowiada o stylu Jej życia, gdzie centralne miejsce zajmuje serce, bo Maryja zachowywała i rozważała wszystkie te sprawy w swym Sercu. A drugi, bezpośrednio dotyczący jej więzi z Synem, to słowa wypowiedziane przez Symeona: „A Twoją duszę przeniknie miecz boleści!”. Duszę, czyli Serce Niepokalane, co nastąpiło na Golgocie.

 

Serce Maryi całkowicie zjednoczone jest z Sercem Syna. Bije tym samym rytmem. Wsłuchując się w Jej tętno, słyszymy i wyczuwamy tętno Jezusa. Papież Paweł VI w „Marialis cultus” (nr 57) pisał: „Najświętsza Maryja Pana, czy się Ją rozważa w kolejach Jej ziemskiego życia, czy też w niebiańskiej szczęśliwości, której już zażywa w państwie Bożym, ofiaruje pogodną wizję i ma słowo zdatne do umocnienia serc: przyrzeka mianowicie, iż nadzieja odniesie zwycięstwo nad trwogą, wspólnota – nad samotnością, pokój – nad zamętem, radość i piękno – nad zniechęceniem i odrazą, oczekiwanie rzeczy wiecznych – nad doczesnymi pożądaniami, życie – nad śmiercią”. Dlatego zgodnie z zachętą autora „Ćwiczeń duchowych” prośmy za przyczyną Matki o łaskę wesela i silnej radości z powodu tak wielkiej chwały i radości Chrystusa, Pana naszego. Prośmy o takie zjednoczenie z Bożym Sercem.

 

Tajemnica łez Magdaleny

 

Magdalena jako jedna z nielicznych była naocznym świadkiem tego, jak Longin, żołdak rzymski, pchnięciem włóczni przebija Serce Pana. To ostrze dotknęło także jej serca. To Jezus uwolnił ją od zła. Przebaczył jej grzechy. Umiłował do końca, a ona odpowiedziała najlepiej jak umiała, podążając za Nim krok w krok, aż po szczyt Golgoty. Liczyła na cud? Na zastępy anielskie, które miałyby zstąpić z niebios i powstrzymać tę zbrodnię?

 

Kiedy ustało bicie Serca Jezusa, zatrzymało się i serce Magdaleny. Tak silne było to doświadczenie, sięgające w głębię jej jestestwa. Zabrano jej Pana! W tym nieukojonym niczym bólu i rozdarciu przeżyła paschę. Jednakże nie była w stanie myśleć o wyjściu z Egiptu, o przejściu przez pustynię i Morze Czerwone, o dojściu do Ziemi Obiecanej. Czy rozpaczała? Raczej nie. Płakała rzewnie. I zastanawiała się, co jeszcze mogłaby zrobić dla Mistrza. Serce rozdarte nie przestaje kochać. Serce rozdarte szuka przestrzeni miłowania. Ból potrafi oszołomić, ostrze włóczni – sięgnąć najczulszego punktu.

 

Czy to koniec? Naprawdę? W prostocie i praktyczności wszystko, co się wydarzyło, rozważa w swoim sercu i odkrywa, że trzeba jeszcze poprawić to, co nie zostało dopełnione, czyli trzeba rankiem po szabacie wrócić do grobu, gdzie Go złożono. O brzasku, w pierwszej możliwej do tego chwili, wyrusza z pośpiechem i doświadcza kolejnego ciosu. Grób otwarty. Zabrano Pana i nie wie, gdzie Go położono. Czyż nie można od tego oszaleć?

 

Płacze, rozgląda się wokoło i widzi Go, ale nie rozpoznaje. Łzy bólu i smutku rozmywają widzenie. Serce oszalałe bije tysiąc uderzeń na minutę i nie jest w stanie się uspokoić. Ogłuchło, ogłuszone tak wielkim kamieniem. Jednakże przebija się przez to wszystko głos – słowo: Mario! I serce znowu szaleje. Przesłyszało się? Omamy jakieś? Przecież znam ten głos. Tyle razy go słyszałam. To niemożliwe! Rzuca się w przepaść zawierzenia, szepcząc wargami: Rabbuni!

 

To cud, że serce Magdaleny nie rozpadło się na kawałeczki – tam, na Golgocie, przy pustym grobie i teraz, ze szczęścia odnalezienia. Zaiste serce, które kocha, nie umiera, a otrzymuje więcej, niż jest w stanie sobie wyobrazić. Taka bowiem jest miara miłości – nieskończoność.

