logo
Wtorek, 10 grudnia 2019 r.
imieniny:
Danieli, Bohdana, Julii, Romaryka – wyślij kartkę
Szukaj w


Facebook
 
Henryk Skoczylas CSMA
Anioł Pański objawia się Abrahamowi na Górze Moria (Rdz 22, 1-19)
Któż jak Bóg
fot. Fabian Struwe | Unsplash (cc)


Kolejny raz wyrażenie male’ak JHWH (Anioł Pański) występuje w bardzo znanym biblijnym opowiadaniu o ofierze Izaaka (Rdz 22, 1-19). W obecnej formie jest ono arcydziełem sztuki opowiadania i służy za klasyczny przykład wystawiania człowieka przez Boga na próbę.
 
Opowiadanie o Izaaku należy do grupy opowiadań takich jak: wizyta trzech gości u Abrahama i zapowiedź narodzin Izaaka (Rdz 18, 1-15); wizja Jakuba w Betel (Rdz 28, 10-22) i walka Jakuba u potoku Jabbok (Rdz 32, 23-33). Wszystkie one zawierają elementy „świętych tradycji” z czasów jeszcze przedizraelskich.
 
Nasze opowiadanie posiada dwa fundamentalne tematy, reprezentowane przez dwie odrębne tradycje. Tradycja elohistyczna (E) rozwija wątek „założenia sanktuarium”, natomiast tradycja starsza, jahwistyczna (J), zawiera wątek „ofiary”. Wątek „ofiary” wywodzi się z kręgu Świątyni Jerozolimskiej i ukazuje składanie ludzi w ofierze na wzór kananejski. W opowiadaniu pojawiają się ponadto dwa dodatkowe wątki, typowe dla wspomnianych tradycji: wątek „objawienia” (w. 1a. 2ac E) i wątek „przepowiedni” (w. 1b. 2bd J). Autor natchniony, który dokonał ostatniej redakcji, okazał się mistrzem łączenia tradycji antycznych z rodzimymi tradycjami izraelskimi.
 
Niepojęte Boże żądanie
 
Po długich oczekiwaniach Abrahamowi przyszedł nareszcie na świat syn Izaak – nadzieja zapowiedzi wyrażonych kilkakrotnie przez Boga, że Abraham stanie się ojcem wielkiego narodu (por. Rdz 12, 2; 13, 16; 15, 13-18; 17, 4; 18, 10). Izaak był cudownym dzieckiem i wyrastał na urodziwego młodzieńca, syna odznaczającego się prawdziwym szacunkiem i posłuszeństwem. Był on błogosławieństwem dla ojca w jego podeszłym wieku. Niekiedy Abraham zabierał Izaaka na wysokie wzniesienia i pokazywał mu nie tylko namioty, sługi, stada, trzody swego domostwa, ale także ziemię tak daleko, jak tylko chłopak mógł sięgnąć wzrokiem. „Kiedy umrę – mówił Abraham – dam ci nie tylko namioty, mój synu, lecz Bóg da ci także tę ziemię, którą ogarniasz wzrokiem”. Starzec kochał swego syna Izaaka ponad własne życie.
 
Lecz oto pewnej nocy Bóg skierował do Abrahama wezwanie: „Weź twego syna jedynego, którego miłujesz, Izaaka, idź do kraju Moria i tam złóż go w ofierze na jednym z pagórków, jaki ci wskażę” (w. 2). Nakaz jest nieodwołalny, bez możliwości próśb i apelacji, na co wskazuje emfatyczna forma czasowników: qah-na’, „weź” (w. 2a) (…) welek-leka, „i idź” (w. 2b). „Najwyższy żądał od niego rzeczy niezrozumiałej, szokującej, wręcz niepojętej – jak zaznacza Teodor Hudler w powieści o Abrahamie. – W czasie kilku chwil jego wyobrażenie o Wszechmocnym legło w gruzach. Poznał i doświadczył, jak mało wie o Bogu. Abraham próbował zrozumieć, lecz jego umysł pozostawał bezsilny wobec postanowień Najwyższego (…). Abraham im więcej myślał, tym bardziej nie rozumiał” (zob. T. Hudler, „Abraham – ojciec rodu”, Kraków 2003, s. 109-110).
 
Wieczorem Abraham zaniósł słomianą matę w ustronne miejsce i rozwinął ją na wzgórzu. Przez całą noc leżał i jęczał z bólu, patrząc w gwiazdy. „Na dnie serca pozostawała mu jedynie niewzruszona i mocna wiara. Wiara w wierność Najwyższego, wiara w Jego miłość i prawdę obietnicy. On, Abraham – z czego jeszcze nie zdawał sobie sprawy – miał zostać nazwany ojcem wiary dla wszystkich pokoleń. Próba, jakiej poddał go Wszechmogący, miała stać się jednym z najważniejszych etapów w dziejach obietnicy. Coraz jaśniej docierało do Abrahama, że każdy ma swoje zadanie do spełnienia. Wszystko, co istnieje, ma swój sens i cel. Wszystko, co może pojawić się w ludzkim życiu, choćby najbardziej tragiczne sytuacje, możemy wykorzystać dla naszego dobra, jeśli przyjmiemy je jako szansę, a nie porażkę. [Abraham] Przeczuwał, że Wszechmocny pragnie jego posłuszeństwa, że to właśnie teraz poddaje próbie rozumienie Jego miłości i dobroci, że wszystko, co wydarzyło się dotąd, przygotowało go do tej chwili” (dz. cyt. s. 110). Dlatego wczesnym rankiem, pomimo rozdzierającego bólu, Abraham wrócił do namiotów i narąbał drewna. Objuczył nim osła. Potem zwrócił się do sług, aby towarzyszyli mu w podróży, w którą zamierzał wyruszyć. Następnie wszedł do namiotu Sary, cicho, tak by jej nie zbudzić, obudził syna i wyruszyli w drogę.
 
Na Górze Moria
 
Zachowanie Abrahama wskazuje na jego gorliwość w wykonywaniu religijnego obowiązku. Szedł on z Izaakiem na północ przez trzy dni. Trzeciego dnia starzec spojrzał w górę i ujrzał miejsce, gdzie miała się dokonać ofiara. Tradycja żydowska wyjaśnia, że Abraham zobaczył unoszącą się nad górą chmurę i rozpoznał w niej znak Bożej Opatrzności. Zaczekajcie tutaj - powiedział do sług. Dalej pójdę z chłopcem sam, „aby oddać pokłon Bogu, a potem wrócimy do was” (w. 5). Abraham wziął drwa i włożył je na plecy swego syna. W lewej ręce niósł pochodnię, a w prawej nóż. Szli tak razem ku szczytowi góry Moria. „Gdy tam dotarli, odczuli niezwykłość miejsca. Na wzgórzu panowała tajemnicza aura, obaj wiedzieli, że to miejsce jest święte. Zastali tam stary, dawno ułożony ołtarz i stos kamieni przypominający czyjś grób. Abraham z pomocą Izaaka poprawił stare kamienie i dołożył kilka nowych, na niskim ołtarzu położył drewno, które przynieśli ze sobą” (dz. cyt. s. 112-113). Potem związał swego syna Izaaka, uniósł go i umieścił na ołtarzu, na drwach. Po czym chwycił długi miedziany nóż i uniósł go wysoko, aby zabić chłopca jednym ciosem.
 
Lecz oto w tym momencie interweniuje Bóg za sprawą male’ak JHWH. Zanim jednak prześledzimy czyny Anioła Pańskiego, popatrzmy najpierw na widoczne tutaj działanie Boga, które jest kluczem do zrozumienia całej historii.
 
Próba wierności
 
Na początku opowiadania czytamy te oto słowa: „Bóg wystawił Abrahama na próbę” (w. 1a). Występuje tu hebrajski czasownik nasah pi., który oznacza „próbować”, „doświadczać”, „kusić”, „badać”. Ciekawy przypadek użycia tego czasownika znajduje się w Księdze Powtórzonego Prawa. Umierający Mojżesz błogosławi synów Izraela (Pwt 33, 1-29). Z nadzwyczaj ciepłym i wyróżniającym błogosławieństwem spotyka się pokolenie Lewiego (Pwt 33, 8-11). Zachodzi pytanie, dlaczego Lewitów spotyka to szczególne wyróżnienie? Otóż, gdy Izraelici na pustyni toczyli zaciekłe spory z Mojżeszem i narzekali na nieznośne warunki życia, Lewici, w tych trudnych i decydujących momentach, okazali się najbardziej wierni Bogu i Mojżeszowi. Byli dla Mojżesza bezcenną pomocą w wypełnianiu misji, jaką Bóg mu powierzył. Dzięki tej postawie Lewici, uprzednio świeckie i wojownicze pokolenie, spotkało się z niebywałym wyróżnieniem, gdyż zostali powołani do funkcji kapłańskich i mieli odtąd stać się nauczycielami „Bożych nakazów” i ministrami „świątynnego kultu” (por. Pwt 33, 10).
 