 

Tajemnica pałających serc

 

Idą, głoszą, opowiadają. Czy nic nie rozumieją? Bezwiednie powtarzają? Nie. Przerosło ich doświadczenie przebitego Serca. Oni się spodziewali, a nie poszło tak, jak by tego pragnęli, tak jak w głowach sobie zaplanowali. Bo myśmy się spodziewali, że On wyzwoli Izraela z niewoli rzymskiej, a tu ukrzyżowali Go i zabili żołdacy rzymscy. Gdy nie spełniło się ich pragnienie, serca jakby zacisnęły się w pięść, jakby sznur zacisnął się na gardle. I nie chcą bić pełną piersią.

 

Przebić się do serc trzeba! Przysypane popiołami ludzkich nadziei, planów na miarę człowieka. Popiół przygasza ogień, lecz… dobrze, że żar pozostaje. Wystarczy wziąć kij, odsunąć popiół i dmuchnąć w ów żar. Tutaj pojawia się rola słowa Bożego. Nieznajomy, którego znają, choć nie rozpoznają – po raz kolejny – pokazuje na bazie słowa Bożego, że Mesjasz miał cierpieć, że Pismo o tym mówi, i po kolei wskazuje im teksty zapowiadające, które pasują jak ulał do tego, czego byli świadkami w Jerozolimie. Słuchają z uwagą, ale jakby nie docierało. Nie, słowa nie odbijają się jak groch o ścianę, ale widocznie warstwa popiołu zawiedzionych nadziei jest wielka i niełatwa do poruszenia. Jeszcze za bardzo są skupieni na sobie, na swoim, choć już zamienionym w pył wyobrażeniu.

 

Przychodzi im z pomocą sam Pan. Daje drugi wymiar wejścia w tajemnicę Jego Serca, w którym uczestniczyli ci dwaj uczniowie kilka dni wcześniej w sali na górze, w Wieczerniku, gdzie spożyli Paschę. Jest mowa o tajemnicy Eucharystii. Wszak mimo smutku i bólu nie zapominają o prawie gościnności i nie chcą po nocy puszczać nieznajomego Wędrowca. Tak więc usilnie zapraszają Go do domu. Tam właśnie, wobec nich, siedząc za stołem – jakże to domowe i intymne jednocześnie – bierze chleb, błogosławi, łamie i daje im… i wtedy coś pęka! Jakby tama puściła wody, które dotychczas trzymała. To zapewne tchnienie Ducha z całą mocą rozpędziło warstwy popiołu… przecież znają, poznają, rozpoznają ten gest… znają go, bo wypalił się nie tylko w ich pamięci, ale przede wszystkim w ich sercach. Oczy im się otworzyły! Spadły łuski i poznali Go. Czyżby kamień został odsunięty od grobu pochowanej nadziei?

 

Nie sposób nie spojrzeć z całym wzruszeniem i łzami w oczach na ich gorączkowe (nie od gorączki choroby!) mówienie do siebie: Czy serce nie pałało w nas, kiedy rozmawiał z nami w drodze i Pisma nam wyjaśniał? Obyśmy umieli to pałanie serca odczuwać, nazywać, przyjmować. Wszak, zgodnie ze słowami autora Listu do Hebrajczyków (4, 12): Żywe jest słowo Boże, skuteczne i ostrzejsze niż wszelki miecz obosieczny, przenikające aż do rozdzielenia duszy i ducha, stawów i szpiku, zdolne osądzić pragnienia i myśli serca. Nie żeby obnażyć, ale by objawić…

 

Tajemnica serca człowieka

 

Wsłuchuję się w bicie tych trzech serc. Pojawia się w okresie wielkanocnym jeszcze inna osoba – nie na kartach Pisma Świętego, ale osoba o gorejącym sercu, oddanym całkowicie Bogu, rozmiłowanym w Jezusie Chrystusie, z którym prowadzi długie dialogi. To serce ubogiej i prostej siostry zakonnej, Faustyny Kowalskiej. Gdy pada jej imię, nie sposób nie odczuć bicia Serca miłosiernego Pana! Umyka wszystko inne. Pozostaje tylko przebite i żyjące Serce Boga, wylewające na nas i cały świat zdroje miłosierdzia.

 

Czy i jak bije me serce? Czy jest tak zaangażowane? Czy tak bije? To tętno nie jest zarezerwowane dla nielicznych, dla wybranych. Każdy wierzący jest zaproszony, by wypełniła się w nim modlitwa „uczyń serce moje według Serca Twego”. Także gdy powtarzamy wytrwale: wierzę, zaradź memu niedowiarstwu. Nawet gdy Tomaszowym gestem chcemy wkładać rękę do Jego boku. Aż po całkowite poświęcenie wyrażone przez Piotra Apostoła: Panie, Ty wszystko wiesz, Ty wiesz, że Cię kocham…

 

Robert Więcek SJ
Idziemy nr 17/2021

 
 



Pełna wersja katolik.pl