Użycie tego samego czasownika nasah pi. w pierwszym wersecie: „Bóg wystawił Abrahama na próbę” może sugerować, że próba, której został poddany Abraham, ma coś wspólnego z próbą wierności. Ktokolwiek czyta bądź słucha tego biblijnego opowiadania, wie od samego początku, że jest to jedynie wystawianie Abrahama na próbę, które posiada szczęśliwe zakończenie. Abraham natomiast nie był tego świadomy i doświadczenie to było dla niego tragiczną i nad wyraz wymagającą rzeczywistością.
 
Interwencja Anioła Pańskiego
 
Mając na uwadze powyższe prześledźmy teraz czyny Anioła Pańskiego, który działa i mówi w imieniu Boga, czyli tak, jakby to Bóg osobiście czynił. Mamy tu do czynienia z czterema czynnościami. Dwie z nich wyrażone są czasownikiem wajjqera’, „i zawołał” (w. 11a. 15a), a drugie dwie czasownikiem wajjo’mer, „i powiedział”, „i rzekł” (w. 11b. 12a).
 
W przypadku czasownika wajjqera’, „i zawołał” nie chodzi o spokojnie skierowane słowa, ale o krzyk. Ma on psychologiczne, piorunujące oddziaływanie. Jest sygnałem, że dzieje się coś niezmiernie ważnego. Co więcej, ten donośny krzykliwy głos dochodzi prosto z nieba. A przecież od kilku dni Abraham nosi w pamięci słowa skierowane do niego od Boga, właśnie z nieba, i przeżywa dotkliwy duchowy ból. Co tym razem przynosi mu głos z nieba? I jeszcze jedna rzecz godna szczególnej uwagi. Jak wynika z dalszego rozwoju wydarzeń, Abraham słyszy jedynie głos istoty nadprzyrodzonej, ale jej nie widzi, jak miało to miejsce w przypadku Hagar (Rdz 16, 13). Po czym Anioł Pański mówi spokojnym i donośnym głosem: „Abrahamie, Abrahamie!”. Tradycja żydowska wyjaśnia, że powtórzenie imienia wyraża czułość i miłość oraz pilność sprawy. Już to podwójne wypowiedzenie imienia posiada więc doniosłe znaczenie. Zwykle w Piśmie Świętym ma ono miejsce w scenach powoływania kogoś do bardzo ważnej misji, jak w przypadku Mojżesza (Wj 3, 4) i Samuela (1 Sm 3, 10) lub przy upominaniu bądź pouczaniu, jak w odniesieniu do Marty, siostry Łazarza (Łk 10, 40) i Szymona Piotra (Łk 22, 31).
 
Gdy Abraham usłyszał podwójne wezwanie swojego imienia, zgłosił swoją gotowość, mówiąc: „Oto jestem!” (Rdz 22, 11c). Jest to zgłoszenie się do ochotnego i wiernego wypełniania misji. Wtedy Anioł Pański rzekł do niego: „Nie podnoś ręki na chłopca i nie czyń mu nic złego!” (w. 12a). Jak poprzednio Boży rozkaz qah-na’, „weź” (…) welek-leka, „i idź” został wypowiedziany w trybie rozkazującym, ze szczególną emfazą, tak i teraz mamy do czynienia z trybem rozkazującym: ’al-tišelah, „nie podnoś” ręki na chłopca we’al-ta?aš, „i nie czyń” mu nic złego (w. 12a). Hebrajski przysłówek ’al, „nie” oznacza negację. Jest to stanowczy zakaz i błaganie o zaniechanie czegoś.
 
Zwróćmy teraz uwagę na to, o czym mówiliśmy wcześniej (zob. Rdz 16, 1-16; 21, 1-21), że niekiedy trudno jest ustalić różnicę pomiędzy tym kto mówi: Pan czy Anioł Pański. Przyjrzyjmy się słowom Anioła Pańskiego: „Teraz poznałem, że boisz się Boga, bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna!” (w. 12b). Otóż początek zdania: „Teraz poznałem, że boisz się Boga” sugeruje, że mówi tutaj male’ak JHWH, natomiast druga część zdania wyraźnie wskazuje na samego JHWH: „bo nie odmówiłeś Mi nawet twego jedynego syna”. Można to wyjaśnić jeszcze inaczej. Otóż trzeba nam wiedzieć, że tak Anioł Pański jak i prorok, będąc Bożym posłańcem, ma prawo mówić w pierwszej osobie, czyli tak, jakby to sam Bóg przemawiał.
 
Owoce zwycięsko przeżytej próby wiary
 
Zdumiewa nas to, że czwarta czynność Anioła Pańskiego ponownie wyrażona jest bardzo mocnym czasownikiem, tym samym co pierwsza: wajjqera’, „i zawołał” (w. 15a), kiedy to Anioł Pański wszczynał swoją interwencję. Tym razem mówi on: „Przysięgam na siebie, wyrocznia Pana, że ponieważ uczyniłeś to, a nie oszczędziłeś syna twego jedynego, będę ci błogosławił i dam ci potomstwo tak liczne jak gwiazdy na niebie i jak ziarnka piasku na wybrzeżu morza…” (w. 16-18). Jest to kolejna uroczysta zapowiedź Bożego błogosławieństwa i licznego potomstwa, jaką czyni Bóg Abrahamowi, tym razem po zwycięsko przeżytej próbie. Owocem tego duchowego zwycięstwa jest jeszcze bardziej ugruntowana przyjaźń Abrahama z Bogiem i ponowiona obietnica Boża, wypowiedziana pod przysięgą.
 
Wystawienie Abrahama na próbę miało ze strony Boga cel jasno określony: stworzenie mu krytycznej sytuacji, gdzie będzie musiał dokonać wyboru najwyższych wartości. Na jednej szali położone zostało życie ukochanego syna i realna możliwość stania się ojcem narodu, a na drugiej – ślepe posłuszeństwo Bogu. Abraham, ponad wszystko, wybrał posłuszeństwo Bogu.
 
Obrazowo można to przedstawić tak: Abraham nagle postawiony został nad ciemną, bezdenną przepaścią, nie widząc żadnej możliwości przejścia na drugą stronę. Pozostawało mu tylko Boże wezwanie do uczynienia kroku naprzód. Ale to mu wystarczyło, by rzucić się w przepaść. Abraham nie zawahał się wejść jakby w noc i w nieznane! Przekraczając próg ludzkiej logiki, uchwycił się czystej wiary, bo właśnie tam, gdzie rozum człowieka chciałby na Słowo Boże odpowiedzieć: „To jest niemożliwe”, powstaje miejsce dla wiary prawdziwej, nadprzyrodzonej, czystej. Abraham wyniósł Słowo Boże ponad doświadczenie zmysłowe i ponad ludzkie rozumowanie. Zawierzył Bogu i w tym zawierzeniu wytrwał także wtedy, gdy wydawało się, że to wszystko, co jest mu najdroższe, bezpowrotnie straci. Oparł się na jedynym argumencie – na autorytecie Boga. Uchwycił się mocno „liny” Jego słowa, choć w tym ogniu próby i ona zaczęła „płonąć”, gdyż po ludzku wszystko wyglądało tak, jakby Bóg sam swoją obietnicę przekreślił. To „rzucenie się w przepaść” w rzeczywistości było rzuceniem się w ramiona Najlepszego Ojca. Poprzez ten akt heroicznej wiary, Abraham uwielbił Boga jako Boga żywego i prawdziwego, który mocen jest spełnić to, co obiecał.
 
Abraham ukazany jest w naszym opowiadaniu jako „czciciel Boga”. Oddają to słowa: „Teraz poznałem, że boisz się Boga”. Wyrażenie „bać się Boga” służy określeniu osób oddanych Bogu, dzisiaj powiedzielibyśmy „głęboko wierzących”. Próba Abrahama dotyczy w istocie jego wiary, jego odniesienia do Boga, które w tym konkretnym momencie wypowiedziało się ślepym posłuszeństwem. Słuszne jest więc stwierdzenie, że próba Abrahama, w tym przypadku, to próba jego wiary. Z pewnością, dzięki zwycięskiemu przejściu przez to trudne doświadczenie wiara Abrahama jeszcze bardziej się umocniła i skrystalizowała. Pamiętajmy, że gdy Bóg wystawia kogoś na próbę wiary, to tylko dlatego, by jeszcze bardziej tę wiarę umocnić i skrystalizować.
 
***
 
Aniele Pański, prowadź nas drogą posłuszeństwa i wierności Bożym przykazaniom. Ciągle potrzebujemy twojej obecności i opieki, gdyż otacza nas zlaicyzowany świat, który brutalnie odrzuca wszystko to, co Boże i święte, a hołduje setkom fałszywych bożków i trudzi się stwarzaniem ziemskiego raju. Oświecaj nas nadprzyrodzonym światłem, byśmy nie ulegali duchowi tego świata. Amen.
 
ks. Henryk Skoczylas CSMA
Któż jak Bóg 4/2019
 
 



Pełna wersja katolik.pl